Jak wygląda życie ŚWIADKÓW JEHOWY? – 7 metrów pod ziemią
To jest takie bardzo zamknięte środowisko, z którego bardzo ciężko jest wyjść,
bo masz jeden model świata.
Nie obchodzisz urodzin.
Nie obchodzisz żadnych Świąt Bożego Narodzenia ani Dnia Matki.
W niektórych „Strażnicach” można przeczytać o tym, że kobieta może być winna gwałtu.
Jeśli się wyrywa, broni i robi wszystko, żeby do tego nie doszło, to OK – jest niewinna,
ale jeśli nie krzyczy albo się nie wyrywa, to wtedy to jest jej wina i ona sama tego chciała.
Czasami zdarza się, że rodzice odmawiają transfuzji swojemu dziecku i wtedy takie dziecko umiera.
W Polsce jest około 120 tys. Świadków Jehowy.
Przez większość swojego życia byłaś jedną z nich.
Jak wygląda życie Świadka Jehowy?
Życie Świadka Jehowy to tak naprawdę są cały czas jakieś wyrzeczenia.
Świadek Jehowy musi się stosować do tego, co mówi Biblia w każdym aspekcie swojego życia tak naprawdę.
Kiedyś usłyszałam taką rzecz, że dla Świadka Jehowy Biblia jest instrukcją obsługi człowieka.
I tu się nie liczą żadne inne rzeczy typu: moralność, logika czy po prostu bycie miłym.
Ma być tak jak mówi Biblia w ich rozumieniu.
W praktyce to wygląda tak, że np. nie pójdziesz ze znajomymi do kina, bo oni są ze świata,
a poza tym w filmie, na który chcecie iść, jest przemoc, niemoralność albo magia.
Co to znaczy, że nie pójdziesz ze znajomymi na film, „bo oni są ze świata”?
Ludzie ze świata to są osoby, które nie są Świadkami Jehowy, nigdy nie były i nie są w żaden sposób z nimi związane.
Na przykład tak jak Ty – jesteś ze świata.
W taki sposób ich się określa?
Tak.
A wy?
A my jesteśmy Świadkami Jehowy.
Po prostu.
Mhm.
Jakie macie obowiązki najważniejsze?
Takim najważniejszym obowiązkiem jest głoszenie dobrej nowiny o Królestwie Bożym,
czyli kolokwialnie mówiąc chodzenie po domach i stanie z wózkami.
To musi robić każdy Świadek Jehowy.
Tak naprawdę tych obowiązków więcej chyba nie ma, bardziej są zakazy.
Tak jak mówiłam wcześniej – właśnie to stosowanie się w życiu do każdego aspektu Biblii.
I takie wyrzeczenia na co dzień albo takie nienaturalne zachowania.
Na przykład nie powiesz komuś „na zdrowie” jak on kichnie,
bo to jest jakiś tam przesąd no i nie można. Po prostu.
Nie obchodzisz urodzin, nie obchodzisz żadnych Świąt Bożego Narodzenia ani Dnia Matki.
Czego jeszcze nie wolno?
Nie wolno oglądać nic, co jest jakby „szatańskie”.
Te programy telewizyjne czy książki, czy piosenki,
w których jest właśnie magia, niemoralność, przemoc.
Coś, co nie jest biblijne, nie jest pochwalane.
Świadkowie Jehowy nie mogą także uczestniczyć w wyborach.
Tak, nie mogą.
O co chodzi? Dlaczego?
Dlatego, że oni są neutralni pod tym względem.
Oni już zagłosowali na Królestwo Boże, rząd Boży, który będzie panował po armagedonie.
No i nie głosują w wyborach dlatego.
W jakim wieku przyjęłaś chrzest?
Miałam 11 lat.
To była twoja decyzja? Jak to wyglądało?
No nie chrzci się niemowląt, dlatego że to musi być świadoma, dojrzała decyzja,
bo podejmuje się ją raz na całe życie.
I żeby rozumieć wszystkie konsekwencje, jakie się z tym wiążą, i wszystkie rzeczy,
no to trzeba ją podjąć świadomie. Ja miałam 11 lat.
To wyszło od ciebie?
Byłam wychowywana po prostu w takim środowisku,
nie znałam innej rzeczywistości, innego życia,
więc przyjęłam to, co mi dano.
Jak wyglądał sam chrzest?
Chrzest bierze się na zgromadzeniach.
To są takie większe zjazdy Świadków Jehowy.
One się odbywają 3 albo 4 razy do roku.
Chrzest bierze się w takim dużym basenie.
Stoi człowiek, który chrzci, podchodzi się do niego – osoba, która jest chrzczona podchodzi.
On ją łapie jakoś w ten sposób, tutaj trzyma się ręce.
Łapie za ręce, przechyla, zanurza całkowicie w wodzie,
wynurza i to jest chrzest.
Jak sprawdzałaś się w roli Świadka Jehowy?
Czy byłaś obowiązkowa?
Na początku całkiem nieźle.
Nawet mnie stawiano za wzór.
Jako nastolatka, tak 14-15 lat, to byłam raczej przykładna.
Ale zawsze miałam też znajomych ze świata,
o co była mi suszona głowa,
że oni mnie tylko odciągną od Jehowy.
A kto suszył tę głowę? Rodzice czy...?
Rodzice, członkowie zboru... Każdy Świadek, który wiedział o tym,
że ja się z kimś tam zadaje.
Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś, poczułaś, że to nie do końca twoja bajka?
Ja ogólnie miałam od zawsze znajomych ze świata, z którymi dużo rozmawiałam o swoich przekonaniach.
I to, co dla mnie wydawało się dobre, od Boga i oczywiste,
dla nich czasami było wręcz okrutne.
Wtedy miałam takie myśli czasami, że może coś tu nie gra.
Jakie rodzaju to sytuacje?
O jakich rzeczach myślisz?
Na przykład o tym, że jeśli ktoś zostaje wykluczony ze zboru, to traci kontakt ze wszystkimi członkami zboru,
bez różnicy, czy to jest syn, córka, brat, siostra czy bliski znajomy.
Kwestie transfuzji krwi – nieprzyjmowanie jej.
Świadkom Jehowy nie wolno przyjmować...
... transfuzji. Nie wolno. Czasami zdarza się, że rodzice odmawiają transfuzji swojemu dziecku
i wtedy takie dziecko umiera.
Żeby nie złamać zasad Jehowy.
Rozumiem, że te sprawy się kumulowały, dawały ci jakoś do myślenia.
A co w takiej sytuacji przelało tę czarę goryczy i pomogło ci podjąć decyzję,
że jednak nie chcesz być dłużej Świadkiem Jehowy?
To się stało tak momentalnie przy okazji jak czytałam artykuł o pedofilii w zborach.
I to nie chodzi o to, że to zjawisko tam występowało.
I że było o tym mówione, bo...
To jest jakby sposób na radzenie sobie z pedofilią: właśnie nagłaśnianie takich sytuacji.
Chodzi bardziej o to, że nie Świadkowie je nagłośnili.
Tylko ktoś inny, ktoś ze świata.
Świadkowie wręcz ukrywali wszystkie sprawy z tym związane.
Przez około 50 lat w Australii żaden przypadek nie został zgłoszony na policję.
Dopiero australijska Królewska Komisja zaczęła o tym mówić.
Myślisz, że w Polsce może być podobnie?
Myślę, że tak. Bo coraz więcej ofiar wychodzi z tym, co je spotkało, i zaczyna o tym mówić.
Coraz więcej takich przypadków wychodzi na światło dzienne.
Są procedury, które obowiązują w takich przypadkach.
Na przykład: po pierwsze pedofilia jest traktowana jako grzech, a nie jako przestępstwo.
Jeśli nie ma dwóch świadków na to, że ktoś został zgwałcony, to nic się z tym nie robi.
Dwóch świadków.
Dwóch świadków. Musi być dwóch świadków, żeby w ogóle...
starsi zaczęli coś z tym robić.
Na pewno nikt nie jest zachęcany do tego, żeby poszedł na policję i tę sprawę zgłosił.
Wręcz jest się zniechęcanym, bo w przypadku kiedy idziesz do sądu i sądzisz się ze swoim bratem,
to to jest niefajne. Przynosisz hańbę Jehowie w ten sposób.
Poza tym bardzo często przesłuchuje się ofiarę w obecności sprawców.
Bardzo często na takim komitecie sądowniczym,
bo to się tak nazywa...
Czyli to jest taki wewnętrzny sąd?
Tak.
Ofiara musi odpowiadać na pytania często dotyczące szczegółów,
które nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia w sprawie,
przy osobie, która jej to zrobiła.
Poza tym kobiety są przesłuchiwane tylko przez mężczyzn. Nie ma innej możliwości.
Taka osoba bardzo często musi wybaczyć swojemu oprawcy i żyć z nim nadal w jednym zborze.
Też rodziny z dziećmi, które żyją w jakimś zborze,
nie są ostrzegane przez potencjalnym zagrożeniem.
Więc to też naraża ich na jakieś niepotrzebne niebezpieczeństwo.
Wspomniałaś o tym, że kobiety, które były molestowane,
są przesłuchiwane wyłącznie przez mężczyzn.
Z czego to wynika?
Z roli kobiet, jaką mają w zborze.
W sensie kobieta musi być podporządkowana mężczyźnie.
Czy to jest ojciec, czy to jest mąż, czy to są starsi zboru.
Dlatego, że jest kobietą.
Ogólnie jeżeli chodzi o jakieś „przywileje” kobiet,
to raczej jest to sprzątanie, a nie nauczanie w zborach.
Czy przekłada się to na sytuacje w rodzinie?
Na to jak kobieta funkcjonuje w domu?
Według zasad, które panują u Świadków – tak.
W praktyce czasami to nie działa. Całe szczęście.
Ale ogólnie to mąż powinien podejmować wszystkie decyzje.
A kobieta ma być mu podporządkowana.
Ogólnie, tak już poza tym, to...
ubiór kobiety jest bardzo „pilnowany”.
Ktoś może zwrócić ci uwagę, że masz sukienkę przed kolano,
która nie zakrywa kolana.
Czyli tak jak dzisiaj?
No, czyli tak jak dzisiaj.
Już bym w zborze miała same krzywe spojrzenia i rozmowę ze starszymi pewnie.
Dlatego że rozpraszam mężczyzn.
I oni się potem nie mogą skupić na programie duchowym.
No to jest paranoja do tego stopnia, że...
W niektórych „Strażnicach” można przeczytać o tym, że kobieta może być winna gwałtu.
Jeśli się wyrywa, broni i robi wszystko, żeby do tego nie doszło, to OK – jest niewinna,
ale jeśli nie krzyczy albo się nie wyrywa, to wtedy to jest jej wina i ona sama tego chciała.
Mimo że czasami ludzi paraliżuje w takich sytuacjach strach i nie są w stanie nic zrobić.
To i tak jest winna i...
może być wykluczona za niemoralność.
Jakie jeszcze rzeczy budziły twoją niezgodę?
Na przykład wielu Świadków Jehowy uważa, że homoseksualizm jest tak samo zły jak pedofilia.
Stawiają to jakby na równi. Mimo że...
jak jesteś homoseksualistą to nikogo nie krzywdzisz.
Jeśli dwie osoby się na to zgadzają to spoko,
ale dla nich moralnie to było tak samo złe.
Ile miałaś lat, kiedy podjęłaś ostateczną decyzję,
że nie chcesz dłużej być Świadkiem Jehowy?
Miałam 19 lat jak zostałam wykluczona, odeszłam.
W sumie mój przypadek był dość dziwny, bo był wbrew procedurom,
do których Świadkowie Jehowy się stosują. Ciężko mi to stwierdzić.
To może opiszmy, jak było, żeby było jasne, czy ty odeszłaś czy zostałaś wyrzucona.
Ja nie oddałam listu na temat tego, że chcę odejść.
I nie miałam komitetu sądowniczego.
Po prostu ogłoszono z mównicy, że już nie jestem Świadkiem Jehowy,
co nie powinno mieć miejsca.
Jaki był powód, że tę decyzję ogłoszono?
Czy ty coś przeskrobałaś wcześniej?
Zawsze się ogłasza. Jeśli ktoś przestaje być Świadkiem Jehowy, to się to mówi z mównicy.
Żeby inni o tym wiedzieli i nie utrzymywali kontaktów z taką osobą.
Ale to była twoja czy ich decyzja?
Moja.
Ja już nie chciałam być Świadkiem Jehowy dłużej.
Czym taka decyzja skutkuje? Jakie są jej konsekwencje?
Konsekwencje są takie, że nikt z tobą nie rozmawia.
Dawni znajomi, z którymi się wychowywałam,
ludzie, których znałam od dziecka, moi rodzice
nie mogli ze mną rozmawiać i nie rozmawiali.
Twoi rodzice przestali z tobą rozmawiać?
Tak, musiałam się wyprowadzić z domu,
dlatego że przestałam być Świadkiem Jehowy.
No i nie utrzymywali ze mną żadnych kontaktów.
Jak to zniosłaś jako dziewiętnastolatka?
No...
ciężko, bardziej z tej technicznej strony może,
bo nie miałam skończonej szkoły, przerwałam szkołę
i po prostu wyjechałam z domu.
Pamiętam, że to chyba wyglądało tak, że powiedziałam rodzicom, że za tydzień się wyprowadzam.
Mój ojciec zresztą odwiózł mnie do Poznania
do mieszkania, które miałam wynajmować.
Zawiózł moje rzeczy, mnie, podał mi rękę, poszedł i...
potem chyba przez cały rok odpisali mi może na...
na dwa-trzy smsy.
Czy ty w tamtym momencie miałaś świadomość, że konsekwencje będą właśnie tak wyglądały?
Tak.
Że twój ojciec poda ci rękę i pójdzie?
Ja wiedziałam, jakie są konsekwencje tego.
Zresztą moi rodzice twierdzili, każdy w zborze – podejrzewam – twierdził,
że to był mój wybór, że oni ze mną nie rozmawiają,
właśnie dlatego, że byłam wychowana w rodzinie Świadków Jehowy, więc znałam zasady.
Więc odchodząc, wiedziałam jak to będzie wyglądać. Więc sama to wybrałam.
Masz do nich żal?
Trochę tak, chociaż z drugiej strony wiem, że...
są zmanipulowani bardzo przez to wszystko.
To jest takie bardzo zamknięte środowisko, z którego bardzo ciężko jest wyjść, bo...
masz jeden model świata.
Oni jakby budują ci świat w konkretny sposób i jakby zamykali cię w ramy obrazu.
Żeby wyjrzeć poza ramy, trzeba mieć jakieś inne bodźce,
które są im odbierane właśnie przez brak kontaktu ze światem.
Studia też nie są pochwalane, bo odciągają od Jehowy.
Jesteś po prostu zamknięty.
Wiesz co u nich słychać? Jak żyją? Jak im się wiedzie?
No wiem.
Chyba dosyć dobrze. Mam też rodzinę, która nie jest...
Moi dziadkowie nie są Świadkami Jehowy.
Więc z dziadkami kontakt mam, więc jakby...
Rodzice czasem też mieszkają razem z dziadkami i teraz jak przyjeżdżam, od niedawna w sumie to się zaczęło,
czasami też wyjdą, zapytają jak leci.
Myślisz, że uda wam się kiedykolwiek odnowić relację?
Hmm...
Chciałabyś tego?
Nie wiem w sumie.
Oni mają swój świat, z którego bardzo trudno będzie im wyjść.
I bardzo trudno będzie im przyznać, że to jednak nie jest prawda.
Bo w momencie, kiedy jesteś tam od 40 lat i jesteś tam prawie że całe swoje życie,
no to przyznanie się przed samym sobą, że wierzysz w coś, co nie jest prawdą, jest bardzo trudne.
Myślę, że to nie jest realne w ogóle, żeby oni kiedykolwiek przejrzeli na oczy,
bo gdyby mieli, to już by to zrobili.
Myślisz, że oglądają YouTube'a?
Myślę, że tak. Myślę, że to zobaczą.
Chciałabyś im coś przekazać, powiedzieć?
Nie, nie chciałabym.
Będą chcieli, niech się odezwą do mnie.
Po prostu.
Mhm.
Czy to, że musiałaś wyprowadzić się z domu i ten kontakt się zerwał,
czy to jest jedyny skutek tej twojej decyzji?
Czy było ich jeszcze więcej?
Może nie skutek mojej decyzji, ale skutek wychowania w tym środowisku – takich skutków jest dużo.
Bardzo dużo byłych Świadków Jehowy zaczyna wierzyć w jakieś teorie spiskowe
typu płaska Ziemia albo że masoni ich trują.
Z jednej skrajności, jak stamtąd wyjdą, idą w drugą.
Mi to trochę zaburzyło spojrzenie na świat. W sensie...
Często łapię się na tym, że nie biorę nic „na pewno”.
Bo już raz miałam coś „na pewno”, co się okazało bzdurą.
Agata, bardzo dziękuję za spotkanie. Dziękuję za rozmowę.
Dzięki.