Polski Daily Slow: Podróż do Kraju Basków
Cześć! Nazywam się Paulina Lipiec, a to jest Polski Daily Slow!
Dzisiaj będę mówić o mojej podróży do Bilbao w Kraju Basków.
Jeśli znasz mnie z Instagrama @polski_daily albo z Facebooka, to wiesz, że teraz mieszkam w Barcelonie, w Hiszpanii.
bo mój mąż tutaj studiuje
W Hiszpanii, tak jak w wielu krajach w Europie, na początku listopada jest długi weekend.
I tak było w tym roku. Mieliśmy cztery wolne dni.
Bardzo długo nie zaplanowaliśmy podróży i niestety bilety na samolot do wszystkich miejsc w Europie były bardzo drogie.
Pewnego wieczora siedzeliśmy w barze ze znajomymi, którzy też nie mieli planów.
I zdecydowaliśmy, że pojedziemy razem do Kraju Basków.
Oczywiście nie mogliśmy polecieć ze względu na cenę biletów.
więc nasz kolega z Niemiec wynajął samochód.
Ani ja, ani mój mąż nie mamy prawa jazdy, więc nie mogliśmy tego zrobić.
Wyjechaliśmy z Barcelony w czwartek rano.
Podczas podróży przejeżdżaliśmy przez Hiszpanię , ale nie było tam interesujących widoków
Dopiero kiedy dojechaliśmy do Kraju Basków, odkryliśmy jak bardzo jest piękny.
Zobaczyliśmy wzgórza, góry i, co dla mnie najważniejsze, ocean!
Kiedy dojechaliśmy do miasta, od razu poszliśmy do naszego AirBnB, żeby zostawić plecaki.
Następnie poszliśmy na spacer, na Nowe Miasto / do Nowego Miasta.
I... nie było tak fajnie. Muszę powiedzieć, że się trochę rozczarowałam, bo nie było to interesujące, architektonicznie.
A po drugie była brzydka pogoda. Padał deszcz, niebo było pochmurne, wiał wiatr i było trochę zimno.
Na szczęście mój maż ma kolegą w Bilbao, który zabrał nas wieczorem na Stare Miasto.
I od razu zmienił nam się humor! Po pierwsze, bo zabrał nas na pintxos
czyli takie małe baskijskie kanapki ze wszystkim! Z łososiem, z krewetkami, z ośmiornicą,
z różnymi pastami, z szynką iberyjską, z serem, z dżemem... po prostu raj!
Nie mogliśmy przestać jeść!
Drugiego dnia poszliśmy do bardzo znanego muzeum sztuki współczesnej.
Do muzeum Guggenheim. Jeśli znasz mnie z Instagrama to na pewno wiesz,
że dodałam zdjęcie z takim wielkim... ogromnym pająkiem sprzed tego muzeum.
Z drugiej strony muzeum jest natomiast ogromny pies - cały z kwiatów. Bardzo fajna rzeźba!
W środku już nie było aż tak interesująco, chociaż akurat była wystawa dzieł Picassa, Rousseau i Van Gogha.
Kolejnego dnia wyjechaliśmy z Bilbao, bo chcieliśmy zobaczyć takie sławne miejsce
które być może znasz z filmu... z serialu "Gra o tron".
To miejsce nazywa się Gastelugatxe.
I to jest taki dom na skale, przy klifie, więc to jest bardzo ładny widok, bardzo ładny krajobraz, pejzaż.
Niestety wyjechaliśmy za późno i cały parking i wszystkie ulice były już zajęte!
Nie było dla nas miejsca.
Więc po prostu zdecydowaliśmy, że pojedziemy prosto do San Sebastian.
I muszę przyznać, że San Sebastian było niesamowite!
Ludzie, którzy mieszkają w tym miasteczku, w tym małym mieście, mają naprawdę ogromne szczęście.
Bo San Sebastian to miasto na wzgórzach, które ma piękną zatokę,
ma dostęp do oceanu, ma wyspy, ma wszystko, czego osoba sobie morze wymarzyć
Kiedy byliśmy w San Sebastian, wjechaliśmy taką bardzo starą kolejką górską na górę, żeby mieć dobry widok na miasto.
Na prawdę widok zapierał dech w piersiach, to znaczy - był niesamowity, fantastyczny!
Tylko, że sama podróż w górę kolejką była trochę straszna, bo mam lęk wysokości.
Potem już było łatwiej, kiedy zjeżdżaliśmy na dół, bo nie patrzyłam w dół
Z miejsca, w którym wsiadaliśmy do kolejki, poszliśmy spacerem po plaży aż do Starego Miasta na drugim końcu zatoki.
Stare Miasto w San Sebastian jest też bardzo interesujące!
I też jest tam bardzo dużo barów z pinxos!
Problem pojawił się dopiero, kiedy szukaliśmy restauracji, w której moglibyśmy zjeść obiad.
Dlaczego? Bo wychodzi na to, że w San Sebastian nikt nie je normalnego obiadu.
Wszędzie są tylko bary z Pintxos.
A przecież ile można jeść kanapki?
Podczas spaceru po Starym Mieście w San Sebastian nawet udało nam się być na planie filmowym!
Bo jedna z ulic była zamknięta, ponieważ ktoś nagrywał film!
Bardzo nie chciałam wyjeżdżać z San Sebastian.
Dawno żadne miasto nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia!
Było po prostu przepiękne! I bardzo relaksujące!
Chciałabym mieszkać tam blisko plaży i codziennie wychodzić na plażę, na spacer z psem.
Ale nie mam psa. Gdybym mieszkała w San Sebastian to na pewno miałabym psa.
Wróciliśmy do domu w poniedziałek wieczorem i już od razu zaczęłam planować następne podróże.
Gdzie powinniśmy pojechać następnym razem? Masz dla nas radę?
Jeśli podobają Ci się moje widea i uczysz się z nich polskiego, to bardzo Cię proszę nie tylko subskrybuj, ale też poleć je znajomym!
Udostępnij to wideo na Facebooku. Dzięki temu będę mieć większą motywację, żeby nagrywać filmy!
To wszystko! Do zobaczenia!