×

Utilizziamo i cookies per contribuire a migliorare LingQ. Visitando il sito, acconsenti alla nostra politica dei cookie.

Mały Książe - Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książe cz. 15 – Text to read

Mały Książe - Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książe cz. 15

Intermedio 1 di polacco lesson to practice reading

Inizia a seguire questa lezione ora

Mały Książe cz. 15

- Dzień dobry - powiedział Mały Książe. - Dzień dobry - powiedział Zwrotniczy. - Co ty tu robisz? - Spytał Mały Książe. - Sortuję podróżnych na paczki po tysiąc sztuk - odpowiedział Zwrotniczy. - Wysyłam w lewo i w prawo pociągi, które ich unoszą. Oświetlony pociąg pospieszny, hucząc jak grzmot, zatrząsnął domkiem Zwrotniczego. - Bardzo się spieszę - powiedział Mały Książe. - Czego oni szukają? - Nawet człowiek prowadzący parowóz tego nie wie - odparł Zwrotniczy. I znowu zagrzmiał oświetlony ekspres, pędzący w przeciwnym kierunku. - Już wracają? - Spytał Mały Książe. - To nie ci sami - odpowiedział Zwrotniczy. - To wymiana. - Czy było im źle tam, gdzie byli przedtem? - Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej - powiedział Zwrotniczy. Znowu rozległ się grzmot trzeciego oświetlonego ekspresu. - Czy oni ścigają poprzednich podróżnych? - Zapytał Mały Książe. - Nie nikogo nie ścigają - odparł Zwrotniczy. - Śpią w wagonach lub ziewają. Jedynie dzieci przyciskają noski do okien. - Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają - rzekł Mały Książe. - Poświęcają czas lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia, i płaczą, gdy się im ją odbierze

- Szczęśliwe - powiedział Zwrotniczy.

- Dzień dobry - rzekł Mały Książe. - Dzień dobry - odparł Kupiec. Kupiec ten sprzedawał udoskonalone pigułki zaspokajające pragnienie. Połknięcie jednej na tydzień wystarcza, aby nie chciało się pić. - Po co to sprzedajesz? - Spytał Mały Książe. - To wielka oszczędność czasu - odpowiedział Kupiec. - Zostało to obliczone przez specjalistów. Tygodniowo oszczędza się pięćdziesiąt trzy minuty. - A co się robi z pięćdziesięcioma trzema minutami? - To, co się chce... "Gdybym miał pięćdziesiąt trzy minuty czasu - powiedział sobie Mały Książe - poszedłbym powolutku w kierunku studni..."

Było to ósmego dnia na pustyni, licząc od zepsucia się motoru. Wysłuchałem opowiadania o Kupcu, pijąc ostatnie krople zapasu wody. - Twoje wspomnienia są bardzo ładne - powiedziałem Małemu Księciu - lecz nie naprawiłem jeszcze samolotu, nie mam nic do picia... I ja także byłbym szczęśliwy bardzo, gdybym mógł powoli udać się w kierunku studni. - Mój przyjaciel lis powiedział... - Mój maleńki, nie chodzi już o lisa... - Dlaczego? - Ponieważ umrzemy z pragnienia... Nie zrozumiał mej myśli i powiedział.

- Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjaciela. Bardzo się cieszę, że miałem przyjaciela-lisa. "Nie docenia niebezpieczeństwa - pomyślałem. - Nigdy nie odczuwa głodu ani pragnienia. Wystarcza mu trochę słońca." Popatrzył na mnie i odpowiedział na moją myśl. - Mnie także chce się pić... Poszukajmy studni... Zrobiłem gest zniechęcenia: szukanie studni na olbrzymiej pustyni jest absurdem. Mimo to udaliśmy się w drogę. Gdyśmy tak szli godzinami, milcząc, noc zapadła i gwiazdy zabłysły. Widziałem je jakby we śnie - miałem gorączkę z pragnienia. Słowa Małego Księcia tańczyły mi w pamięci. - Więc ty także odczuwasz pragnienie? - spytałem go. Nie odpowiedział mi na pytanie. Po prostu rzekł" - Woda może także przynieść korzyść sercu... Nie zrozumiałem odpowiedzi, lecz mimo to zamilkłem. Wiedziałem dobrze, że nie należy zadawać mu pytań. Był zmęczony. Usiadł. Usiadłem obok niego. Po chwili milczenia powiedział jeszcze: - Gwiazdy są piękne, ponieważ na jednej z nich istnieje kwiat, którego nie widać... Odpowiedziałem: - Oczywiście - i w milczeniu patrzyłem na wydmy piasku w poświacie księżyca. - Pustynia jest piękna - dorzucił. To prawda. Zawsze kochałem pustynię. Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy... - Pustynię upiększa to - powiedział Mały Książe - że gdzieś w sobie kryje studnię... Nagle ze zdziwieniem zrozumiałem to tajemnicze promieniowanie piasku. Gdy byłem małym chłopcem, mieszkałem w starym domu, do którego przywiązana była legenda o ukrytym skarbie. Oczywiście nikt skarbu nie znalazł, a może nawet nie szukał go. Lecz on rzucał czar na dom. Mój dom ukrywał w sobie tajemnicę...

- Tak - powiedziałem Małemu Księciu - to, co upiększa dom czy gwiazdy, czy pustynie jest niewidzialne. - Jestem zadowolony - powiedział - że zgadzasz się z moim lisem. Ponieważ Mały Książe był senny, wziąłem go na ręce i poszedłem dalej. Byłem wzruszony. Wydawało mi się, że niosę kruchy skarb. Wydawało mi się nawet, że na Ziemi nie istnieje nic bardziej nietrwałego. W świetle księżyca patrzyłem na blade czoło, na zamknięte oczy, na pukle włosów poruszane wiatrem i mówiłem sobie, że to, co widzę, jest tylko zewnętrzną powłoką. Najważniejsze jest niewidoczne. Ponieważ półotwarte wargi uśmiechały się leciutko, powiedziałem sobie jeszcze: "To, co mnie wzrusza najmocniej w tym małym śpiącym królewiczu, to jego wierność dla kwiatu, to obraz róży, który świeci w nim jak płomień lampy nawet podczas snu". I wydał mi się jeszcze bardziej kruchy. Byle podmuch wiatru może zgasić lampę - trzeba dobrze uważać. I tak idąc, o świcie odnalazłem studnię.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE