×

우리는 LingQ를 개선하기 위해서 쿠키를 사용합니다. 사이트를 방문함으로써 당신은 동의합니다 쿠키 정책.

image

7 metrów pod ziemią, Czy WRÓŻENIE to ŚCIEMA? – 7 metrów pod ziemią

Czy WRÓŻENIE to ŚCIEMA? – 7 metrów pod ziemią

Ja sama czasami nie wierzę. Mówię: „boże, skąd ja to mam w ogóle?”.

„To jest diabelska moc czy co? Czy ja jestem jakimś kosmitą?”.

Koleżanka chciała się spytać, czy jej tata umrze przed świętami czy po.

Musiałam jej powiedzieć wprost.

Przez dwa miesiące nie wróżyłam, ale za dużo osób było potrzebujących i niestety wróciłam do tego fachu.

Kilka razy próbowałam już to rzucić. Niestety nie ma szans.

Wydaje mi się, że to wróżenie to jedna wielka ściema.

Jestem w błędzie?

Niestety jest dużo oszustów, sama się o tym przekonałam.

Ty nie jesteś oszustką?

Myślę, że nie. Bo ja nie potrzebuję żadnych danych od człowieka, żeby komuś powróżyć.

Gdybym – powiem szczerze – była oszustką, no to adwokaci

czy lekarze na pewno by nie korzystali z moich usług,

bo to są raczej ludzie wyedukowani. Nawet psycholodzy czy psychiatrzy,

więc to są ludzie, którzy...

wierzą w naukę i...

którzy troszeczkę sceptycznie podchodzą do kart,

a mimo to przychodzą.

Ja sama czasami nie wierzę. Mówię: „boże, skąd ja to mam w ogóle?”.

„To jest diabelska moc czy co? Czy ja jestem jakimś kosmitą?”.

Jak długo się tym zajmujesz?

Myślę że z...

z 14 lat na pewno.

Kawał czasu.

A jak to się stało,

że nastolatka, bo byłaś wtedy chyba nastolatką...

Tak.

... zajęła się wróżeniem?

Ja się wychowałam przy tym,

bo moja mama z przyjaciółką ciągle sobie wróżyły.

Ja na początku – powiem szczerze – się z tego śmiałam,

jeszcze szłam tacie skarżyć, że mama wróży, bo tata tego nie lubił.

Mama oczywiście wtedy była zła i zawsze się śmiałam i przedrzeźniałam mamę.

No i proszę bardzo. Skończyłam studia, wszystko,

a mimo wszystko w tym siedzę.

Więc los niestety jest czasami śmieszny.

Natomiast kiedy się to zaczęło?

Wtedy, kiedy moje przyjaciółki zaczęły mieć problemy.

Stwierdziły, że jak to możliwe, że ja nie chcę wróżyć, jak moja mama wróży.

I dały mi karty i powiedziały: „powróż mi, bo mam problemy

i masz mi natychmiast powróżyć”.

No to ja, żeby mi dała spokój, po prostu jej powróżyłam

i okazało się, że wszystko się sprawdziło.

A wtedy, jak wróżyłaś po raz pierwszy, to wymyślałaś, ściemniałaś?

Po prostu mówiłam to, co mi ślina na język padnie,

po prostu z głowy.

I na andrzejkach zazwyczaj czy to w gimnazjum, czy to w podstawówce

też tam była taka wróżba za 50 groszy,

no to mama mnie przebierała za czarownice i wróżyło się.

I też o dziwo wszystkim nauczycielkom się sprawdzało.

I co sobie pomyślałaś, kiedy dostałaś taki feedback,

że to, o czym powiedziałaś...

Na początku nie wierzyłam w to.

Mówiłam, że nie no, to są nienormalni ci ludzie...

Ja tutaj mówię, a oni wierzą.

Przecież ja to po prostu z głowy mówię.

I w pewnym momencie zaczęłam się tym zajmować,

zainteresowałam się bardziej, jak już...

coraz więcej osób się tym zainteresowało i mówili, że wszystko się sprawdza.

Jak to technicznie wygląda? Jak technicznie wygląda wróżenie?

Spotykasz się z człowiekiem i co?

Staram się nie patrzeć na niego,

dlatego ja wolę wróżby online, bo ja wtedy nie muszę patrzeć na niego.

No bo nie muszę patrzeć na jego ruchy, czy ma obrączkę

czy nie wiem, czy jest styrany przez życie, jakie ma ręce. Nie muszę tego.

O co pytasz?

O nic nie pytam, to oni pytają.

O datę urodzenia?

Absolutnie.

O znak zodiaku?

To absolutnie nie jest mi potrzebne.

To jest najlepsze. Zastanawiam się po kit ludzie się pytają o datę urodzenia.

Chyba tylko, żeby wiedzieć, czy to staruszka czy młoda.

Bo dla mnie to nie jest potrzebne.

Ja po prostu na początku mówię tak: „proszę poczekać, ja rozłożę wszystkie karty ogólne

na każdy dział, a potem pani podszlifuje sobie to, co pani chce,

takie szczegółowe informacje dowiedzieć się,

to pani na koniec mnie zapyta”. I to wszystko.

Przychodzi do ciebie człowiek, rozkładasz karty,

widzisz obrazki. I co?

Czytasz z tych obrazków?

Tak.

Czy przychodzą ci być może jakieś myśli do głowy? Jak to technicznie wygląda?

Ja bardzo szybko mówię wróżbę, dlatego bo

chce wydostać każdą moją myśl z głowy.

Ludziom najbardziej zależy na miłości,

więc rozkładam ją na każdy drobny element.

I nawet rentgenuję faceta czy tam kobietę,

patrzę charakter,

tylko ta osoba musi najpierw pomyśleć o niej.

Tylko tak, żeby nie pomylić...

Ale co? Sprawdzasz, czy będzie pasował...

Patrzę, czy ta osoba ma wobec tej osoby szczere zamiary.

Czy jest szczery, tak? Czy jest uczciwy?

Tak, czy wiąże z nią przyszłość czy nie.

Poza tym osoby, które sobie wróżą, to nie kładą na jedną osobę,

tylko z trzy czy... No z trzy osoby zazwyczaj.

I sobie wybierają tę najlepszą.

Ja wtedy daję im opcje, a oni wybierają,

czy chcą wejść w to czy nie.

No dobrze, ale bierzesz na siebie olbrzymią odpowiedzialność.

Mówisz komuś...

w jaką relację warto zainwestować.

No ja tylko wskazuję drogę, a to jaką wybierze to jest...

wszystko... w jego celu.

Czujesz na sobie tę odpowiedzialność?

Czujesz, że...

No staram się właśnie...

... możesz jakoś wpływać na los danych osób, które do ciebie przychodzą?

Absolutnie. Każdy ma wpływ na swój los. To nie ma tak, że... Karty to nie wyrocznia.

Karty to wskazówka. Ja mogę powiedzieć, że na przykład nie wiem...

że ta droga będzie łatwiejsza, a ta trudniejsza.

I ludzie sobie wybierają, bo na przykład

jak ja powiem, że to jest ciężki człowiek i że nie powinna z nim być,

a jeżeli ta osoba go kocha, to i tak wejdzie w to.

To ja wtedy mówię, co tu zrobić, żeby mniej cierpieć.

Czy są pytania, na które nie odpowiadasz z zasady?

No na pewno nie odpowiadam kiedy ktoś umrze.

Ja mogę powiedzieć, czy dotrwa starości i...

A wiesz to? Jesteś w stanie to wyczytać?

Znaczy mogę zobaczyć, czy ta osoba...

jaki ma... wątrobę czy ma słabą czy tam nie wiem... serce,

to jeszcze mogę powiedzieć, żeby już szlifowali po prostu ten organ.

A jak widzisz w kartach złe rzeczy: choroby, wypadek, śmierć...

Przestrzegam.

Mówisz? I co mówisz?

Mówię, że słyszę pisk opon na jakimś zakręcie

i żeby ta osoba uważała,

żeby przez najbliższy miesiąc czy dwa nie jeździła jakoś tak chaotycznie.

No powiem szczerze, że niektórych rzeczy nie dam rady ostrzec.

Bo ostatnio niestety klientce

wywróżyłam śmierć mężczyzny, że jakąś kobietę dotknie.

No i niestety straciła ukochanego.

Jak często bądź jak rzadko zdarza ci się mylić?

Powiem szczerze, że ja rzadko mam reklamację.

Ostatnio tylko właśnie dziewczyna mówiła, że jeżeli chodzi o czas,

że trochę się to wydłuża.

A ja mówiłam, że no niestety musi poczekać, bo karty kartami,

ale no niestety bez działania,

to też nic nie pójdzie w dobrą stronę.

Niektórym kobietom...

jest tak, że z dnia na dzień wszystko się sprawdza, a niektóre muszą poczekać.

Czy wróżki mają jakiś kodeks etyczny?

Czy są zasady, których musisz przestrzegać?

Jest jedynie... muszę zapalać świeczkę przy kartach.

Po co?

Bo to bardzo zjada energetycznie.

I po prostu na przykład mogłabym mieć dużo klientek na dzień, ale nie daje rady.

Bo ja w to wkładam niesamowite... No całą siebie.

Jak ja robię wróżby, to 100 proc.

No i ta świeczka pomaga, że troszeczkę mogę mieć więcej tych klientek niż dwie.

Przez pewien moment,

jak zaczęłam wróżyć, popadłam w depresję.

Ponieważ po każdej wróżbie energię traciłam

i nie wiedziałam dlaczego.

Przez dwa miesiące nie wróżyłam, ale za dużo osób było potrzebujących

i niestety wróciłam do tego fachu.

Kilka razy próbowałam już to rzucić. Niestety nie ma szans.

Niełatwo?

Nie jest łatwo.

Czy zdarzyło ci się osobiście pójść do wróżki?

Czy korzystałaś kiedyś?

Chodziłam do wróżek, ale powiem szczerze, że chyba nie mam...

po prostu szczęścia do wróżek.

Chyba wyczuwały, że mają konkurencje czy coś.

Najpierw się wypytywały mnóstwo rzeczy.

Właśnie daty urodzenia, jakieś numerologie mi robiły, która w ogóle nie była mi potrzebna

I nie odpowiadały na to pytanie, co ja chciałam. Ogólnikowo.

Niektóre wróżki, a chodziłam do wielu, bardzo mi prały mózg.

Brały dużo kasy.

Co to znaczy?

No jedna powiedziała, bo ja akurat wtedy uciekłam z domu...

Powiedziała, żebym nie wracała do domu, bo mnie będą trzymać w piwnicy.

I że widzi worek na głowie, że ktoś mnie wsadza do auta

i że to jest katastrofa.

Wystraszyłam się. Nawet szłam do sklepu, żeby wybrać perukę jakąś.

Żeby się ukrywać.

Ale stwierdziłam: „trudno, najwyżej będę żyć w tej piwnicy” i nic się takiego nie stało.

To jakaś wróżka znana z telewizji.

Nie obawiasz się, że część twoich wróżb też w podobny sposób może się nie sprawdzać?

Być może.

Że niektóre osoby niechcący, nieświadomie jednak wprowadzasz w błąd?

Być może wpływasz jakoś na ich życie?

Na pewno 100 proc. nie ma szans, żeby wszystko się sprawdziło.

Ale ja mogę... Ja zawsze mówię, że to nie jest wyrocznia, że karty kartami...

Ja nigdy nie mówię, żeby aż tak się sugerowali kartami, że to jest na ich odpowiedzialność.

I mówię, że część rzeczy się sprawdzi, a część nie.

Żeby mieli tego świadomość.

Czy można uzależnić się od wróżb?

Bardzo. Miałam bardzo takich ciężkich klientów.

Jak już sobie nie daję rady, wysyłam do mamy.

Mówię: „mamo, ja już nie mam siły”.

Bo to jest najlepsze, że ja mówię tym ludziom, co mają zrobić,

co powinni zrobić i w ogóle,

a te osoby...

Na przykład mówię, że ten mężczyzna, bo czasami wychodzi tak,

że zniszczy komuś życie,

że będzie maltretował, że będzie nieszczęśliwą kobietą i mówię, żeby zostawiła.

Nie ma szans.

Tak pyta, tak pyta, żeby tylko powiedzieć, że jednak to jest ten.

Czy ty jakoś szkoliłaś się...

we wróżeniu? Czy są jakieś publikacje,

książki? Czy można się nauczyć tego w internecie?

Można. Są kursy, nawet szkoły ezoteryczne.

Natomiast no niby można się nauczyć,

bo w internecie wystarczy np. napisać „karta gwiazda”

i tam cały jest scenariusz, co oznacza.

Jeżeli ktoś się tego nauczy na pamięć, to pewnie, że trafi w coś,

jeżeli chodzi o człowieka.

Natomiast no to, co pokaże umysł, to jest coś bardziej wartościowego

niż zwykła karta. No ja mam nadzieję, że dojdę

do takiego momentu, że nie będę musiała już wróżyć z kart. Tylko z głowy.

Czy pamiętasz wróżbę...

która była dla Ciebie najtrudniejsza?

Tak.

Koleżanka chciała się spytać, czy jej tata umrze przed świętami czy po.

Musiałam jej powiedzieć wprost. Niestety wyszło, że przed.

I rzeczywiście tak było.

Ale moim zdaniem...

dobrze, że jej powiedziałam, bo ona się mogła przygotować do tego.

Ostatnie chwile spędzić. I to jest najlepsze, że to było w szkole kosmetycznej

i ja powiedziałam... Bo były dwie wróżki, ja i jeszcze taka kobieta.

I ta kobieta powiedziała, że nie, że dopiero po.

No i wyszło, że przed. Przykro mi, że miałam rację, no ale... No niestety.

Jakie sytuacje są dla ciebie najtrudniejsze?

No jak ktoś przychodzi i mówi np. że ma chore dziecko.

I czy to chore dziecko wyzdrowieje? Czy ma szanse na przetrwanie?

Niestety czasami widzę śmierć.

Albo że ktoś umrze na raka, ale...

Co wtedy?

Nie jestem w stanie tego powiedzieć.

Nie mówisz tego.

Nie.

Nie, po prostu...

Ja wróżę tak, jak bym chciała sobie powróżyć.

Ja nie chciałabym wiedzieć, że np. umrze za jakiś czas moje dziecko.

Bo zawsze bym chciała mieć tę nadzieję, że jednak jest szansa na...

Znaczy mówię, co ma zrobić, żeby troszeczkę przedłużyć ten stan,

ale no nie byłabym w stanie powiedzieć, że ktoś umrze.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE