×

우리는 LingQ를 개선하기 위해서 쿠키를 사용합니다. 사이트를 방문함으로써 당신은 동의합니다 쿠키 정책.

image

7 metrów pod ziemią, Jak wygląda życie i SEKS w kilkuosobowym związku? – 7 metrów pod ziemią

Jak wygląda życie i SEKS w kilkuosobowym związku? – 7 metrów pod ziemią

Ja nie wierzę w dwie połówki pomarańczy.

Nie wierzę w to, że ludzie się dobierają i to jest idealnie, wszystko się zgadza.

Mama wie, że jesteś poliamorystką?

Mama? Oczywiście, że tak.

Czy ona jest mądrzejsza? Czy jest ładniejsza?

Czy ma większe cycki?

To jest… to jest trudne pytanie.

Faceci mają tak, że jak im się pozwoli – to jest standard – to oni tego nie chcą.

Żenia, jesteś poliamorystką. Czyli kim?

Jak to zdefiniować?

O nie, najgorsza odpowiedź – definicja.

Wiesz co... Myślę, że każdy ma swoją.

Ale najprostsza jest chyba taka, że po prostu kocha się...

można kochać więcej niż jedną osobę.

No i jakie są zasady takiego związku?

Np. możemy się umówić, że jestem z kimś w relacji,

kocham się, kochamy się nawzajem,

ale jednocześnie pozwalamy sobie na to,

że może w naszej relacji pojawi się ktoś jeszcze

czy z mojej strony czy ze strony partnera.

Albo może się też pojawić osoba,

która będzie z nami wspólnie funkcjonowała.

Czy w Polsce łatwo być poliamorystką?

No nie.

Czy ty mówisz o tym otwarcie?

Czy twoja mama wie o tym, że jesteś poliamorystką

czy to jest jednak tajemnica i dopiero teraz wszyscy się dowiedzą?

Tak, taki coming out. Trochę jest to coming out,

ale oczywiście większość moich znajomych wie na ten temat.

To też nie jest tak, że ja się identyfikuje jako poliamorystka.

Nie przedstawiasz się: „cześć, Żenia poliamorystka”?

„Cześć, jestem poli”.

Aczkolwiek nie mam oporów, by o tym mówić

i widzę, że w Polsce jest z tym problem.

Mężczyźni mają większy z tym problem.

I co mówią?

Co odpowiadają, kiedy już zdecydujesz się ich poinformować o tym?

No najczęściej na początku się krzywią i mają takie

„aha, czyli ty tam lubisz seks, nie?”.

Ja mówię: „no wiesz co, nie do końca o to chodzi”.

Albo czasami są takie reakcje z kolei:

„ale super, ale fajnie, też bym chciał mieć taką dziewczynę”.

Ja np. słyszałam od mojego chłopaka, który się spotykał z dziewczynami,

z innymi partnerkami, że „ale ty masz superdziewczynę,

ja bym tak nie mogła, ale ty masz ekstralaskę”.

A ja z kolei słyszałam:

„nie, no to mi się kojarzy z jakimś puszczalstwem, to jest słabe”,

więc jest jednak takie... bardzo jest nierówne to.

Kobiety są traktowane dużo gorzej w tym temacie – tak myślę.

Dużo trudniej jest w ogóle znaleźć partnera.

Nie jest łatwo.

Jest możliwe, żeby kochać jednocześnie dwie osoby?

Ja uważam, że może tak być, ale wcale nie musi.

Może być tak, że ktoś nas zafascynuje

i najczęściej tak jest – przecież z tego powodu najczęściej zdradzamy.

Poznajemy kogoś, jesteśmy zafascynowani, zauroczeni…

Czasami to jest rzeczywiście tylko taka fascynacja

i to przechodzi, ale czasami jest tak, że chcemy budować tę relację głębiej i dalej.

I u mnie było tak, że w którymś momencie zdałam sobie sprawę, że...

po prostu zakochałam się w kimś innym,

a chciałabym w sumie kontynuować i to i to. I co teraz? Co ja mam zrobić?

To nie jest takie łatwe.

Czy to jest tak, że osoby poliamoryczne mają po prostu większe zapotrzebowanie na seks?

Czy to mit?

No chciałabym, żeby tak było.

Ale to wcale tak nie musi być niestety.

Śmieje się.

Co masz na myśli?

Wiesz co...

To chyba jest strasznie indywidualne.

Potrzeby seksualne, seksualność każdego jest indywidualna.

Można byłoby zakładać, że tak jest,

ale czasami w ogóle tam nie ma seksu.

Może być tak, że jestem w kimś zakochana, kogoś kocham, ale ta relacja w ogóle nie na seksie się opiera.

Więc niekoniecznie, ale...

fajne jest to, że możesz mieć partnerów, którzy realizują twoje różne fantazje,

więc tego seksu rzeczywiście potencjalnie może być więcej,

ale wcale nie musi.

