×

Nós usamos os cookies para ajudar a melhorar o LingQ. Ao visitar o site, você concorda com a nossa política de cookies.


image

7 metrów pod ziemią, „Jestem ratownikiem, nie niewolnikiem” | 7 metrów pod ziemią (2)

„Jestem ratownikiem, nie niewolnikiem” | 7 metrów pod ziemią (2)

Jak ty jesteś na dyżurze, to ile

masz takich wyjazdów, tak statystycznie?

Wiadomo, są dni lepsze, gorsze, ale tak

średnio policzmy 7-8 dyżurów, jeżeli chodzi o

dzień. Na nocy może z 5-6, trochę mniej, bo ludzie śpią.

Częściej jest tak, kiedy jedziesz, że udaje wam się przytrzymać człowieka przy życiu?

Czy częściej...?

W ogóle takich sytuacji stricte bardzo ratowniczych

to jest dość mało.

My łatamy dziury opieki zdrowotnej.

Po prostu leczymy panie, które mają jakieś wyższe nadciśnienia, bóle brzucha itd.

No takie, powiedzmy, dość mało ratownicze rzeczy.

Bo tego się nie za bardzo uczy na studiach.

Może na szczęście?

To wszyscy mają szczęście.

Ale...

Ale myślę, że może na szczęście, że

więcej jest tych takich błahych...

Tak, oczywiście. To jakby...

Najlepiej, jakbyśmy w ogóle nie wyjeżdżali, tak? Żeby społeczeństwo było zdrowe,

szczęśliwe itd. No nie do końca tak jest.

I wszyscy o tym wiemy.

Ale...

Jeżeli chodzi już o takie stricte ratownicze rzeczy,

no to statystyka nie jest niestety po naszej stronie.

Jeżeli ktoś już się zatrzyma

i nikt z rodziny, z osób postronnych nie zacznie chociażby uciskać klatki piersiowej,

to my nie mamy po co jechać. 3-5 minut

bez uciskania klatki piersiowej

i już jest po człowieku.

Czy śmierć pacjenta to jest coś, z czym można się oswoić?

Czy ty

po kilku latach pracy oswoiłeś się z tymi sytuacjami czy wciąż nie?

Ja wciąż mało pracuje. Ja ciągle

jestem młodym ratownikiem, no bo to tylko trzy lata.

Ale intensywnie.

Tak to można nazwać.

Bo godzinowo to już troszkę więcej.

Ale moim zdaniem... Dużo ratowników mówi o tym, że śmierć już ich nie rusza.

Że widzimy to na tyle często, że

to nas nie rusza.

Ci starsi czy młodsi też?

Każdy, tak naprawdę każdy.

Ale to jest po raz kolejny po prostu zakładanie maski na siebie.

Robienie z siebie takiej osoby, której nic nie ruszy,

bo "spotykam się z tym na co dzień", "jestem megaprofesjonalny"...

Ale nie da się. Każda śmierć,

mniejsza, większa, jakiś tam daje ładunek emocjonalny.

I on zostaje w człowieku.

I jeśli człowiek nie poszuka pomocy,

bo nie dostanie jej od nikogo,

no to w końcu ten ładunek staje się zbyt duży.

Grzesiek, od początku wakacji

wy protestujecie.

Efekt jest taki, że

część karetek stoi po prostu na parkingach, nie ma obsad,

pracownicy odmawiają pracy, biorą zwolnienia itd.

Domagacie się po pierwsze lepszych pieniędzy, ale nie tylko o pieniądze chodzi.

Chcecie też poprawy warunków pracy.

Ta lista postulatów jest dosyć długa.

Pewnie nie damy rady powiedzieć o wszystkich, dlatego chciałbym zapytać ciebie

o trzy najważniejsze dla ciebie

postulaty, rzeczy, które po prostu muszą się zmienić.

W twojej ocenie, trzy najważniejsze.

Na pewno pierwszym takim postulatem będzie monitorowanie jakości świadczeń medycznych wykonywanych

przez ratowników medycznych.

My nie mamy ustawy o zawodzie ratownika medycznego.

Mamy ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, tak? Czyli

spinającą to wszystko.

W tym momencie ustawa daje nam 47 leków,

ale nikt do końca nie monitoruje, jak te leki są używane,

przez kogo i tak naprawdę w jakich przypadkach.

To znaczy, że co? Że jest jakaś wolna amerykanka?

Tak to można nazwać.

Polskie ratownictwo to trochę taki dziki zachód.

Czyli na spontanie?

Że na spontanie, że mamy ludzi, którzy bardzo mocno się starają

i podążają za najnowszą wiedzą medyczną, ale mamy też ludzi,

którzy gdzieś tam stanęli na wytycznych, powiedzmy, sprzed 10 lat.

W Polsce nie ma jasnych procedur określonych dla ratowników medycznych.

Np. straż jest jasno sprocedurowana, co ma zrobić na miejscu zdarzenia, tak?

Oni mają punkty, które muszą zrobić. I jeśli zrobią wszystkie, to wtedy jest bardzo dobra akcja

i wszystko jest super.

No tak. I mamy jednocześnie ratowników, którzy ciągle się doszkalają,

a pewnie są też tacy, którzy kończą te

trzyletnie studia i nad tym właściwie się ta edukacja kończy.

Tak. To znaczy my mamy obowiązek się dokształcać, tak?

Mamy zdobyć 200 punktów w ciągu 5 lat na różnych szkoleniach,

oczywiście te szkolenia są płatne z prywatnych funduszy.

Aha. Czyli ty musisz sobie ze swoich pieniędzy za to szkolenie zapłacić?

Tak. A takie dobre szkolenie, takiej dobrej jakości,

to jest powiedzmy od 1000 do 2000 zł i...

oczywiście mówię o punktach 20-30.

No niestety. I jeszcze jako ciekawostkę dodam, że

nie wszyscy etatowi nawet nie mają urlopu szkoleniowego.

Muszą to robić w swoim czasie wolnym.

Tak to wygląda.

Ta ustawa by to zmieniła? Ona by to jakoś uporządkowała?

Ustawa o zawodzie ratownika medycznego na pewno by

zmieniła to, że powstałaby jakaś izba ratowników medycznych

i mogłoby się pojawić stanowisko jakiegoś, nie wiem, koordynatora działań medycznych.

I on by np. brał osoby,

brałby Adama i Krzysztofa

i patrzyłby, jak robi to Adam i Krzysztof.

I tu nie byłoby takiej, tzn. chciałbym, żeby nie było, złośliwości,

tylko np. "zobacz, Krzysiek, Adam robi tak" albo "Krzysiek, Adam zobaczcie, co robicie",

a ja tu wyciągam książkę, najnowsze wytyczne

i "czemu nie robicie tak?".

I wtedy i Adam, i Krzysiek mogą przedstawić swoje zdanie

i prawdopodobnie byliby się w stanie dogadać

i ta jakość świadczeń by wzrosła.

A w tym momencie jest takie fajne określenie... Ratownik medyczny, zawód

ratownika medycznego to jest taki pies,

gdzie głowa psa leci z głowicą USG do nieba,

w kosmos, a ogon psa dalej mierzy ciśnienie w zatrzymaniu krążenia.

Także na pewno ustawa o zawodzie ratownika medycznego.

Okej. Jako pierwszy postulat, najważniejszy dla ciebie.

Tak. Jako drugi...

Wcale nie pieniądze!

Wcale nie pieniądze. Chodzi o podwyższenie jakości świadczeń.

Drugim na pewno podpunktem takich zmian dla mnie ważnych osobiście

byłoby utworzenie ścieżki zawodu ratownika medycznego.

W tym momencie, jeśli my skończymy uczelnię,

bo w tym momencie trzeba skończyć tylko i wyłącznie trzyletnie studia,

to już kończymy swoją karierę

tak naprawdę, już nie mogę nic więcej osiągnąć.

A bardzo fajnie, jeżeli utworzyłaby się ścieżka zawodu,

czyli np. zawód ratownika medycznego był w jakimś kierunku stopniowany.

Jeśli jesteś ambitny, chcesz się szkolić,

masz pasję w sobie bardzo wielką,

jeździsz na szkolenia - uzyskujesz kolejne stopnie.

Jesteś już starszą osobą

i nie do końca już chcesz iść za pan brat ze swoimi kolegami, tylko

chciałbyś np. zostać kierowcą -

super, twoja praca jest potrzebna, jak najbardziej, masz przeogromne doświadczenie.

