Dlaczego SYRYJCZYK ucieka z OJCZYZNY? – 7 metrów pod ziemią
To jest historia o wojnie i miłości.
Później widzieliśmy powoli, że sytuacja jest
gorsza i gorsza, i gorsza.
Prawdopodobieństwo, ze ja zostanę zabrany do wojska
też było codziennie większe.
To jest bardzo trudne pytanie, naprawdę. Bo...
Syria, w której ja byłem,
się zmieniła.
Mieszkasz w Polsce od ponad pięciu lat.
Jak się tu znalazłeś?
To jest historia o wojnie i miłości.
Tak? Wojna, bo - wiadomo - Syria i wojna.
Miłość, bo moja była partnerka
jest Polką. Więc to dlatego
do Polski.
Dlaczego nie zostaliście na miejscu?
Bo w Syrii od początku wojny, to nie myśleliśmy, że będziemy po prostu...
Myśleliśmy, że możemy jeszcze nadal mieszkać, bo myśleliśmy
wtedy, że wojna niedługo będzie. A później
wiedzieliśmy powoli, że sytuacja jest gorsza
i gorsza, i gorsza. I wtedy zdecydowaliśmy
po prostu
wyjechać z kraju.
A co to znaczy, że było gorzej, gorzej i gorzej? Co się zmieniało? Jak zmieniało się
życie przeciętnych ludzi?
Wszystko po prostu, tak?
Ale to o to chodzi, to jest ten problem. Że
ta zmiana była aż tak subtelna,
że
codziennie trochę jest gorzej, w sensie
mniej bezpiecznie, tak?
Prawdopodobieństwo, że ja zostanę zabrany do wojska
też było codziennie większe, tak?
Więc to
tak było. I też było prawdopodobieństwo, że moja
była partnerka wtedy miała
taki..., było też takie prawdopodobieństwo, że
ona zostanie deportowana wtedy z Syrii.
Bo dla syryjskiego rządu wtedy
być na przykład dziennikarzem,
który... Każdy cudzoziemiec wtedy,
"zachodni" cudzoziemiec
był suspected... Jak jest...?
Podejrzany.
Podejrzany, że jest po prostu dziennikarzem. Więc myśleliśmy, ze ona nie będzie deportowana i
ja nie będę zabrany do wojska.
Ty bałeś się, że zostaniesz zabrany do wojska. Co to
by oznaczało dla ciebie?
Bo wojna w Syrii to jest,
to nie jest wojna między, na przykład...
Okej, to było na różnych
poziomach, tak? Się zaczynało od
protestów. Później te protesty zaczynały
być militaryzowane, tak? Bo nacisk
reżimu, prowokacja itd., później ludzie zaczynali po prostu
walczyć z reżimem. Później
zaczynało być bardziej
radykalnie. Radykalizował się ten konflikt.
Wszystkie strony, tak? I wtedy... Ja nie chcę brać
udziału w tym
bałaganie, tak? W sensie, że ja,
bo wojsko syryjskie niestety nie walczyło dla kraju.
Bardziej walczyło dla reżimu jako systemu, tak?
I...
rebelianci nie walczą też
dla kraju, walczą dla ideologii
i dla swoich sponsorów
itd. Dlatego to było dla mnie trudne zostać.
Czyli nie chciałeś być wykorzystany do czyjejś walki.
Przez nikogo.
Wyjechaliście do Polski. Jak wyglądały twoje początki?
Początki tutaj były trudne, bo nie mówiłem po polsku.
Ani słowa?
Jeden, dwa, trzy, takie typu...,
słownictwa już nauczyłem się wtedy, tak?
Ale jednak to było trudne, tak? Że nie
mówię po polsku, było dużo frustracji, miałem bardzo fajne,
bardzo dobry poziom życia w Syrii, bo ja pracowałem dla
ONZ wtedy...
No właśnie.
W UNHCR-ze, tak?
Jesteś człowiekiem po studiach. Miałeś dobrą pracę, przyzwoicie zarabiałeś, nie żal ci było to zostawiać?
Moja była partnerka też bardzo dobrze zarabiała.
Wiedliście fajne życie.
Dokładnie. Ale zagrożenie było coraz większe....
Większe.
Coraz większe.
Coraz większe. Wtedy myśleliśmy, że do Polski to jest najbezpieczniejszy wybór dla nas.
I tak. I później, jeszcze kilka miesięcy, to był taki trochę...
Szukałem pracy, po angielsku itd., nie mówiłem po
polsku, wtedy to było trudno.
I jeżeli była jakaś praca wtedy to było
takie: "Okej, on pracował dla ONZ,
to on na pewno chce on nas takiej...
tyle pieniędzy".
Musiałem spuścić z tonu i, domyślam się, poszukać prostszej, mniej płatnej pracy.
Dokładnie, no. I wtedy...
Co znalazłeś?
Pracowałem na bazarze. Bazar ekologiczny. Na Mokotowie jest taki bazar, który się nazywa Olkuska.
I co tam sprzedawałeś?
Soczewicę, mąkę, daktyle, przyprawy.
I ludzie
przychodzili do mnie i zaczynali pytać, tak?
Miałeś okazję, żeby uczyć się języka?
Tak, tak, tak, to o to chodzi. A tak, pytają o produkty, tak? A później:
"A ciekawe skąd jesteś?", "Co tutaj robisz?" itd., itd. Wtedy to
miałem rozmawiać z ludźmi. I jak możesz widzieć, że jestem też
gadający trochę, tak? Więc to ja
miałem komunikować się z ludźmi, tak? I wtedy
coraz lepiej, coraz lepiej. W tym czasie też
zaczynałem uczyć się polskiego tak
z Fundacji Ocalenie, gdzie ja dzisiaj pracuję, tak?
W jaki sposób postrzegają cię Polacy? Wyglądasz
nieco inaczej niż przeciętny Polak, masz ciemniejszą
karnację, kręcone włosy.
Czy Polacy reagują na ciebie z uśmiechem,
życzliwością? Czy nie wszyscy?
Zależy. Słuchaj, różnie jest.
Bo to zależy od skojarzenia, tak?
I co ta osoba widzi we mnie.
Na przykład są ludzie, którzy myślą o mnie,
że ja jestem albo z Hiszpanii, albo z Włoch,
i pytają: "Czy pan jest Polakiem?",
przepraszam. "Czy pan jest Hiszpanem?", "czy pan jest Włochem?".
Ja mówię "nie", tak?
Albo są ludzie, którzy myślą o mnie, że jestem Grekiem.
Tak?
Prawie nigdy nikt nie mówił, że jestem
z Syrii. Albo bardzo rzadko też
ktoś myśli o mnie, że jestem
arabskojęzyczny.
Polacy na pierwszy rzut oka widzą w tobie południowca -
Włocha, Hiszpania. A co, kiedy dowiadują się,
że jesteś Syryjczykiem?
Aha, kto jest? No,
generalnie do 2012 roku, kiedy ja
przyjechałem do Polski, ludzie pytają: "Skąd jesteś?", ja wtedy:
"Jestem z Syrii", tak? "O..."
Wojna.
Wojna. "To przykro mi", coś takiego, tak? Ale później
powoli takie podejście
się zmieniło.
W jaki sposób?
Że generalnie po 2015 roku weszliśmy w tę falę
hejtów na...,
w internecie i...
Dotyczące uchodźców?
Dotyczące uchodźców, tak? Więc to... I też takie negatywne podejście do
Arabów, do muzułmanów, tak?
Do ludzi z tego regionu.
Kiedy zdarzały się te negatywne reakcje, których na szczęście
było zdecydowanie mniej, to na czym one polegały?
No takie, że ktoś krzyczał albo powiedział coś
niemiłego.
No tak, nigdy nie byłem taki nękany, nigdy nie byłem
nękany w sposób, po prostu, fizyczny. Na szczęście.
Jeszcze. Mam nadzieję, że nie będę.
Czy masz jakieś sposoby na to, żeby przełamać lody, żeby oswoić
tego Polaka z tym Syryjczykiem?
Prawdę mówiąc, trochę podpuszczam ich.
W jaki sposób?
W jaki sposób? Że nie od razu mówię im, że jestem z Syrii, na przykład: "Okej, to skąd pan myśli, że jestem?".
I oni zgadują?
Tak, zaczynają, tak. "O, okej. To pan nie do końca wygląda jak Polak".
"Okej, czy pan jest pół-Polakiem?".
"Prawie".
Prawie Polak, ale nie pół-Polak. No tak. I później tak
zaczynają, tak? Na przykład: O, pan może być,
nie wiem, z jakiego kraju, z południowej Ameryki albo
z Włoch, albo z Hiszpanii itd., itd.,
z Grecji. Bo generalnie, co ja mówiłem. Że okej, jestem z
Morza Śródziemnego.
Tak?
Z... To Hiszpania, Włochy.
Nie, nie, nie, trochę wschód.
Trochę wschód.
Grecja. Nie, nie.
Jeszcze bardziej.
Jeszcze dalej. Turcja.
Blisko. Ciepło.
"Tak? Nie byłem bardzo dobry z geografii w szkole, ale jednak... Syria!".
W końcu pada. I czemu służy ta zabawa, czemu ty się w ten sposób z nimi bawisz? W ten sposób
oswajasz ich? Pokazujesz, że jesteś fajnym gościem?
Tak, tak, o to chodzi, że widzą... Chodzi mi o to,
że nie będzie tego dystansu, tak? Bo kiedy...
To o to chodzi. Rozmowa musi się zacząć jakaś,
tak? Rozmawiać.
Możesz słyszeć mnie. Ja też mówię po polsku.
Możesz spytać mnie, jakiekolwiek pytanie, tak?
Na przykład, jeśli chodzi o temat Syrii, tak? Kiedy oni
widzą, że jestem z Syrii, wiedzą, że jestem z Syrii,
no wtedy: "O, co się dzieje u was?".
Właśnie. I wtedy pada najczęściej, domyślam się, pytanie o
wojnę. Co odpowiadasz? Jak
w najprostszy sposób wytłumaczyć Polakowi,
co dzieje się u ciebie w kraju?
Ojej. Bałagan.
Po prostu, bałagan. To jest,
jak się mówi po angielsku - war by proxy, tak? To
każdy z tych stron, bo nie tylko
dwa, nie tylko trzy, nie cztery. To różnie.
War worlds, tak?
Każdy ma swojego sponsora.
I sponsorzy też się zmieniają od czasu do czasu.
Tak? Mają różne podejście do ich...
w Syrii. Tak jak ja na przykład kiedyś
też w żarcie, w żarcie powiedziałem komuś, że
"Słuchaj, jeżeli masz dwóch kolegów,
którzy są wrogami
i chcą walczyć między sobą, i nie chcesz, żeby oni
walczyli tutaj, u nas, na przykład, nie wiem,
na parkingu albo w podwórku,
albo coś, wysyłaj ich do Syrii. Tam i tak
się dzieje już. Okej, to jest bardzo czarny
humor, tak? Ale jednak to naprawdę tak wygląda.
Że, nie wiem, Iran ma problemy z Arabią Saudyjską, Rosja
ma problemy ze Stanami Zjednoczonymi. Nie wiem, Turcja
ma problemy z kimś. I tak dalej, i tak dalej. No...
I te problemy załatwiają w Syrii.
U nas. Po prostu.
Co ty czujesz, kiedy słyszysz od polskich
polityków,
od polskich komentatorów? Albo od
najzwyczajniejszych obywateli,
że cudzoziemcy
z Bliskiego Wschodu przywożą do Polski
albo jakieś choroby, albo, co gorsza, gwałcą
polskie kobiety?
Co człowiek czuje, kiedy słyszy takie głupoty?
Ja nie wiem, co mogę powiedzieć. Bo to jest tak, że
poziom dyskursu jest bardzo, bardzo, bardzo niski.
Tak? I to jest taki przekład po prostu, że
choroby, nie wiem,
przemoc seksualna
albo coś, no... Chodzi mi o to, że jeżeli
jedziemy na wakacje, naprawdę, do takich krajów,
które naprawdę są dalekie, tak?
I ludzie w Polsce naprawdę jeżdżą. Na przykład
bardzo daleko, gdzie jest na przykład
inny system ekologiczny, gdzie naprawdę są
różne wirusy i różne mikroby, które naprawdę są
daleko, tak?
I ludzie wracają, więc... To co, czy mamy
Polaków, którzy
jeżdżą na wakacje i inni mówią do nich: "nie wracajcie"?
Tak? To jedna rzecz. A druga rzecz: dobra, Syria nie jest
aż tak daleko.
Syria jest w okolicach Morza Śródziemnego,
więc to samo jak
Włochy,
Grecja, gdzie
mają też podobny
system mikrobiologiczny.
Wtedy mikroby i wirusy są podobne do tych w krajach, które są
w południowej Europie. No też co?
To mówimy do ludzi z Grecji albo
z Włoch: "Nie przyjeżdżajcie do Polski,
bo jesteście chorzy", tak?
Czyli tłumaczysz cierpliwie, konsekwentnie, wyjaśniasz, oswajasz...
Cierpliwie. Generalnie tak robię, bo niestety
to ogólnie tak jest, tak? Jeżeli...
Takich pytań jest dużo
wtedy muszę być cierpliwy, cierpliwy.
Zostaniesz w Polsce czy czekasz aż
wojna w Syrii się zakończy? Czy myślisz o powrocie?
Ja nie wiem. To jest bardzo trudne pytanie, naprawdę.
Bo...
Syria, w której ja byłem,
się zmieniła.
Tak? I też w Syrii byłem trochę...
inaczej.
I też ja się zmieniłem, więc
ja tutaj, Syria - tutaj. Tak? Syria się zmieniła,
i ja też. Więc jestem teraz jeszcze dalej.
Ale o to mi chodziło, ze Polska dla mnie jest
domem teraz. Mogę powiedzieć, że Polska jest dla mnie
moją drugą ojczyzną, tak? To na pewno tak. Ale
jednak też patrząc na to, że
nigdy nie mówisz "nigdy", tak? Że,
nie wiem, może zostanę tutaj. Może ja
jadę dalej. Mogę jeszcze raz do Syrii,
ja nie wiem, naprawdę.
Co z twoją rodziną? Czy została na miejscu, czy...
To zależy od definicji rodziny. Czy to jest "my big fat Greek wedding",
tak? Wtedy to oznacza, że kuzyni, kuzyni,
kuzyni, tak?
Są wszędzie. W Syrii i poza Syrią.
Rodzice, rodzeństwo są w Europie. Mam
rodziców i młodszych braci. Są w Monachium dzisiaj,
w Niemczech. I mój młodszy brat,
ten średni,
mieszka tu w Warszawie.
W Polsce, w Warszawie? Czy oni wszyscy również wyjechali ze względu na
wojnę?
Tak, tak, tak.
Bo to każdy miał taki specyficzny
powód jak ten, dla mnie, żeby nie wrócić
do wojska. Bo kiedyś ja byłem żołnierzem, bo to jest obowiązkowe
w Syrii, tak?
Żeby...
Ja dostałem powołanie do rezerwy,
a mój młodszy brat
miał tylko kilka miesięcy, żeby być
powołany do wojska, tak?
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Ja dziękuję również.
A dla tych, którzy doczekali do końca, czeka muzyczna niespodzianka prosto z Syrii.