Może być lepszy, bo będzie poskładany z różnych elementów.

Może być...

Albo to, że widzisz się z kimś innym, to dopinguje Cię do tego,

bo się uczysz np. z jednym partnerem czegoś

i pokazujesz temu drugiemu coś.

I on trochę zazdrosny stwierdza

„dobra, to teraz muszę dać z siebie więcej, bo przecież on może być lepszy”,

więc trochę to jest tak, że...

Żartuję sobie oczywiście.

Takie zawody nie są fajne, ale z drugiej strony jest to motywujące,

no bo sobie myślisz:

„a co ta partnerka jemu ciekawego, nowego pokazała?”.

„To może ja dziś założę jakąś seksi bieliznę, bo chcę być fajniejsza”.

No nie wiem… Można się bawić.

Wydaje mi się, że największym problemem takich związków jest zazdrość

o partnerów swojego partnera bądź partnerki.

Jak sobie z tym poradzić?

Myślę, że to też jest ciekawe, że często płcie mają inaczej.

Że faceci bardziej...

Kobiety są bardziej zazdrosne o takie rzeczy emocjonalne,

o tę bliskość, a mężczyźni o ten seks.

Ty też byłaś?

Tak, oczywiście, że tak.

Nawet nie tylko. Ja też byłam zazdrosna o takie aspekty typu

czy ona jest mądrzejsza, czy jest ładniejsza,

czy ma większe cycki, czy jest lepsza w łóżku.

To są takie jakieś podstawowe, pierwsze rzeczy, które Ci przychodzą.

Z kolei ja miałam taką sytuację, że mój partner był trochę dziwny

i był bardziej zazdrosny o...

o seks w ogóle nie, seks mu w ogóle nie robił żadnego znaczenia.

Czyli mogłaś się kochać z kim chcesz?

Tak, tak. Ale...

Ale o uczucie?

Ale o uczucie, o bliskość, o czas.

Czas jest strasznie ważny, bo wyobraź sobie, że tak:

pracujesz, studiujesz, masz jednego partnera,

widzisz się z nim nie wiem... parę razy w tygodniu

i nagle się pojawia drugi, trzeci czy tam partnerka

i nagle się okazuje, że nie masz czasu.

A kiedy ty myślałaś…

Albo – przepraszam – teraz mi się skojarzyło.

Wyobraź sobie: wchodzi nowy film do kina

czy spektakl, na który chcesz iść.

Z kim pójść?

Dokładnie.

Bo każdy będzie się obrażał, że dlaczego poszłaś z nim, a nie ze mną.

To są takie przyziemne problemy.

Czyli związki poliamoryczne wcale nie są proste.

No, nie są... Kto powiedział, że są?

Ale może jednak warto, więc pytam o to, jakie są zalety, jakie są plusy takich relacji.

Ja uważam, że szczerość przede wszystkim.

Przynajmniej w moim rozumieniu poliamoria polega na tym, że jest się szczerym,

rozmawia się, ustala się pewnie granice i zasady

i jakby wszystko trzeba pertraktować.

To nie jest tak, że skoro ja chcę z kimś iść do łóżka,

to ja po prostu to robię.

Tylko zazwyczaj jest tak, że siadam i mówię:

„słuchaj, jest Kacper albo jest jakiś Adam albo ktoś tam, kto mi się podoba

i chcę z nim iść do łóżka”.

Albo po prostu chcę się spotykać, chcę się poznać, chcę iść na randkę.

I to nie jest tak, że ktoś mi mówi „tak, spoko”,

tylko może mi powiedzieć „w porządku, ale powiedz mi coś więcej na ten temat”.

Albo „co cię tak fascynuje?”.

Albo „dobra, może to nie jest najlepszy moment,

bo mamy teraz np. konflikty w naszej relacji, może przełóżmy to na jakiś lepszy czas”.

To jest zawsze jakaś taka moim zdaniem szczerość,

że ja mówię, czego potrzebuje,

ale to wcale nie znaczy, że druga osoba musi wyrazić w tej chwili na to zgodę.

Myślisz, że w związkach monogamicznych tej szczerości często brakuje?

Myślę, że tak.

Bo z reguły jesteśmy ogólnie zazdrośni.

I wyobraź sobie teraz, że...

Twoja partnerka Ci mówi „podoba mi się ten chłopak i coś bym chciała”.

Najczęściej wtedy rośnie ci gula i myślisz sobie:

„nie daję ci czegoś? czegoś ci brakuje? jestem kiepski w łóżku?”.

Zaczyna się takie porównywanie.

A tutaj jest taka kwestia, że to...

to wcale tak nie musi być.

Może być tak, że to jest normalne.

Ja nie wierzę w dwie połówki pomarańczy.

