×

우리는 LingQ를 개선하기 위해서 쿠키를 사용합니다. 사이트를 방문함으로써 당신은 동의합니다 쿠키 정책.

image

Polski Daily, Polski Daily Slow Vlog: Czy Polacy są gościnni? Are Polish hospitable? [Subtitles]

Polski Daily Slow Vlog: Czy Polacy są gościnni? Are Polish hospitable? [Subtitles]

Czy uważasz, że Polacy są gościnni?

Witam Cię serdecznie na kanale Polski Daily

Nazywam się Paulina Lipiec, a to jest Polski Daily Slow Vlog,

w którym opowiadam o Polsce, o życiu po polsku. Z napisami.

W tym odcinku będę mówić o gościnności,

o odwiedzaniu się, o byciu w gościach.

Polacy często mówią o sobie, że są bardzo gościnni.

Czy to prawda? Skąd wzięło się w ogóle takie przekonanie?

Okazuje się, że dawno temu, w XVI-XVII wieku,

kiedy Polska była mocnym i bogatym krajem

i jakieś 10 % Polaków należało do szlachty,

była taka tradycja wśród szlachty, że jeśli przyjadą do nas goście,

to nigdy nie możemy ich odesłać z kwitkiem.

To znaczy, musimy ich zawsze dobrze przyjąć,

dobrze nakarmić, dobrze napoić

i mogą oni u nas zostać tak długo, jak chcą.

I faktem było to, że biedni szlachcice,

tacy, którzy nie mieli domu albo nie mieli dużo dobrego jedzenia,

odwiedzali swoich bogatszych znajomych, bogatszych kuzynów

i wykorzystywali tę oficjalną gościnność.

Wypijali najlepsze alkohole, zamawiali najlepsze jedzenie

i siedzieli czasem w gościach miesiącami.

Z mojego doświadczenia wynika, że Polacy nie są najbardziej gościnnym narodem,

ale to prawda, że lubimy mieć gości i lubimy chodzić w gości.

Kiedy byłam dzieckiem moi rodzice bardzo często zapraszali do siebie znajomych

i rodzinę z różnych okazji,

na różne okazje. Na imieniny, na urodziny dzieci,

na różne okazje religijne,

a czasami po prostu od tak,

żeby posiedzieć, porozmawiać, napić się i najeść.

Jako dziecko uwielbiałam, kiedy przychodzili do nas goście.

Nie tylko dlatego, że były to inne dzieci, z którymi mogłam się bawić,

ale też dlatego, że moja mama robiła wtedy bardzo dużo jedzenia.

I takimi tradycyjnymi potrawami,

tradycyjnym jedzeniem, które było na stole podczas domówek,

była na przykład sałatka jarzynowa albo jajka w majonezie.

Oczywiście były też typowe polskie kanapki (z wędliną, serem, ogórkiem kiszonym, pomidorem, szczypiorkiem itd.),

ogórki kiszone, grzybki marynowane.

Takie rzeczy stawiało się na stole na spotkaniu ze znajomymi.

Ja uwielbiałam i do dzisiaj uwielbiam jajka w majonezie,

więc zawsze po wizycie gości umierałam z powodu pełnego brzucha.

I co prawda już dzisiaj myślę, że kiedy ktoś zaprasza znajomych

na posiadówkę, na domówkę,

żeby spędzić razem wieczór,

nie przygotowuje jajek w majonezie,

ale kiedy wyszłam za mąż, czyli jakieś 6 lat temu

i przeprowadziłam się do Egiptu, mój mąż zaprosił swoich kolegów.

I w Egipcie to nie jest zwyczajowe, to nie jest typowe,

żeby znajomi przychodzili do twojego domu.

Rodzina tak, znajomi raczej nie.

Ale przyszli, żeby pogratulować mu z powodu ślubu.

I ja poczułam się taką panią domu, świeżo upieczoną żoną

i postanowiłam zrobić jajka w majonezie.

Wszyscy popatrzyli na mnie jak na idiotkę,

że ktoś może gościom zaserwować gotowane jajka.

Od tamtej pory już nigdy tego nie zrobiłam (dla gości), ale sama dla siebie często je robię.

Jak mówiłam, Polacy zapraszają gości na różne okazje.

I jeśli dostaniecie kiedyś zaproszenie do polskiego domu,

to możecie przestrzegać kilku reguł.

Po pierwsze wypada być na czas.

Jeśli Polak zaprasza cię na obiad,

to jest duża szansa, że powinieneś przyjść około 14:00, 15:00.

Jeśli poda ci konkretną godzinę, to nie spóźnij się,

bo prawdopodobnie gorąca zupa będzie czekała o konkretnej godzinie.

Ubranie. Polacy lubią się dobrze ubrać

i każda okazja jest dobra, żeby przyjść w nowej koszuli albo

w nowej sukience.

Nawet kiedy odwiedzacie rodzinę,

więc schludne ubranie jest bardzo ważne.

Czasami nawet eleganckie,

ale możecie się też spodziewać,

że już w progu, przy drzwiach

gospodyni albo gospodarz zaoferują wam kapcie,

bo w polskich domach nie chodzimy w butach.

Chodzimy w kapciach i wielu ludzi ma kapcie dla gości.

Kiedy idziecie do kogoś z wizytą

dobrze jest coś przynieść.

Może to być wino. Może to być pudełko czekoladek.

Jeśli chcecie możecie upiec ciasto.

Nie za dużo, ale taki mały gest.

Na imieniny albo urodziny warto kupić kwiaty (kwiat doniczkowy to też dobry prezent!)

Nie kupujcie jednak za dużo jedzenia, bo jedzenia na pewno wystarczy.

Większość gospodyń, zwykle kobiet,

spędza cały dzień na przygotowaniu jedzenia na obiad czy przyjęcie dla znajomych czy rodziny.

Jest duża szansa, że gospodyni prawie nie zobaczycie,

bo ona spędzi cały czas w kuchni,

a to podgrzewając zupę, krojąc ciasto

albo myśląc, co jeszcze ma w domu,

co mogłaby Wam podać.

Może pójdzie do piwnicy po ogórki,

po grzyby, może

wymyśli szybko jakąś nową sałatkę.

Polskie kobiety chcą po prostu pokazać,

że przyjmują gości właśnie gościnnie i

że ich dom jest dla was otwarty.

Prawdopodobnie podczas obiadu i podczas deseru

będą was też namawiać, żebyście spróbowali wszystkiego

a nawet żebyście wzięli dokładkę.

Dokładka to jest druga porcja.

I wypada, rzeczywiście wypada spróbować wszystkiego chociaż trochę.

Bo łatwo można obrazić

gospodynię czy gospodarza odmawiając jedzenia.

Bo sobie pomyślą, że może Wam nie smakuje,

może zjedliście coś wcześniej. To jest wielki błąd.

Jak idziecie do polskiego domu, nie jedzcie niczego wcześniej.

No i po prostu zawsze miejcie trochę miejsca w brzuchu na polskie jedzenie.

Wychodzenie.

Nie jest wcale tak łatwo wyjść z polskiego przyjęcia,

bo jeśli powiecie:

No, już na mnie czas!

albo: Będę się zbierać!

albo: Robi się późno!

to gospodarz albo gospodyni

na pewno powiedzą:

A, nie nie! Zostań jeszcze trochę!

I wtedy dobrze jest zostać, więc

przygotujcie się na dodatkowe 30 minut albo

dodatkową godzinę

w gościach.

A jeżeli to Wy jesteście gospodarzami

i Wasi polscy goście mówią:

Będziemy się zbierać!

Czas na nas!

To powiedzcie im:

Zostańcie jeszcze trochę!

Jeszcze jest wcześnie!

Co będziecie robić sami w domu?

i tak dalej.

Na pewno nie popełnijcie tego błędu,

że kiedy oni mówią, że są gotowi do wyjścia,

to Wy wstajecie i idziecie do drzwi, odprowadzacie ich do drzwi.

To dla Polaków jest trochę dziwne.

Zawsze namawiamy, żeby ktoś został jeszcze dłużej,

trochę dłużej,

żeby pokazać im,

pokazać gościom,

że są u nas mile widziani,

i mogą zostać tak długo, jak chcą.

W końcu mamy takie polskie powiedzenie:

"Gość w dom. Bóg w dom."

Jak możecie teraz obserwować,

Polacy rzeczywiście pokazują, że mają otwarte domy,

bo przyjmują pod swój dach wielu ukraińskich uchodźców.

Wielu Polaków, wielu moich znajomych zdecydowało się udostępnić swoje mieszkania,

swoje pokoje

dla osób uciekających od wojny w Ukrainie.

Jest to wspaniały gest,

ale muszę powiedzieć, że jestem trochę zaskoczona.

Pozytywnie zaskoczona.

I cieszę się, że Polacy udowadniają,

że ta polska gościnność,

to nie jest taki głuchy, pusty slogan,

ale że jest prawdziwą polską cechą.

Nie zawsze tak jednak jest.

Rozmawiałam na ten temat z moimi studentami

i mają bardzo różne doświadczenia.

Jeden student kilka lat temu został zaproszony na Boże Narodzenie

do swojego kolegi ze studiów.

No i spędził bardzo miło czas.

Co prawda było bardzo religijnie i musiał pójść do kościoła,

ale było to dla niego ciekawe doświadczenie.

Znowu inna studentka

w latach osiemdziesiątych spędziła trochę czasu w Polsce.

Była bardzo zainteresowana polską kulturą

no i Boże Narodzenie wydawało się być takim dobrym czasem,

żeby zobaczyć jak Polacy świętują.

Poprosiła swoją polską koleżankę, czy nie mogłaby dołączyć do jej rodziny na święta.

Niestety matka tej koleżanki nie zgodziła się.

Powiedziała, że święta są dla rodziny.

To jest trochę smutne,

ale może nasz stosunek do gości,

może nasz stosunek do obcokrajowców

w ciągu tych trzydziestu, czterdziestu lat

się trochę zmienił.

I teraz jesteśmy bardziej otwarci, bardziej ciekawi nowych osób.

W końcu mamy w Polsce tradycję dodatkowego talerza

dla niezapowiedzianego gościa.

W czasie Wigilii Bożego Narodzenia stawiamy dodatkowy talerz na stole,

dodatkowe nakrycie,

które właśnie czeka na kogoś, kto nie ma rodziny,

nie ma z kim spędzić świąt.

I co prawda badania pokazują, że większość Polaków nie zaprosiłaby kompletnie obcej osoby z ulicy,

ale myślę, że większość Polaków otworzyłaby drzwi komuś znajomemu,

dalekiemu krewnemu czy, czemu nie, studentowi języka polskiego.

A jakie są Twoje doświadczenia z polską gościnnością?

Czy byłeś kiedyś u Polaków w gościach?

Czy może zapraszałaś Polaków w gości do siebie?

I jak jest w Twoim kraju?

Chętnie przyjmujecie znajomych w domu?

Serwujecie jajka w majonezie?

Dajcie mi znać w komentarzach!

I to wszystko na dzisiaj!

To już koniec i bomba, kto nie słuchał ten trąba! Do zobaczenia!

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE