ZACZATOWANA
– Dostałam na Gwiazdkę komputer – pochwaliła się Małgosia przyjaciółce.
– Skąd twoi…? – zaczęła Kamila, ale ugryzła się w język, uświadomiwszy sobie, że pytanie: „Skąd twoi rodzice mieli na komputer?” mogłoby wydać się niegrzeczne.
– Ta przyjaciółka mamy, co to mama żyrowała jej pożyczkę… a która wyjechała do Stanów… Odezwała się! – zawołała Małgosia. – Oddała mamie pieniądze, przysłała dla mnie zaproszenie na wakacje do Stanów i pieniądze na komputer.
– To teraz możesz szaleć!
– Tak! A tata zdecydował się na stałe łącze przez kablówkę! Maciek obiecał mi wgrać różne programy i pokazać kilka rzeczy.
Kamila nie odezwała się ani słowem.
„Maciek – myślała. – Znowu Maciek. U Małgosi to jest jasna sytuacja. Tylko Maciek. A u niej? Burza w głowie”.
– Jak spędziłaś sylwestra? – spytała, chcąc zmienić temat, ale zaraz pożałowała swojego pytania.
W końcu sama w sylwestra wcale dobrze się nie bawiła. Olek nawet nie spojrzał w jej kierunku. Niby sama na to zapracowała, ale… mimo wszystko. Kamila, przyzwyczajona do adoracji, nie mogła się pogodzić z tym, że wokół tyle par, a ona pozostaje bez przydziału i na dodatek wydaje się nikogo nie obchodzić. Niby dwa razy dostała jakiegoś dziwnego esemesa na komórkę wysłanego z internetu, ale… w końcu tyle jest pomyłek! Kiedyś dostała wiadomość: Wstaw ziemniaki. Zaraz wracam, więc dlaczego esemesy treści: Myślę o Tobie lub Czy podobała Ci się różyczka? miałyby być adresowane do niej?
– Sylwestra? – podchwyciła Małgosia. – Całkiem fajnie! Byliśmy u Białego Michała. A w Nowy Rok poszliśmy do Kaśki. Jeszcze długo będzie w szpitalu. Dopiero za tydzień wróci do domu, a po feriach zimowych do szkoły.
– Zaczekajcie! – usłyszały za sobą czyjś głos.
Obróciły się. Tuż za nimi biegł Wojtek, a długie włosy wystawały mu spod czapki.
– Małgosia ma komputer i stałe łącze! – powiedziała Kamila.
– Fajnie! To może teraz słać e-maile, esemesy z komputera i gadać na czacie lub Gadu-Gadu ze znajomymi – odparł Wojtek. – A ty, Kamila? Przecież też masz stałkę… czemu nie korzystasz?
Kamila wzruszyła ramionami, a po chwili zastanowienia powiedziała powoli, cedząc słowa:
– Może zacznę?
* * *
Od kiedy Małgosia dostała komputer, jej kontakty i z Maćkiem, i z Kamilą trochę się zmieniły. Po pierwsze oni dwoje ciągle słali sobie e-maile. Po drugie jak nie słali, to włazili do internetu i gadali przez Gadu-Gadu. A po trzecie słali sobie esemesy z komputera. Dla Kamili Małgosia miała więc o wiele mniej czasu niż kiedyś.
Tego dnia Małgosia jak zwykle weszła do sieci. Przed chwilą esemes oznajmił, że Maciek czeka przy komputerze. I rzeczywiście, gdy włączyła Gadu-Gadu, przeczytała na ekranie wielkie:
MrSzkrab: Czekam na ciebie!
Osia: Hej!
MrSzkrab: Hej. Ile można czekać! Zagrasz ze mną?
Osia: Ale tylko raz. Zaraz potem przyłazisz do mnie, bo miałeś mi wgrać program…
MrSzkrab: O nie, Pani! Pani sobie ten program wgra sama pod moje dyktando, bo Pani ma być inteligentna i ja mam być z Pani dumny! Ale teraz właź, loguj się i graj ze mną, bo mam wielką ochotę spuścić ci szkrablolanie!
Gdy grali w najlepsze, w oknie komputera Małgosi pojawiła się informacja, że na Gadu-Gadu weszła również Kamila.
Mila: Mam dół. Pogadasz?
Osia: Nie mogę. Właśnie gram z Maćkiem w scrabble i jak się oderwę, to przegram. Potem mam wgrywać jeden program… A co się dzieje?
Mila: W sumie nic.
I okno z Kamilą się zamknęło. Małgosia, zajęta graniem z Maćkiem, nie zastanawiała się dłużej nad samopoczuciem przyjaciółki.
Kamila z nudów zaczęła szperać w internecie.