Nie wierzę w to, że ludzie się dobierają i to jest idealnie, wszystko się zgadza.

Tylko może być tak, że jeden partner daje ci to, a drugi daje ci coś zupełnie innego.

Jeden może rzeczywiście spełniać twoje prawie wszystkie fantazje seksualne,

ale np. nie lubi BDSM-u i koniec kropka.

No nie lubi, nie chce, nie będzie cię bił, nie będzie cię klepał po tyłku, koniec kropka.

A drugi...

I szukasz tego gdzie indziej?

Tak.

A drugi mówi „spoko, nie ma problemu, mogę to robić”.

Mówiłaś o porównywaniu się, o tym, że myślałaś

o tym, czy dziewczyna twojego faceta

ma fajniejsze cycki, jest ładniejsza, mądrzejsza.

Jak sobie z tym poradziłaś? Czy nie udało ci się z tym poradzić i ciągle o tym myślałaś?

Ja miałam takiego partnera, który bardzo dbał o to, żebym ja po prostu czuła się wyjątkowo

i czułam, że jestem dla niego naprawdę najważniejsza.

I niezależnie od tego, ale ja miałam taką sytuację,

że niezależnie od tego, czy on pójdzie z jakąkolwiek inną dziewczyną do łóżka

i ona będzie mądrzejsza, ładniejsza i nie wiem...

dowcipniejsza i tak dalej,

to ja czułam, że ja jestem na pierwszym miejscu.

I w mojej sytuacji to mi dawało ten komfort, że mogliśmy o tym rozmawiać.

Oczywiście też musiałam to przerabiać gdzieś tam w głowie,

że przecież może być tak, że jest rzeczywiście

obiektywnie „lepsza”. Niech będzie.

Ale to mnie kocha.

To ze mną chce być.

Myślę, że mógłby być problem w kontekście tego, gdyby się okazało, że on też ją kocha.

I tu się zaczynają te schody, gdzie trzeba jeszcze więcej rozmawiać.

Jeszcze więcej pertraktować.

Tylko czy to, że kogoś kocha, ma ujmować mi?

Myślę, że to jest takie strasznie złudne. No tak nie jest.

Kochamy przecież wiele osób. Kochamy rodziców, kochamy rodzeństwo...

Przyjaciół.

Ja np. bardzo kocham swoich przyjaciół.

Kocham swoich byłych partnerów.

Ja mam tak, że jak komuś powiedziałam „kocham cię” w życiu,

to zawsze będę kochać tę osobę. To nie mija.

A może to jest tak, co też czytałem w sieci, że to jest wasza ucieczka

od nieszczęśliwej miłości monogamicznej?

Albo od braku miłości w dzieciństwie.

No też to słyszę. Tak...

Może ty uciekasz od czegoś?

Oczywiście.

No jakby nie wykluczam tego. Oczywiście, że to są pewne aspekty,

które mogą się potwierdzać, ale to nie jest kluczowe w tej sytuacji moim zdaniem.

Po prostu...

Nie odnajduję się w relacjach monogamicznych.

I to wcale nie znaczy, że ja np. muszę być w wielu relacjach

Może być tak, że będę w jednej. I tyle.

A jak się ktoś pojawi... To bardziej chodzi o tę otwartość, wiesz?

Mi np. w poliamorii chodzi o to,

że jestem z kimś, kto myśli podobnie

i jest otwarty na taką możliwość, że ja się mogę zakochać w kimś innym.

Potencjalnie?

Tak, ale to wcale nie musi się wydarzyć.

I co ciekawe: faceci mają tak, że jak im się pozwoli – to jest standard – to oni tego nie chcą.

Nie korzystają z tej opcji?

Nie korzystają.

Bardzo często tak jest.

I często jest tak, że w relacji jesteś jakiejś takiej, w której druga osoba to akceptuje,

ale wcale nie musi z tego korzystać. To też jest OK.

No dobrze, ale powiedz mi jak widzisz swoją przyszłość.

Co z rodziną? Co z dziećmi?

No jak najbardziej.

Czy myślisz np. o małżeństwie?

Czy to się łączy czy to się wyklucza absolutnie?

Nie. To się łączy, to się nie wyklucza.

O małżeństwie ja nie myślę, jakoś jestem przeciwna małżeństwom.

Więc to mam z głowy, chyba że jakieś hippie.

A co do dzieci, to jak najbardziej. Ja chce mieć dwójkę-trójkę dzieci.

I jak najbardziej widzę taką opcję,

że będę miała partnera,

z którym może będę miała dziecko czy dwójkę, czy tę trójkę.

I może będę miała innego partnera.

„Ty sobie nikogo nie znajdziesz, będziesz sama,

będziesz starą panną, nie wyjdziesz za mąż”

Tak, słyszę takie.

Nie obawiasz się tego?

Nie.

Ja? Nie.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE