×

We use cookies to help make LingQ better. By visiting the site, you agree to our cookie policy.

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, KOMÓRKA – Text to read

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, KOMÓRKA

Intermediate 2 Polish lesson to practice reading

Start learning this lesson now

KOMÓRKA

O komórce Małgosia marzyła od wakacji – od kiedy okazało się, że na letni obóz Kamila jedzie z nowym telefonem. Na obozie jednak z komórki Kamili korzystały we dwie. Tak więc naprawdę o własnej komórce Małgosia zaczęła marzyć w chwili, kiedy jesienią ulewa złapała ją na mieście. O! Gdyby wtedy miała telefon, to od razu zadzwoniłaby po taksówkę albo po tatę! A tak… z przemoczonymi nogami stała na przystanku. Karty telefonicznej nie miała, bo akurat się skończyła. Kiosku też nie było, poza tym i tak nie szukałaby go w takim deszczu, no i przemoczone nogi poobcierały się w półbutach. Zapłaciła za to tygodniowym przeziębieniem.

Ale kiedy w sylwestra na zabawie u Ewy około dwunastej wszyscy rozpoczęli okupację telefonu, w związku z czym rodzice Małgosi nie mogli doczekać się na życzenia od niej – klamka zapadła! Tata Małgosi zdecydował, że kupi córce komórkę! Na kartę! Przysługiwać jej będzie jedna najtańsza karta na miesiąc lub jedna najdroższa na trzy miesiące. O tych postanowieniach Małgosia dowiedziała się, gdy przyszli do nich rodzice Kamili, by dogadać sprawę ferii zimowych. Chcieli zabrać córkę i jej najlepszą przyjaciółkę do Szklarskiej Poręby. Gdy zapadały najważniejsze ustalenia: co Małgosia ma ze sobą zabrać na wyjazd, ile to wszystko będzie kosztowało, gdzie zamieszkają oraz co i gdzie będą jedli, tata Małgosi podszedł do swojego biurka i z jednej z szuflad wyjął wielkie pudełko, w którym leżał nowiuteńki telefon komórkowy.

– To dla ciebie, Małgorela!

Tata zawsze nazywał ją Małgorelą, kiedy był z niej dumny lub gdy był zadowolony z siebie albo kiedy coś sprawiało mu wielką przyjemność. A za jedną z takich najprzyjemniejszych pod słońcem rzeczy uważał dawanie jedynaczce prezentów.

– Panie Henryku! – zaoponowała pani Halina, mama Kamili. – Komórka to niepotrzebny wydatek! Oboje z mężem mamy telefony! Telefon ma też Kamila, więc gdy będzie pan chciał się skontaktować z córką, wystarczy, jak…

Urwała zgromiona spojrzeniem męża. Rodzice Kamili byli zdecydowanie lepiej sytuowani. I najwyraźniej zdawali sobie z tego sprawę, skoro zaczęli mówić o niepotrzebnym wydatku. Oboje pracowali w telewizji, mieli dwa samochody i wielkie mieszkanie.

Pan Henryk pokiwał głową niby ze zrozumieniem i wyjaśnił:

– Przecież nie będziecie wszędzie chodzić we czwórkę. Dla państwa też będzie wygodnie, gdy pójdziecie sobie gdzieś sami. Wtedy i wy będziecie mogli w każdej chwili porozumieć się z dziewczynkami, a i one, gdyby się zgubiły, też szybko się odnajdą dzięki telefonom.

Małgosia skrzywiła się. Nie cierpiała, kiedy ojciec mówił o niej „dziewczynka”. A przecież tyle razy tłumaczyła, że dziewczynka to taka, która ma pieluszkę, smoczka i grzechotkę. Z drugiej strony patrzyła teraz na ojca i było jej go po prostu żal. Najwyraźniej całą premię, którą otrzymał za projekt, przeznaczył na różne rzeczy dla niej i dla mamy. No bo przecież pół godziny temu mama dostała wymarzoną zmywarkę do naczyń! A teraz ktoś go tak gasi, że niepotrzebnie. Potrzebnie! Szkoda tylko, że nie kupił jej tej komórki na Gwiazdkę. Wtedy i sylwester byłby ciekawszy – mogłaby słać esemesy.

Cała rozmowa zdarzyła się wczoraj. I dlatego dzisiaj – choć Małgosia obiecała nie zabierać telefonu do szkoły – w jej plecaku spoczęła komórka. Jeszcze na klatce dziewczyna otworzyła plecak i… przełożyła telefon do kieszeni płaszcza. W autobusie oglądała spis numerów, który na razie zawierał jedynie numer domowy, do taty, do mamy i do Kamili do domu. Ten na komórkę Kamili musiała dopiero wpisać. Rzadko na niego dzwoniła, bo Kamila komórki nie używała na co dzień – rodzice jej zabronili. Telefon był zresztą zarejestrowany na jej mamę i jak przychodziły rachunki, rodzice Kamili szczegółowo kontrolowali, do kogo i po co córka dzwoni.

W szkole już w szatni rozpoczęło się oglądanie telefonu. Najgłośniej mówiła oczywiście Kaśka. Powiedziała, że komórka Małgosi to nic takiego.

– W ogóle komórka na kartę to syf – głos Kaśki słychać było na całą szatnię. – Nie ma roamingu, czyli nie odbiera za granicą, a w ogóle to nie najlepszy model…

Tego Małgosia już nie słyszała, bo właśnie do szatni weszła Kamila.

– No, pokaż to cudo! – poprosiła przyjaciółkę. – Mama mówiła, że twój ojciec zwariował i za ostatnie pieniądze ci kupił… Ojej! – urwała i spojrzała na zarumienioną twarz Małgosi. – Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało. Ja wcale tak nie myślę. To moja mama. Wiesz, jaka ona jest!

– Nie za takie ostatnie pieniądze! – wyjaśniła Małgosia i opowiedziała o projekcie, który przyniósł ojcu premię, i o radości mamy, że już nie musi męczyć rąk, bo wszystko zrobi za nią zmywarka do naczyń.

Małgosia od razu wpisała telefon komórkowy przyjaciółki, która tylko westchnęła.

– Zazdroszczę ci – wyznała. – Ty swój możesz nosić do szkoły, a ja… niby mam telefon, nie na kartę, ale za każdym razem muszę prosić mamę, żeby mi go wydała! Zupełnie jakby to nie był mój telefon! I co chwila tylko: „Będziesz zarabiała, to będziesz rządziła!”.

Kiedy Maciek zobaczył telefon Małgosi, od razu wymienił się z nią numerami.

– No! Stara! To teraz będziemy w kontakcie!

Zadzwonił dzwonek. Wszyscy zajęli swoje miejsca w ławkach. Tego dnia lekcje zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Na polskim komórka Małgosi leżała w plecaku. Klasa wiedziała, że kto jak kto, ale pani Czajka nie znosi tych nowoczesnych urządzeń. Zwłaszcza że nie wszystkie komórki mają polskie litery. A to powoduje – jak kiedyś powiedziała – „zupełny brak szacunku do mowy ojczystej! No i nieporozumienia!”. Ech… Klasa o wiele lepiej wiedziała, jakie nieporozumienia mogą wynikać z niestosowania polskich znaków. W końcu jakiś czas temu między Maćkiem i Czarnym Michałem wybuchła prawie wojna! Jak się okazało, Maciek wysłał Michałowi esemesa: „Niepotrzebna mi twoja laska. Ktoś inny mi da!” i chodziło mu o to, że Michał nie chciał mu pożyczyć książki. Michał zaś z wrodzoną złośliwością oznajmił klasie, że Maciek jest – delikatnie mówiąc – seksualnie odmienny! A tego dla Maćka było za wiele – zmieszał Michała z błotem, a że kto jak kto, ale Maciek język ma cięty, więc Michał rzucił się z pięściami. Trzeba ich było rozdzielać.

Pani Czajka oprócz komórek nie lubiła jeszcze kilku rzeczy: żelków owocowych, na widok których robiło się jej niedobrze, i pachnących gumek, które na szczęście wyszły z mody, ale z pokolenia na pokolenie przechodziła opowieść o tym, jak to przed laty, jeszcze w podstawówce, jedna z uczennic włożyła sobie kawałki gumek do nosa, by udawać morsa, a pani Czajka na ten widok… musiała wyjść z klasy. Tak więc żelki i komórki nie były mile widziane na lekcjach polskiego.

Dlatego wszyscy aż zamarli, gdy nagle w samym środku zawiłych gramatycznych tłumaczeń rozległ się dźwięk nadchodzącego esemesa. I to prosto z plecaka Małgosi.

– A to co?

Klasa zamarła, gdy padło pytanie zagniewanej nauczycielki.

– Tyle razy prosiłam, by wyłączać telefony, kiedy wchodzicie na lekcje! A najlepiej by było, gdybyście w ogóle nie przynosili ich do szkoły. Wiecie dobrze, że zdarzają się kradzieże! Małgorzata! Proszę wyjąć telefon i wyłączyć, a następnie położyć u mnie na biurku. Dostaniesz go po lekcjach.

Kiedy po lekcjach Małgosia zapukała do pokoju nauczycielskiego, by odebrać komórkę, usłyszała krótki wykład na temat kultury.

– Kiedy wchodzisz do banku czy na pocztę, to widzisz tam napis: Zakaz używania telefonów komórkowych – mówiła wychowawczyni. – Powstał już nawet komórkowy savoir-vivre. Niestosowanie dobrych obyczajów świadczy, niestety, o twojej kulturze…

Jednak słowa pani Czajki nie były teraz ważne. Najważniejszy dla Małgosi był ten pierwszy esemes, który przyszedł na jej telefon. Szybko odczytała wiadomość: (.)(.) To są cycki szczęścia. Wyślij je do 5 osób, jeśli chcesz mieć udany seks w nowym roku. Nadawcą był… oczywiście Maciek! Poznała nie tylko po podpisie. Ze wszystkich znajomych tylko on miewał takie pomysły.

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE