×

우리는 LingQ를 개선하기 위해서 쿠키를 사용합니다. 사이트를 방문함으로써 당신은 동의합니다 쿠키 정책.

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, WYPRAC... – Text to read

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, WYPRACOWANIE O LECIE

중급 2 폴란드어의 lesson to practice reading

지금 본 레슨 학습 시작

WYPRACOWANIE O LECIE

– Muszę przyznać, że lektura waszych wypracowań o wakacjach sprawiła mi wielką przyjemność – pochwaliła klasę pani Czajka, oddając zeszyty. – Jest wprawdzie parę prac, które napisane zostały „na odwal się”, ale na szczęście tylko kilka.

– Bo jak pani powiedziała, że trójki, dwójki i pały nie będą stawiane do dziennika, to po co się starać? – odezwał się Czarny Michał z właściwą sobie arogancją.

– Tak, rzeczywiście – w głosie pani Czajki dało się wyczuć kpinę. – Miałam na myśli między innymi twoją pracę, ale nie tylko. Są w klasie jeszcze inne lenie, ale dziś nie będziemy się nimi zajmować.

– Proszę pani! – Kamila podniosła rękę.

– Tak?

– Mnie tydzień nie było w szkole. Ja to wypracowanie napisałam, ale przyniosłam dopiero dziś… Czy pani…?

– Oczywiście, że przeczytam i sprawdzę. Ale dobry stopień postawię ci tylko wtedy, jeśli zasłużysz na szóstkę.

– Dobrze – odparła Kamila.

– Pewnie napisała o tej swojej Anglii – powiedziała Kaśka teatralnym szeptem.

– A co? Miałam pisać o Pcimiu Dolnym, w którym nigdy nie byłam i nawet nie wiem, czy istnieje?

– Istnieje – wtrącił Biały Michał. – Byłem tam kiedyś na wakacjach.

– Bo gdzie indziej by cię nie wpuścili – odezwał się Czarny Michał.

– Przestańcie! – ucięła pani Czajka. – Czy nie możecie się uspokoić? Minęły dopiero dwa tygodnie, a zachowujecie się jak ludzie, którzy się nie lubią. Ja rozumiem, że w każdej społeczności, nawet tak małej jak klasa, powstają animozje, ale czy się to wam podoba, czy nie, będziecie razem żyć przez najbliższe trzy lata. I naprawdę lepiej by było, żebyście się polubili. A jeśli nie, to chociaż nie przeszkadzali jeden drugiemu i nie dogryzali.

Odpowiedziała jej cisza. Zarówno oba Michały, jak i Kamila z Kaśką spuścili głowy. Ale głupio zrobiło się chyba i reszcie klasy, bo milczeli wszyscy.

– Chciałabym, byście posłuchali tego, co napisał Maciek – poprosiła nauczycielka i omiotła wzrokiem klasę.

– Powiedziała pani, że praca może mieć dowolną formę… – Maciek zerwał się z miejsca.

– Powiedziałam i podtrzymuję. Ja, broń Boże, nie mówię, że to, co napisałeś, jest złe! Przeczytamy najoryginalniejsze prace. Zaczniemy od twojej, bo dawno czegoś podobnego nie widziałam. Wyjaśnij najpierw wszystkim, co napisałeś.

– Ojej… – jęknął Maciek i spuścił głowę. – No, wiersz, bo pani powiedziała, że dowolna forma, a ja nie miałem żadnego pomysłu – tłumaczył Maciek, cały czas nie podnosząc głowy.

– Wiersz to bardzo dobry pomysł, wprawdzie zrezygnowałeś z przecinków i kropek, no i rym ci się tam posypał w jednym miejscu, ale… rozumiem, że chciałeś mnie trochę oszczędzić. Powiem ci, że moi domownicy bardzo się ubawili. Przeczytasz teraz koleżankom i kolegom?

– Rany! Muszę?

– Nie jęcz! Czytaj! – poprosił Aleks, który uwielbiał być pierwszy, i fakt, że polonistka nie zwróciła uwagi na jego wypracowanie, najpierw trochę go zabolał. Ale teraz zaczęła go zżerać ciekawość. Co też takiego napisał ten Maciek, że rodzina pani Czajki się ubawiła?

Podobnie działo się z resztą klasy. Z różnych miejsc zaczęły dobiegać Maćka ponaglenia, by czytał. Dlatego wziął z ręki wychowawczyni zeszyt i zaczął:

– Moje wakacje

W lecie byłem na obozie

I przygody różne miałem

Najpierw w lesie się zgubiłem

Potem w rzece się skąpałem

W lesie było grzybobranie

W którym wziąć miałem ochotę

Lecz przestraszył mnie odyniec

Znaleziono mnie w sobotę

W rzece chciałem łowić ryby

By je upiec na ognisku

Kumpel zepchnął mnie do wody

Więc obiłem go po pysku

Ale za złe zachowanie

Musiałem obrać ziemniaki

Dwie godziny obierałem

I na rękach mam żylaki

Miałem też inne przygody

Pisanie o nich jest głupie

Zwłaszcza że te opowieści

Czytelnik będzie mieć w nosie

W tym momencie klasa, która już od dobrej chwili dusiła się ze śmiechu, ryknęła. Maciek musiał przerwać. Spojrzał zakłopotany na panią Czajkę. Nauczycielka z trudem powstrzymywała chichot.

– Czytaj dalej! – wystękał Aleks między kolejnymi falami rechotu.

– Teraz przyznam się do czegoś

Nazmyślałem tu straszliwie

Lecz prawdy pisać nie mogę

Bo jest nudna obrzydliwie

Wakacje spędziłem w domu

Szwendając się po Warszawie

Prawie nie ma o czym pisać

Bo minęły już po sprawie

Wiem że wierszyk ten jest krótki

I że treści w nim jest mało

Ale proszę by mej pracy

Nie nagradzać dzisiaj pałą

Wakacje miałem do bani

I nigdzie nie pojechałem

Napisałem głupi wierszyk

Tylko taki pomysł miałem

– Maćku – powiedziała pani Czajka, gdy skończył czytać, a klasa przestała się śmiać – pały na pewno ci nie postawię.

– Szóstkę! Szóstkę! – krzyczeli prawie wszyscy.

I choć po Maćku swoje wypracowania czytali jeszcze Kinga, Małgosia, Natalka i Aleks, to żadne nie wzbudziła takich emocji, jak wiersz Maćka.

– Dzięki tym pracom lepiej was poznałam – wyznała pani Czajka. – Wiem już, co kogo interesuje, jak każde z was patrzy na świat, a nawet kto umie rymować. Wprawdzie jest parę osób, których postawa życiowa mnie martwi, ale…

– Eee, pierwsze śliwki robaczywki! – powiedział Maciek, ośmielony pochwałą wychowawczyni.

A klasa znowu ryknęła śmiechem. Tego dnia to on był niekwestionowanym faworytem całej I a. No i dostał szóstkę – za ten wiersz, w którym raz łamał się rym… Choć pani Czajka postawiła ją z pewnym wahaniem.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE