×

Usamos cookies para ayudar a mejorar LingQ. Al visitar este sitio, aceptas nuestras politicas de cookie.

Regístrate Gratis
image

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, ODKRĘCANIE POPLĄTANIA

ODKRĘCANIE POPLĄTANIA

Małgosia nie mogła zrozumieć tego, co zrobiła Kamila. Dlaczego poszła do Michała? Co chciała w ten sposób osiągnąć? Przecież nawet ślepy by zauważył, że Michał poza Kingą świata nie widzi. Ale najbardziej bolało Małgosię, że przyjaciółka kłamała. Czemu nie miała do niej zaufania? Bardzo ją to bolało. Na dodatek Maciek zdawał się tego nie rozumieć. Miał o całej sprawie własne zdanie, które nie pokrywało się z osądem Małgosi. Po pierwsze ciągle mówił, że zachowanie Kamili, Ewki, Kingi, a nawet Czarnego Michała i reszty klasy to magiel, harlequin i tandeta. A po drugie twierdził, że to wszystko było do przewidzenia, bo Kamila tak naprawdę nigdy prawdziwie się nie zakochała.

– Tak niedojrzałej osoby w życiu nie widziałem – irytował się Maciek. Wracali ze szkoły, a plecak Kamili ciążył Małgosi na ramieniu. Torbę Małgosi niósł Maciek. – Ona dopasowuje rzeczywistość do marzeń! To straszliwie dziecinne! Wszystko w jej życiu ma wyglądać tak jak w marzeniach. Naprawdę tego nie zauważyłaś?

– A ty zauważyłeś – stwierdziła Małgosia ironicznie.

– Nie. Sam z siebie nie – odparł Maciek z rozbrajającą szczerością. – Dużo rozmawiałem z Olkiem i on mi opowiedział różne rzeczy. Jak to wyglądało, kiedy jeszcze byli razem. Poza tym gadałem z Krzyśkiem. Pamiętasz wtedy, w pierwszej klasie? Jak myślała, że słonik to od niego? Przypomniałem sobie wiele takich historii i ułożyłem w całość. Kamila jest szczęśliwa wtedy, kiedy wszystko jest jak z bajki. Kiedy psa ratuje jej królewicz. Kiedy podrzuca jej ukradkiem prezenty. Ale kiedy jawnie mówi „kocham”, to już nie jest dla niej fajne. Odarte z tajemnicy i baśniowości, nieatrakcyjne. I tylko Olka mi żal. Na szczęście zajął się siłownią i łażeniem na jakieś kolejne zwariowane treningi, bo szykuje się do jakichś mistrzostw… Często o nią pyta. A ja nie wiem, co odpowiadać…

Przez chwilę milczeli. Małgosia zastanawiała się nad słowami Maćka. W tym, co mówił, było sporo prawdy.

– Ale marzenia to nic złego… – Małgosia próbowała bronić przyjaciółki.

– Generalnie nie. Ale, jak widać, do czasu… – Maciek urwał, a po chwili zmienił ton. – Czy my musimy mówić ciągle o Kamili? Chciałem cię dziś wyciągnąć na basen. Aleks z Białym Michałem nalegają, żebym z nimi poszedł i się ścigał. Wybrałabyś się z nami? – spytał i zaraz tego pożałował.

Uświadomił sobie, że jak pójdą razem na basen, to przecież wyda się, że on wcale dobrze nie pływa i w starciu z takim Aleksem zupełnie nie ma szans.

– Basen? – Małgosia zastanowiła się przez chwilę. Był piątek, więc lekcje można odrobić później. – Dobra – zgodziła się po chwili milczenia. – Ale chodź ze mną do Kamili odnieść jej rzeczy.

Komórka Kamili nie odpowiadała. W domu też jej nie było. Babcia, mocno zdziwiona tym, że to koleżanka odnosi rzeczy Kamili, wzruszyła tylko ramionami i odebrała plecak. Na szczęście w kuchni coś się przypalało, więc musiała tam pobiec, a dzięki temu Małgosia uniknęła tłumaczeń. Wymówiwszy się tym, że się spieszy, zbiegła szybko po schodach. Maciek czekał na dole.

* * *

Kamila wybiegła ze szkoły w rozpiętej kurtce. Łzy leciały jej po policzkach i rozmazywały tusz do rzęs. Rano użyła go, by pomalować te swoje cholerne białe rzęsy, które tak strasznie ją drażniły. „Czemu nie urodziłam się na przykład brunetką? Nie miałabym tylu problemów” – myślała, zapominając, że to, co się zdarzyło, nie miało nic wspólnego z kolorem włosów. W uszach dźwięczały jej słowa Ewki, Natalii i Aleksa. Wszyscy ją tak bardzo potępili. Jak to bolało! I wzrok Michała – pełen pogardy. W ciągu roku jakże zmieniły się jego spojrzenia… Prawie biegła, szurając butami po zasypanej liśćmi alejce.

– Już myślałem, że cię nie dogonię – usłyszała za sobą głos Wojtka.

Przyspieszyła kroku. Jeszcze tego jej było potrzeba! Tego okropnego kolesia, którego nikt nie lubi!

– Nie pędź tak!

– Odwal się – burknęła i rozszlochała się jeszcze bardziej.

– Nie odwalę się! – Wojtek był stanowczy. Złapał ją nawet za rękę. – Uspokój się. Chodź, pogadamy.

– Nie… mogę… Muszę iść do… do… Kingi… odkręcać…

– Kran? – Wojtek próbował żartem rozładować sytuację, ale Kamilę tylko to rozsierdziło.

– Przestań! – krzyknęła wściekła i wyrwała mu dłoń tak szybko, że w rękach Wojtka została jej mała, kolorowa rękawiczka. – Ale ty jesteś wkurzający i wstrętny!

– Nie złość się – powiedział spokojnie. – Chciałem, żebyś przestała płakać. No… żartowałem.

Wojtek nadmuchał rękawiczkę. Przez chwilę wyglądała jak kolorowy balonik z pięcioma rogami. Kamila mimowolnie zaśmiała się. Nastała cisza. Wojtek odezwał się pierwszy:

– Nie bardzo wiem, o co chodzi, ale chcę ci pomóc… – zaczął nieporadnie.

– Po co? – Kamila zbyła go obcesowo.

Przestała się śmiać. Znów była niemiła.

– Ja też jestem osamotniony.

– Ja nie jestem! – odparła dumnie Kamila. – Mam Małgosię, przyjaciółkę.

– Przyjaciółkę? To gdzie ona teraz jest?

Znów nastało milczenie. Przerwało je chlipanie Kamili, która urywanymi zdaniami opowiedziała Wojtkowi o wszystkim. O Olku, Michale, Kindze, a nawet o poprzednim wieczorze.

– Jednym słowem, by zdobyć twoje względy, trzeba cię olewać – żartobliwie podsumował Wojtek i zaraz tego żartu pożałował, bo Kamila przyspieszyła nagle kroku, rzucając mu w twarz:

– Ty moich względów nie zdobędziesz!

– Żartowałem! Zaczekaj! – Wojtek puścił się za nią biegiem.

– Głupi żart – odparła, gdy znalazł się koło niej.

– Chciałem, żebyś się nie martwiła. Po prostu trzeba tylko pójść do Kingi i powiedzieć prawdę.

– A jak nie uwierzy?

– Dlaczego ma nie uwierzyć. Spróbuj.

* * *

Kinga uwierzyła. Nawet nie rozmawiały długo. Kamila nie chciała. Było jej smutno i źle. W pokoju Kingi na podłodze leżało jej zdjęcie z Michałem. Takie samo jak to, które widziała u niego w pokoju – z tą tylko różnicą, że to u Kingi było w rozbitej ramce. W trakcie rozmowy zadzwonił zresztą telefon – Michał. Kamila dyskretnie wyszła.

Zdumiona zobaczyła czekającego pod blokiem Wojtka.

– Co tu robisz?

– A co mam robić? – spytał, wzruszając ramionami. – Wiesz, jaka w klasie panuje atmosfera, jeśli idzie o moją osobę.

– Dziwisz się?

– W sumie nie, ale nie jestem taki, jak wszyscy myślą.

– To po co tak świrowałeś z dziewczynami?

– Jak ci powiem, i tak mi nie uwierzysz.

– Spróbuj. Może uwierzę.

– Kumple w Lublinie mówili mi, że w Warszawie wszyscy tak robią. Chciałem być jednym z was – wytłumaczył się Wojtek i spuścił wzrok.

Kamili dawno nic tak nie ubawiło. Odchyliła głowę do tyłu i ryczała na całą ulicę.

– Nie śmiej się.

– Nie mogę! – Kamila zastanawiała się, jak Wojtek mógł pomyśleć, że wszyscy chłopcy w Warszawie są takimi tandetnymi, ordynarnymi podrywaczami. Przed oczyma stanął jej Biały Michał, którego bardziej od dziewczyn interesowały komiksy. Gdy Kamila wyobraziła go sobie sięgającego ręką pod czyjąś spódnicę, znów ryknęła śmiechem. – Ty w to uwierzyłeś?

– Nawet nie wiesz, jak mi zależało, by być zaakceptowanym przez klasę.

– No to ci wyszło pięknie.

– Prawda? – Wojtek uśmiechnął się smętnie. – Ale to wcale nie było łatwe. Za pierwszym razem myślałem, że tego nie zrobię. Potem to już prawie uwierzyłem, że to ja.

– Może zostaniesz aktorem?

– Takie mam marzenie. Dlatego pomyślałem wtedy: „Raz kozie śmierć”, a potem nawet się ucieszyłem, że mi to tak dobrze wyszło. Tylko teraz już mi nie jest do śmiechu.

– Zacznij grać inną rolę.

– Postaram się.

Przez chwilę szli w milczeniu.

– Wracamy do szkoły po teczki? – spytał nagle Wojtek.

– Bez sensu – odparła Kamila. – Szkoła i tak już zamknięta. Zobacz, która godzina. Odbierzemy je w poniedziałek.

– Odprowadzę cię – powiedział Wojtek. – I tak nie mam tu znajomych, wszyscy zostali w Lublinie.

Kamila wzruszyła ramionami. Szli w kierunku jej domu, gdy spostrzegła po drugiej stronie ulicy Maćka z Małgosią. Ale nie zawołała przyjaciółki. W uszach brzmiały jej słowa Wojtka: „Przyjaciółka? To gdzie ona teraz jest?”. No właśnie. Gdzie? Po drugiej stronie ulicy. Daleka. Nie umiała powiedzieć jej tego wszystkiego, co wyznała Wojtkowi. Który to już raz jest między nimi nie tak, jak kiedyś, jak być powinno. I dlaczego?

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE