×

우리는 LingQ를 개선하기 위해서 쿠키를 사용합니다. 사이트를 방문함으로써 당신은 동의합니다 쿠키 정책.

image

7 metrów pod ziemią, MOLESTOWANIE W RODZINIE. „To miała być nasza wielka tajemnica” – 7 metrów pod ziemią

MOLESTOWANIE W RODZINIE. „To miała być nasza wielka tajemnica” – 7 metrów pod ziemią

Od samego początku było powiedziane,

że to będzie nasza jedna wielka tajemnica.

Zaczniemy się bawić poza resorakami,

zabawkami, którymi dzieci najchętniej się bawią,

w sposób, jaki bawią się dorośli.

W tamtych czasach nie było internetu,

było mało kanałów w telewizji,

więc głównym takim nurtem była gazeta pornograficzna.

Zamykałem się coraz bardziej w sobie,

żeby absolutnie nikt się nie dowiedział o tym, co się wydarzyło.

Jeżeli oglądałaby nas choć jedna osoba, która jest dziś ofiarą przemocy seksualnej,

co moglibyśmy jej powiedzieć?

Będąc dzieciakiem stałeś się ofiarą molestowania seksualnego.

Na czym to polegało?

Jak dziecko często wolny czas spędzaliśmy w gronie rodzinnym.

Czasami zdarzało się, że rodzice zostawiali mnie pod opieką

pewnych osób z rodziny

i któregoś razu jako sześcio-, siedmioletni chłopak

bawiąc się z...

mężczyzną z grona rodzinnego,

postanowił, że zaczniemy się bawić poza resorakami,

zabawkami, którymi dzieci najchętniej się bawią,

w sposób, jaki bawią się dorośli.

W ten sposób chciał mi pokazać,

na czym polega dorosłość,

jak jest fajnie być dorosłym.

W tamtych czasach nie było internetu,

było mało kanałów w telewizji,

więc głównym takim nurtem była gazeta pornograficzna.

To była jego inspiracja, w jaki sposób moglibyśmy się pobawić

czy w jaki sposób mógłby mi pokazać, jak to robią tak naprawdę dorośli.

Trwało to około parę miesięcy, do pół roku.

Widocznie to była chwilowa fascynacja

z jego strony zabawą ze mną.

On pokazywał ci te gazety?

Tak, pokazywał. Pokazywał pozycje

czy elementy, na których moglibyśmy się skupić,

i przelać w rzeczywistość.

I zrobić to samo, co w gazetach.

I to właśnie robiliście?

Tak.

Ty milczałeś, nikomu o tym nie powiedziałeś.

Dlaczego?

Od samego początku było powiedziane,

że to będzie nasza jedna wielka tajemnica.

Dzieciaki lubią bardzo tajemnice,

tym bardziej, kiedy są wtajemniczane w coś,

co ich w jakiś nie dotyczy albo co jest dla nich zupełnie obce.

Więc przez bardzo, bardzo długi czas

ukrywałem to, żeby absolutnie nikt się nie dowiedział,

żeby nie zawieść tej osoby.

W naszych...

W naszej tajemnicy.

Kiedy zrozumiałeś, że...

że to nie była fajna zabawa?

Był to koniec szkoły podstawowej,

kiedy wszyscy rówieśnicy, łącznie ze mną,

wchodziliśmy w okres dojrzewania.

W gronie takich dzieciaków częściej się mówi o takich rzeczach,

zwraca się uwagę na seksualność dziewczyn, chłopaków.

Odkrywa się samego siebie.

No i w tym właśnie momencie odkryłem, co mi się przydarzyło,

że ten proces tak naprawdę był w moim przypadku bardzo przyspieszony.

Kiedy sobie to uświadomiłeś,

co myślałeś? Co czułeś?

W dalszym ciągu uważałem, że to jest nasza czy moja wielka tajemnica.

W ten sposób zamknąłem się bardziej w sobie.

Jako dzieciak, jak większość dzieciaków, byłem radosny,

miałem grono przyjaciół, ale im później,

im ten wiek mój był większy, im byłem coraz starszy,

zamykałem się coraz bardziej w sobie.

Żeby absolutnie nikt się nie dowiedział o tym, co się wydarzyło.

Po pierwsze ze względu na tajemnicę.

Po drugie na to, że w gronie dzieciaków mimo wszystko te strefy, te tematy

są bardzo wstydliwe.

Boimy się, żeby ktoś odkrył coś

w nas, czego nie powinien.

Jak tamte doświadczenia z twojego dzieciństwa

przełożyły się na twoje późniejsze życie, na twoje dojrzewanie

na twoją dorosłość?

Miałem problemy w szkole, jeśli chodzi o koncentrację.

Byłem dobrym uczniem, ale bardzo skrytym,

zamkniętym w sobie.

Miałem grono znajomych i tego grona się trzymałem.

Ciężko było mi nawiązać nowe relacje.

Takim pierwszym bardzo trudnym okresem było gimnazjum, gdzie nowi uczniowie, nowe miejsce

nowi nauczyciele. Był to bardzo ciężki okres dla mnie.

I w tym okresie bardzo pomogli mi moi rodzice.

Mama i tata zwrócili uwagę, że mimo wszystko

coś jest ze mną nie tak,

więc zaproponowali mi wizytę u psychologa,

na którą się zgodziłem.

Psycholog był pierwszą osobą,

której o tym powiedziałeś.

Jak to wyglądało?

Tak...

Zyskała moją sympatię i zaufanie.

Wiedziałem, że rozumie mnie,

w jaki sposób rozmawiamy, o czym mówimy.

I po którejś wizycie podczas terapii czy tam podczas spotkania

postanowiłem jej wyznać mój największy sekret.

Przyznała mi się, że po pierwszych półgodzinach spędzonym ze mną

wiedziała, że coś jest na rzeczy,

że mogła to być taka, a nie inna sytuacja,

która się przytrafiła w dzieciństwie.

No i później okazało się, że miała rację.

Czy pani psycholog pomogła ci?

Zdecydowanie, jak najbardziej. Razem przez długi czas pracowaliśmy nad tym,

co się wydarzyło, jak się odbywało,

jakie ma skutki.

I jak...

Walczyć z tymi wszystkimi moimi emocjami,

z tym, co się ze mną dzieje i co się będzie działo.

I przede wszystkim podjęliśmy decyzję, żeby powiedzieć o tym wszystkim rodzicom.

Żeby ta cała sytuacja była

ściśle opisana, określona, dlaczego tak się dzieje.

No i co dalej z tym wszystkim robimy.

Pamiętasz dzień, kiedy mówisz własnym rodzicom,

że członek rodziny

był twoim oprawcą?

Dokładnie pamiętam ten dzień. Całą godzinę spędzoną w czwórkę

u psychologa.

Jak oni to przyjęli?

No nie będę ukrywać: wszyscy płakaliśmy.

Że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca,

że...

to się nie zdarza w tak dobrej rodzinie

jak nasza.

Kochającej się, wspierającej się. Że...

to wszystko dzieje się albo w filmach albo w „Wiadomościach”.

Bardzo trudno było nam wszystkim przez to przejść.

Pani psycholog podjęła decyzję, że ona o tym wszystkim powie,

więc wyręczyła mnie z tego.

Natomiast musiałem przejść przez taki swój wewnętrzny ciężki temat,

żeby powiedzieć na głos rodzicom,

jak to wszystko się odbywało,

co się działo. Żebym wyrzucił z siebie tę całą...

złość

czy te wszystkie swoje emocje, które towarzyszyły mi

przez ten cały czas, kiedy to wszystko było w tajemnicy.

Wtedy ile miałeś lat?

To było już 8-9 lat po tych zdarzeniach.

Miałem 15-16 lat.

Czy ty miewałeś jakieś relacje później z tą osobą?

Nie, absolutnie nie. Nawet nie zdarzyła się taka sytuacja,

żebyśmy się spotkali na ulicy.

Także zerwanie kontaktów było

automatyczne i naturalne.

I do pewnego momentu w ogóle nie mieliśmy z nimi kontaktu.

Od tamtych wydarzeń minęło już ponad 20 lat.

Czy to w jakiś sposób rzutuje dzisiaj na ciebie?

Czy to już domknięta przeszłość?

Cały czas mimo wszystko walczę z tym,

co się działo w tamtych latach.

Ciężko mi jest nawiązywać nowe kontakty

z ludźmi, którym mogę bardziej zaufać.

Ciężko mi jest również występować przed jakąś publiką,

przed występami publicznymi, rozmowami, dyskusjami

w większym gronie znajomych

czy zupełnie ludzi obcych, dlatego staram się z tym walczyć.

Całkiem niedawno zdecydowałeś się

na to, żeby pozwać tę osobę,

co pewnie nie było łatwą decyzją, bo oznacza powrót

do tamtych doświadczeń, ale jednak.

Dlaczego?

Kiedy powiedziałem o tym wszystkim rodzicom, myślałem, że to wystarczy.

Że sprawa ucichnie, zapomnę o tym.

Że jakoś pozwoli mi to...

normalnie żyć. Zacząłem naukę w liceum,

później studia, przenosiny do większego miasta,

rozpoczęcie własnego dorosłego życia,

ale mimo wszystko cały czas we mnie coś siedziało.

Chciałem z tym stuprocentowo skończyć.

I...

Powiedzieć sobie, że zrobiłeś wszystko,

żeby po pierwsze sprawca dowiedział się, co tak naprawdę mi zrobił,

i mieć czyste sumienie

z tym wszystkim, co się wydarzyło wcześniej.