„A gdyby tak… postawić sobie kabałę?” – pomyślała. Na jednym z portali znalazła wróżbę z tarota. Ktoś odmieni twoje życie – przeczytała i w tym samym momencie przyszedł kolejny wysłany z internetu esemes: Jesteś fajna. Kamila wściekła wyłączyła telefon. Po jakimś czasie spostrzegła, że na Gadu-Gadu włączyło się okienko i ktoś o nieznanym numerze spytał:
8773157: Pogadamy?
Mila: A o czym?
8773157: O czym chcesz.
Mila: Z tobą o niczym.
8773157: Szkoda, bo mam dół i chętnie bym z kimś pogadał.
I to wyznanie sprawiło, że Kamila wdała się w rozmowę z nieznajomym. Już po chwili jego internetowy nick znalazł się w jej krótkim spisie kontaktów.
„Primabaleron to dziwna ksywka jak na chłopaka – pomyślała – ale niech będzie”.
Primabaleron: Masz jakiś ulubiony film?
Mila: Mam kilka. Ale jakie to ma znaczenie?
Primabaleron: Też masz dół? Tak jak ja?
Mila: Tak.
Primabaleron: Niezrozumienie, co?
Mila: A skąd wiesz?
Primabaleron: Strzelałem. Ale to jest najgorsza rzecz. Jak się okazuje, że najbliżsi ciebie nie rozumieją.
Mila: A przyjaciółka ma chłopaka, którym zajmuje się bez przerwy, i dla mnie nie ma już czasu.
Kamila wypaliła tak szczerze, że aż sama przeraziła się swojej szczerości. Tego dnia rozmowę skończyli po dziesiątej, kiedy rodzice Kamili zaczęli już krzyczeć, żeby szła spać. Dawno z nikim tak jej się nie rozmawiało jak z nieznajomym, i to o tak dziwnej ksywce jak Primabaleron.
* * *
Przez kilka kolejnych dni Kamila codziennie przesiadywała przed komputerem i rozmawiała z Primabaleronem. Kiedy pewnego dnia, wracając ze szkoły z Maćkiem i Małgosią, powiedziała, że na ciastka nie pójdzie, bo musi z kimś pogadać przez internet, Maciek żartem nazwał ją zaczarowaną-zaczatowaną. I coś w tym było. Nieznajomy z sieci z każdym dniem zdawał się coraz silniej oczarowywać Kamilę. To jemu opowiedziała o świętach i Olku o wiele szczerzej i obszerniej niż Małgosi. To jemu przyznała się, że nie wie, czego chce i czego szuka. Opowiedziała o Czarnym Michale, na którego teraz patrzyła jak na obcego. Opowiedziała o swoich myślach. Primabaleron nie był aż tak wylewny na swój temat. Owszem. Wyznał tylko, że także czuje się osamotniony, niezrozumiany i odrzucony przez ludzi, którzy go otaczają, ale poza tym nie mówił zbyt wiele. Więcej mówiła Kamila. O swoim rozmówcy wiedziała, że był tak jak i ona w trzeciej klasie gimnazjum (poznała po lekturze, którą miał do przeczytania), tak jak i ona mieszkał w Warszawie (wczoraj jechał metrem) i uwielbiał kino. Pisał fajne listy.
Tak sobie pomyślałem, że powinnaś obejrzeć Człowieka w żelaznej masce z DiCaprio. To wspaniała gra aktorska, no i taki film, że zastanawiasz się nad naturą człowieka. Nad dobrem i złem.
Kamila obejrzała. Podobał jej się. To dzięki Primabaleronowi wreszcie zgodziła się z Wojtkiem, który pewnego dnia przekonywał całą klasę, że DiCaprio to nie tylko ładny chłopak, lecz także przede wszystkim dobry aktor. I w końcu Kamila zaczęła zastanawiać się, kim jest i jak wygląda Primabaleron.
* * *
– Ciekawi mnie ten gość – zwierzyła się Małgosi.
Wracały ze szkoły tylko we dwie.
– Masz na myśli tego swojego z internetu?
– Tak. Tego dnia, kiedy go poznałam, wywróżyłam sobie, że ktoś odmieni moje życie. I trochę tak jest. To fajny gość. Trochę tajemniczy wprawdzie, ale fajny. Nawet ma taki dziwny nick.
– Jaki?
– Primabaleron. Głupie, co?
Małgosia aż przystanęła na chodniku.
– JAKI? – O Jezu! No mówię, że Primabaleron. Wiem, że głupi, ale… jakoś tak ma.
– Przecież to Wojtek! – Małgosia wyjaśniła takim tonem, jakby cały świat już to wiedział. – Jakieś dwa tygodnie temu poprosił mnie o twój numer Gadu-Gadu, bo twierdził, że ma dół, z tobą fajnie mu się gada, a masz wyłączoną komórkę. Ja cały czas myślałam, że ty Bóg wie kogo tam poznałaś. Dziwię się, że się nie zorientowałaś, że to Wojtek…