Albo zostajesz kierowcą albo możesz uczyć młodych ratowników takich jak ja

po prostu pracy.

Okej, czyli ścieżka szkolenia jako kolejny postulat. Mam poczucie, że to jest takie mocno ideowe

podejście, wciąż nie mówisz o pieniądzach.

Tak.

A przecież wielu ratowników narzeka na te pensje, narzekają na to, że

muszą pracować tak dużo,

żeby ta miesięczna pensja była po prostu przyzwoita.

Tak. To jest właśnie ten trzeci podpunkt.

To jest jednak trzeci, okej.

No, mimo wszystko, nie ma co ukrywać...

Oczywiście.

... pracujemy dla pieniędzy, tak? Jakby

te pierwsze podpunkty dużo nam ułatwią.

Ta praca będzie spokojniejsza dla naszej głowy,

ale też będziemy mieli do czego dążyć.

To pogadajmy o tej kasie.

Jak to w tej chwili wygląda? Ile ty zarabiasz?

Ja pracuje na zleceniu, tak? Czyli ile

godzin wypracuje, tyle zarabiam.

Na rękę zarabiam mniej więcej 23 zł po odliczeniu wszystkiego.

Mhm. 23 zł za godzinę

po odliczeniu podatków itd.

Bo wszędzie podaje się kwoty brutto, tak?

To bardzo ładnie wygląda jak jest podane 5 tys. brutto.

No ale, wiadomo, z tego trzeba wszystko obciąć.

No to poczekaj, policzę.

23 zł netto.

Etat mniej więcej ma 160 godzin, prawda?

Policzę 165, niech będzie.

Czyli na rękę mamy 3795 zł.

Mniej więcej. Jakby

też trzeba wspomnieć o tym, że zleceniowiec zarabia więcej niż etatowiec.

Jaka to jest matematyka, nie mam pojęcia.

Ratownicy etatowi zarabiają za etat 2900, 3000,

w tym kierunku. Oczywiście jeśli ktoś nie przekroczył 26 lat,

no to zarobi więcej, tak? No bo

nasze państwo dało takie...

Od kilku lat, tak.

... możliwości. I to jest właśnie trzecia, żeby

jasno zetatyzować większość ratowników,

utworzyć fajne etaty, które będą właśnie dla młodych ratowników

po prostu atrakcyjne, bo w tym momencie

mi nie opłaca się pójść na etat, jeśli mam zarabiać mniej i np.

zarobić 2900.

Jedno, że się nie opłaca, ale jest też pokusa, żeby pracować więcej. Ty...

To jest ta pułapka.

Tak, to jest ta pułapka. Ty

nie pracowałeś 160 godzin.

Ile godzin miesięcznie pracowałeś?

Średnio... Uznałem, że dobrze dla mojego zdrowia psychicznego

i fizycznego jest tak 240-280. Najwięcej

zrobiłem 380 godzin w miesiącu

i może cię zdziwię, ale to nie jest wynik, który robi wrażenie.

Niestety zdaję sobie z tego sprawę.

Jeśli byśmy zetatyzowali ratowników medycznych,

dali jakieś przywileje emerytalne,

aby utworzyć takie stanowiska, na których mogliby sobie spokojnie dociągnąć do emerytury

starci ratownicy,

i dać możliwość, żeby na tym etacie mogli sobie ewentualnie jeszcze dorobić.

I na przykład jest to w systemie angielskim, że oni

maja, ale mogą wziąć dodatkowe dyżury

za o wiele lepsze pieniądze. I wtedy, jak ktoś potrzebuje, może sobie wziąć, ale nie

ma presji z góry, żeby te dyżury brać.

Czyli idealnie dla ciebie byłoby tak, żeby każdy miał swój etat

i żeby pieniądze z tego etatu były przyzwoite.

Tak.

Przyzwoite to znaczy jakie?

Na pewno, żeby one się zmieniały. Czyli tutaj chodzi

o współczynnik średniej krajowej.

Czyli około średniej krajowej.

I żeby on rósł tak jak rośnie średnia krajowa i rósł

tak, jak rośnie nam inflacja.

Okej.

Na początku lipca pojawiły się

podwyżki dla ratowników.

"Podwyżki".

Rząd...

No, za chwilę się do tego odniesiesz.

Rząd też zapowiedział kolejne podwyżki,

prawdopodobnie od kolejnego miesiąca.

Co ma wynikać z podwyżek tak zwanych dobokaretek,

będą lepiej wyceniane. O co chodzi? Weź mi to wytłumacz.

Ta podwyżka, która miała miejsce teraz, to jakby

nie jest podwyżką.

Czyli mówisz o tej lipcowej, tak?

Lipcowej, tak. Bo mieliśmy ten dodatek ministerialny 1600 złotych brutto-brutto,

bo był dwa razy opodatkowany.

Także tam wychodziło około 970 złotych na rękę, o ile kojarzę.

i to mieli wszyscy tak naprawdę. Mieliśmy to do zlecenia rozliczone, tak jakbyśmy robili etat,

etatowcy mieli to przesyłane.

I w tym momencie to nie zmieniło się tak naprawdę nic.

Tylko że to nie jest jako dodatek, tylko jest to doliczone do pensji.

Ale ponownie zostawiono dysponentom bardzo

dużą furtkę.

Bo ustalono najniższe wynagrodzenie ratownikom medycznym, czyli

te 3700 brutto na rękę,

3700 brutto.

I niektórzy dysponenci wyrównali ratownikom medycznym.

dzięki tym pieniądzom.

I niektórzy zarabiają na przykład 200-300 złotych mniej,

bo łapią się na ten niski pułap.

Czyli są osoby, które nawet straciły.

Są osoby, które zarobiły więcej, oczywiście nie mówię

o wielkich kwotach, tylko tak 200-500.

Ale są osoby, które zarobiły mniej.

No i ta podwyżka dotyczyła wyłącznie etatowych ratowników.

Tak, my jako kontraktowi, zleceniowi

nie dostaliśmy nic tak naprawdę.

No tak, ale mają się zwiększyć też wyceny tych dobokaretek

być może od przyszłego miesiąca.

Te podwyżki są znaczące.

To coś zmieni czy nie?

Tak, bo to jest około półtora tysiąca na karetkę z lekarzem i karetkę bez lekarza.

Nawet sobie gdzieś to wynotowałem. Karetka specjalistyczna,

czyli taka z lekarzem,

ma być wyceniana na 5583 złote brutto.

A bez lekarza wycena jest niższa.

Tak, tam około tysiąc złotych mniej.

Po raz kolejny, jak zobaczymy te pieniądze, to uwierzymy.

Bo już wiele słyszeliśmy, a nie zawsze to widzieliśmy.

Ale po raz kolejny to tak naprawdę dla ratowników medycznych

czy lekarzy pracujących w systemie czy pielęgniarzy,

pielęgniarek,

nie zmienia za wiele.

Bo w tej podwyżce nie jest uwzględnione

jaka ilość tej kwoty ma iść na personel medyczny.

No bo czym jest dobokaretka?

Dobokaretka to jest cały koszt,

który dysponent dostanie,

za to, że jego karetka będzie wystawiona całą dobę.

Dysponent, czyli kto? Szef pogotowia?

Szef pogotowia, ewentualnie szpital, jeżeli podlegają pod szpitalem.

On dostaje te pieniądze i to jest paliwo, to jest sprzęt medyczny,

to jest personel, to jest utrzymanie całego sprzętu, wszystkiego.

Po prostu.

Chcesz mi powiedzieć, że to się nie musi przełożyć na pensje ratowników.

To się w ogóle nie przekłada na pensję.

W tej zmianie nie ma w ogóle uwzględnione, jaki

procent tej kwoty trafi do personelu.

Nie ma. Także tak naprawdę

te podwyżki mogą jak najbardziej trafić do personelu, ale

nie muszą i nic to nie zmieni.

Ale też nie zapominajmy, że ratownicy medyczni

to nie jest tylko karetka.

To jest SOR, to są izby przyjęć, to są oddziały.

Dobokaretka im nic nie zmienia.

Nic.

Okej.

A śmieszne jest to, że

ostatnio minister zdrowia twierdził, że lądowanie na placu Konstytucji

śmigłowcem jest jak najbardziej normalną sprawą, bo

jest rozwiązaniem systemowym.

Jak najbardziej jest,

jeśli nie ma karetki, to leci śmigłowiec.

Ale jeden wylot śmigłowca to jest 10 tysięcy.

10-15 tysięcy.

Mówimy o sytuacji z początku września, gdzie

na placu Konstytucji w Warszawie wylądował śmigłowiec,


„Jestem ratownikiem, nie niewolnikiem” | 7 metrów pod ziemią (2) "I am a rescuer, not a slave" | 7 meters underground (2)

Jak ty jesteś na dyżurze, to ile

masz takich wyjazdów, tak statystycznie?

Wiadomo, są dni lepsze, gorsze, ale tak

średnio policzmy 7-8 dyżurów, jeżeli chodzi o

dzień. Na nocy może z 5-6, trochę mniej, bo ludzie śpią.

Częściej jest tak, kiedy jedziesz, że udaje wam się przytrzymać człowieka przy życiu?

Czy częściej...?

W ogóle takich sytuacji stricte bardzo ratowniczych

to jest dość mało.

My łatamy dziury opieki zdrowotnej.

Po prostu leczymy panie, które mają jakieś wyższe nadciśnienia, bóle brzucha itd.

No takie, powiedzmy, dość mało ratownicze rzeczy.

Bo tego się nie za bardzo uczy na studiach.

Może na szczęście?

To wszyscy mają szczęście.

Ale...

Ale myślę, że może na szczęście, że

więcej jest tych takich błahych...

Tak, oczywiście. To jakby...

Najlepiej, jakbyśmy w ogóle nie wyjeżdżali, tak? Żeby społeczeństwo było zdrowe,

szczęśliwe itd. No nie do końca tak jest.

I wszyscy o tym wiemy.

Ale...

Jeżeli chodzi już o takie stricte ratownicze rzeczy,

no to statystyka nie jest niestety po naszej stronie.

Jeżeli ktoś już się zatrzyma

i nikt z rodziny, z osób postronnych nie zacznie chociażby uciskać klatki piersiowej,

to my nie mamy po co jechać. 3-5 minut

bez uciskania klatki piersiowej

i już jest po człowieku.

Czy śmierć pacjenta to jest coś, z czym można się oswoić?

Czy ty

po kilku latach pracy oswoiłeś się z tymi sytuacjami czy wciąż nie?

Ja wciąż mało pracuje. Ja ciągle

jestem młodym ratownikiem, no bo to tylko trzy lata.

Ale intensywnie.

Tak to można nazwać.

Bo godzinowo to już troszkę więcej.

Ale moim zdaniem... Dużo ratowników mówi o tym, że śmierć już ich nie rusza.

Że widzimy to na tyle często, że

to nas nie rusza.

Ci starsi czy młodsi też?

Każdy, tak naprawdę każdy.

Ale to jest po raz kolejny po prostu zakładanie maski na siebie.

Robienie z siebie takiej osoby, której nic nie ruszy,

bo "spotykam się z tym na co dzień", "jestem megaprofesjonalny"...

Ale nie da się. Każda śmierć,

mniejsza, większa, jakiś tam daje ładunek emocjonalny.

I on zostaje w człowieku.

I jeśli człowiek nie poszuka pomocy,

bo nie dostanie jej od nikogo,

no to w końcu ten ładunek staje się zbyt duży.

Grzesiek, od początku wakacji

wy protestujecie.

Efekt jest taki, że

część karetek stoi po prostu na parkingach, nie ma obsad,

pracownicy odmawiają pracy, biorą zwolnienia itd.

Domagacie się po pierwsze lepszych pieniędzy, ale nie tylko o pieniądze chodzi.

Chcecie też poprawy warunków pracy.

Ta lista postulatów jest dosyć długa.

Pewnie nie damy rady powiedzieć o wszystkich, dlatego chciałbym zapytać ciebie

o trzy najważniejsze dla ciebie

postulaty, rzeczy, które po prostu muszą się zmienić.

W twojej ocenie, trzy najważniejsze.

Na pewno pierwszym takim postulatem będzie monitorowanie jakości świadczeń medycznych wykonywanych

przez ratowników medycznych.

My nie mamy ustawy o zawodzie ratownika medycznego.

Mamy ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, tak? Czyli

spinającą to wszystko.

W tym momencie ustawa daje nam 47 leków,

ale nikt do końca nie monitoruje, jak te leki są używane,

przez kogo i tak naprawdę w jakich przypadkach.

To znaczy, że co? Że jest jakaś wolna amerykanka?

Tak to można nazwać.

Polskie ratownictwo to trochę taki dziki zachód.

Czyli na spontanie?

Że na spontanie, że mamy ludzi, którzy bardzo mocno się starają

i podążają za najnowszą wiedzą medyczną, ale mamy też ludzi,

którzy gdzieś tam stanęli na wytycznych, powiedzmy, sprzed 10 lat.

W Polsce nie ma jasnych procedur określonych dla ratowników medycznych.

Np. straż jest jasno sprocedurowana, co ma zrobić na miejscu zdarzenia, tak?

Oni mają punkty, które muszą zrobić. I jeśli zrobią wszystkie, to wtedy jest bardzo dobra akcja

i wszystko jest super.

No tak. I mamy jednocześnie ratowników, którzy ciągle się doszkalają,

a pewnie są też tacy, którzy kończą te

trzyletnie studia i nad tym właściwie się ta edukacja kończy.

Tak. To znaczy my mamy obowiązek się dokształcać, tak?

Mamy zdobyć 200 punktów w ciągu 5 lat na różnych szkoleniach,

oczywiście te szkolenia są płatne z prywatnych funduszy.

Aha. Czyli ty musisz sobie ze swoich pieniędzy za to szkolenie zapłacić?

Tak. A takie dobre szkolenie, takiej dobrej jakości,

to jest powiedzmy od 1000 do 2000 zł i...

oczywiście mówię o punktach 20-30.

No niestety. I jeszcze jako ciekawostkę dodam, że

nie wszyscy etatowi nawet nie mają urlopu szkoleniowego.

Muszą to robić w swoim czasie wolnym.

Tak to wygląda.

Ta ustawa by to zmieniła? Ona by to jakoś uporządkowała?

Ustawa o zawodzie ratownika medycznego na pewno by

zmieniła to, że powstałaby jakaś izba ratowników medycznych

i mogłoby się pojawić stanowisko jakiegoś, nie wiem, koordynatora działań medycznych.

I on by np. brał osoby,

brałby Adama i Krzysztofa

i patrzyłby, jak robi to Adam i Krzysztof.

I tu nie byłoby takiej, tzn. chciałbym, żeby nie było, złośliwości,

tylko np. "zobacz, Krzysiek, Adam robi tak" albo "Krzysiek, Adam zobaczcie, co robicie",

a ja tu wyciągam książkę, najnowsze wytyczne

i "czemu nie robicie tak?".

I wtedy i Adam, i Krzysiek mogą przedstawić swoje zdanie

i prawdopodobnie byliby się w stanie dogadać

i ta jakość świadczeń by wzrosła.

A w tym momencie jest takie fajne określenie... Ratownik medyczny, zawód

ratownika medycznego to jest taki pies,

gdzie głowa psa leci z głowicą USG do nieba,

w kosmos, a ogon psa dalej mierzy ciśnienie w zatrzymaniu krążenia.

Także na pewno ustawa o zawodzie ratownika medycznego.

Okej. Jako pierwszy postulat, najważniejszy dla ciebie.

Tak. Jako drugi...

Wcale nie pieniądze!

Wcale nie pieniądze. Chodzi o podwyższenie jakości świadczeń.

Drugim na pewno podpunktem takich zmian dla mnie ważnych osobiście

byłoby utworzenie ścieżki zawodu ratownika medycznego.

W tym momencie, jeśli my skończymy uczelnię,

bo w tym momencie trzeba skończyć tylko i wyłącznie trzyletnie studia,

to już kończymy swoją karierę

tak naprawdę, już nie mogę nic więcej osiągnąć.

A bardzo fajnie, jeżeli utworzyłaby się ścieżka zawodu,

czyli np. zawód ratownika medycznego był w jakimś kierunku stopniowany.

Jeśli jesteś ambitny, chcesz się szkolić,

masz pasję w sobie bardzo wielką,

jeździsz na szkolenia - uzyskujesz kolejne stopnie.

Jesteś już starszą osobą

i nie do końca już chcesz iść za pan brat ze swoimi kolegami, tylko

chciałbyś np. zostać kierowcą -

super, twoja praca jest potrzebna, jak najbardziej, masz przeogromne doświadczenie.

Albo zostajesz kierowcą albo możesz uczyć młodych ratowników takich jak ja

po prostu pracy.

Okej, czyli ścieżka szkolenia jako kolejny postulat. Mam poczucie, że to jest takie mocno ideowe

podejście, wciąż nie mówisz o pieniądzach.

Tak.

A przecież wielu ratowników narzeka na te pensje, narzekają na to, że

muszą pracować tak dużo,

żeby ta miesięczna pensja była po prostu przyzwoita.

Tak. To jest właśnie ten trzeci podpunkt.

To jest jednak trzeci, okej.

No, mimo wszystko, nie ma co ukrywać...

Oczywiście.

... pracujemy dla pieniędzy, tak? Jakby

te pierwsze podpunkty dużo nam ułatwią.

Ta praca będzie spokojniejsza dla naszej głowy,

ale też będziemy mieli do czego dążyć.

To pogadajmy o tej kasie.

Jak to w tej chwili wygląda? Ile ty zarabiasz?

Ja pracuje na zleceniu, tak? Czyli ile

godzin wypracuje, tyle zarabiam.

Na rękę zarabiam mniej więcej 23 zł po odliczeniu wszystkiego.

Mhm. 23 zł za godzinę

po odliczeniu podatków itd.

Bo wszędzie podaje się kwoty brutto, tak?

To bardzo ładnie wygląda jak jest podane 5 tys. brutto.

No ale, wiadomo, z tego trzeba wszystko obciąć.

No to poczekaj, policzę.

23 zł netto.

Etat mniej więcej ma 160 godzin, prawda?

Policzę 165, niech będzie.

Czyli na rękę mamy 3795 zł.

Mniej więcej. Jakby

też trzeba wspomnieć o tym, że zleceniowiec zarabia więcej niż etatowiec.

Jaka to jest matematyka, nie mam pojęcia.

Ratownicy etatowi zarabiają za etat 2900, 3000,

w tym kierunku. Oczywiście jeśli ktoś nie przekroczył 26 lat,

no to zarobi więcej, tak? No bo

nasze państwo dało takie...

Od kilku lat, tak.

... możliwości. I to jest właśnie trzecia, żeby

jasno zetatyzować większość ratowników,

utworzyć fajne etaty, które będą właśnie dla młodych ratowników

po prostu atrakcyjne, bo w tym momencie

mi nie opłaca się pójść na etat, jeśli mam zarabiać mniej i np.

zarobić 2900.

Jedno, że się nie opłaca, ale jest też pokusa, żeby pracować więcej. Ty...

To jest ta pułapka.

Tak, to jest ta pułapka. Ty

nie pracowałeś 160 godzin.

Ile godzin miesięcznie pracowałeś?

Średnio... Uznałem, że dobrze dla mojego zdrowia psychicznego

i fizycznego jest tak 240-280. Najwięcej

zrobiłem 380 godzin w miesiącu

i może cię zdziwię, ale to nie jest wynik, który robi wrażenie.

Niestety zdaję sobie z tego sprawę.

Jeśli byśmy zetatyzowali ratowników medycznych,

dali jakieś przywileje emerytalne,

aby utworzyć takie stanowiska, na których mogliby sobie spokojnie dociągnąć do emerytury

starci ratownicy,

i dać możliwość, żeby na tym etacie mogli sobie ewentualnie jeszcze dorobić.

I na przykład jest to w systemie angielskim, że oni

maja, ale mogą wziąć dodatkowe dyżury

za o wiele lepsze pieniądze. I wtedy, jak ktoś potrzebuje, może sobie wziąć, ale nie

ma presji z góry, żeby te dyżury brać.

Czyli idealnie dla ciebie byłoby tak, żeby każdy miał swój etat

i żeby pieniądze z tego etatu były przyzwoite.

Tak.

Przyzwoite to znaczy jakie?

Na pewno, żeby one się zmieniały. Czyli tutaj chodzi

o współczynnik średniej krajowej.

Czyli około średniej krajowej.

I żeby on rósł tak jak rośnie średnia krajowa i rósł

tak, jak rośnie nam inflacja.

Okej.

Na początku lipca pojawiły się

podwyżki dla ratowników.

"Podwyżki".

Rząd...

No, za chwilę się do tego odniesiesz.

Rząd też zapowiedział kolejne podwyżki,

prawdopodobnie od kolejnego miesiąca.

Co ma wynikać z podwyżek tak zwanych dobokaretek,

będą lepiej wyceniane. O co chodzi? Weź mi to wytłumacz.

Ta podwyżka, która miała miejsce teraz, to jakby

nie jest podwyżką.

Czyli mówisz o tej lipcowej, tak?

Lipcowej, tak. Bo mieliśmy ten dodatek ministerialny 1600 złotych brutto-brutto,

bo był dwa razy opodatkowany.

Także tam wychodziło około 970 złotych na rękę, o ile kojarzę.

i to mieli wszyscy tak naprawdę. Mieliśmy to do zlecenia rozliczone, tak jakbyśmy robili etat,

etatowcy mieli to przesyłane.

I w tym momencie to nie zmieniło się tak naprawdę nic.

Tylko że to nie jest jako dodatek, tylko jest to doliczone do pensji.

Ale ponownie zostawiono dysponentom bardzo

dużą furtkę.

Bo ustalono najniższe wynagrodzenie ratownikom medycznym, czyli

te 3700 brutto na rękę,

3700 brutto.

I niektórzy dysponenci wyrównali ratownikom medycznym.

dzięki tym pieniądzom.

I niektórzy zarabiają na przykład 200-300 złotych mniej,

bo łapią się na ten niski pułap.

Czyli są osoby, które nawet straciły.

Są osoby, które zarobiły więcej, oczywiście nie mówię

o wielkich kwotach, tylko tak 200-500.

Ale są osoby, które zarobiły mniej.

No i ta podwyżka dotyczyła wyłącznie etatowych ratowników.

Tak, my jako kontraktowi, zleceniowi

nie dostaliśmy nic tak naprawdę.

No tak, ale mają się zwiększyć też wyceny tych dobokaretek

być może od przyszłego miesiąca.

Te podwyżki są znaczące.

To coś zmieni czy nie?

Tak, bo to jest około półtora tysiąca na karetkę z lekarzem i karetkę bez lekarza.

Nawet sobie gdzieś to wynotowałem. Karetka specjalistyczna,

czyli taka z lekarzem,

ma być wyceniana na 5583 złote brutto.

A bez lekarza wycena jest niższa.

Tak, tam około tysiąc złotych mniej.

Po raz kolejny, jak zobaczymy te pieniądze, to uwierzymy.

Bo już wiele słyszeliśmy, a nie zawsze to widzieliśmy.

Ale po raz kolejny to tak naprawdę dla ratowników medycznych

czy lekarzy pracujących w systemie czy pielęgniarzy,

pielęgniarek,

nie zmienia za wiele.

Bo w tej podwyżce nie jest uwzględnione

jaka ilość tej kwoty ma iść na personel medyczny.

No bo czym jest dobokaretka?

Dobokaretka to jest cały koszt,

który dysponent dostanie,

za to, że jego karetka będzie wystawiona całą dobę.

Dysponent, czyli kto? Szef pogotowia?

Szef pogotowia, ewentualnie szpital, jeżeli podlegają pod szpitalem.

On dostaje te pieniądze i to jest paliwo, to jest sprzęt medyczny,

to jest personel, to jest utrzymanie całego sprzętu, wszystkiego.

Po prostu.

Chcesz mi powiedzieć, że to się nie musi przełożyć na pensje ratowników.

To się w ogóle nie przekłada na pensję.

W tej zmianie nie ma w ogóle uwzględnione, jaki

procent tej kwoty trafi do personelu.

Nie ma. Także tak naprawdę

te podwyżki mogą jak najbardziej trafić do personelu, ale

nie muszą i nic to nie zmieni.

Ale też nie zapominajmy, że ratownicy medyczni

to nie jest tylko karetka.

To jest SOR, to są izby przyjęć, to są oddziały.

Dobokaretka im nic nie zmienia.

Nic.

Okej.

A śmieszne jest to, że

ostatnio minister zdrowia twierdził, że lądowanie na placu Konstytucji

śmigłowcem jest jak najbardziej normalną sprawą, bo

jest rozwiązaniem systemowym.

Jak najbardziej jest,

jeśli nie ma karetki, to leci śmigłowiec.

Ale jeden wylot śmigłowca to jest 10 tysięcy.

10-15 tysięcy.

Mówimy o sytuacji z początku września, gdzie

na placu Konstytucji w Warszawie wylądował śmigłowiec,