Jaki był skutek?

Po czterech latach procesu

karno-cywilnego

niestety sąd umorzył sprawę

ze względu na ciężar danej sytuacji

i zbyt małą ilość dowodów, słabych dowodów.

W żaden sposób nie mogliśmy, nie złapaliśmy go na gorącym uczynku.

Skończyło się to w ten sposób, że...

dwie strony zostały z niczym.

Masz poczucie niesprawiedliwości? Jakiego wyroku byś oczekiwał?

Po pierwsze chciałem sobie udowodnić,

że mogę stanąć przed oprawcą

i powiedzieć mu: „zrobiłeś źle, to wszystko nie powinno mieć miejsca”

Udowodnić sobie, że miałem rację.

I że każda osoba, którą to spotka, na moim przykładzie żeby poszła w tę samą stronę.

Niestety nie udało się uzyskać

tej kwestii wyroku stuprocentowego z mojej strony,

ale i tak mam satysfakcję, że przeszedłem przez to,

że udało mi się.

Spotkaliście się w sądzie?

Mieliście okazję wymienić spojrzenie, zamienić słowo-dwa?

Spotykaliśmy się za każdym razem przy rozprawie.

Natomiast poza kontaktem wzrokowym

nic więcej nie miało miejsca.

Jak on się bronił?

Wypierał się tego wszystkiego, uważał, że to jest wyssane z palca

i że tak naprawdę nigdy takie rzeczy się nie wydarzyły.

Sam mówisz, że konsekwencją tamtych wydarzeń

jest między innymi to, że niełatwo ci dzisiaj

opowiadać nie tylko o tych, ale i o innych rzeczach publicznie,

rozmawiać z nieznajomymi osobami – poznaliśmy się przed chwilą,

ale mimo to zdecydowałeś się o tym opowiedzieć,

za co ci bardzo dziękuję,

ale też zastanawiam się, jaka jest twoja motywacja.

Czemu to robisz? Czemu chcesz, aby...

tę historię usłyszało wiele osób?

Słyszałem takie opinie, że ten temat był wałkowany

już kilka, kilka tysięcy razy

przez wiele lat.

I...

że już wystarczy, że już wszyscy wiedzą,

że takie rzeczy się zdarzają,

że tak naprawdę nic z tym nie zrobimy.

Ale wydaje mi się, że dzięki mówieniu o tym wszystkim głośno

możemy jednak coś zrobić, coś zmienić, żeby to wszystko szło w dobrym kierunku.

Żeby sądy podejmowały odpowiednie decyzje.

Może wypadałoby zmienić kodeks karny.

czy...

jakieś inne elementy, które pozwoliłby ofiarom czuć się pewniej

z tym wszystkim.

Czy odwołując się do swojego doświadczenia

jesteś w stanie powiedzieć,

jak możemy zauważyć, że ktoś jest ofiarą

takiego przestępstwa seksualnego?

Z mojego doświadczenia wydaje mi się, że osoby, które są zamknięte w sobie,

w pewnym momencie zamykają się i stronią od

znajomych, przyjaciół.

Osoby, które...

Rezygnują z zajęć WF.

Rezygnują z atrakcji sportowych typu basen,

który jako dziecko bardzo lubiłem,

w pewnym momencie po prostu zaprzestałem, bo nie czułem się tam zbyt komfortowo.

Miałem też problemy w szkole, najbardziej z lekcjami biologii.

Pod koniec podstawówki, w gimnazjum, bardzo dużo się mówi o seksualności, o człowieku,

o tym, jak pewne elementy wynikają jedne z drugich.

Dlatego warto chyba zwracać na to uwagę,

jak dzieciaki w danych sytuacjach podchodzą do pewnych spraw.

W ten sposób je obserwować.

Jeśli oglądałaby nas choć jedna osoba,

która jest dziś ofiarą przemocy seksualnej,

co moglibyśmy jej powiedzieć?

Żeby zaczęła małymi krokami.

Zdecydowała się podjęcie

i uzewnętrznienie siebie osobom, którym ufa.

I wspólnie może, wspólnymi siłami. Tak jak ja miałem wsparcie w swojej rodzinie,

tak ona mam nadzieje też znajdzie w sobie siłę.

I zacznie z tym walczyć.

I sama podejmie decyzję, w którą stronę chce iść.

Czy zdecyduje się na podjęcie decyzji i pójście z tym do sądu

czy we własnym zakresie będzie chciała to wszystko zamknąć.

Natomiast najważniejsze jest to, żeby...

to wszystko wyrzucić z siebie.

I opowiedzieć dokładnie, co się działo.

To jest moim zdaniem najlepsza terapia.

Pomaga?

Pomaga. Zdecydowanie.

Tomek, dziękuję ci rozmowę. Dziękuję za twoją odwagę.

Dziękuję bardzo.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE