Trzy odsłony kryzysu męskości okiem terapeuty | Bogdan de Barbaro | TEDxKrakówSalon
Transcriber: Alicja Majczak Korekta: Rysia Wand
(Brawa)
Będę mówił o męskości albo o kryzysie męskości
i moja perspektywa jest właśnie taka dlatego,
że będzie to perspektywa gabinetu terapeutycznego.
Na co dzień jestem psychiatrą i terapeutą rodzinnym.
I moje doświadczenie,
co prawda będzie pewnego rodzaju uogólnieniem
tego, co się dzieje w gabinecie, ale pamiętajcie państwo,
że to uogólnienie zawsze jest wątpliwe,
gdyż opiera się nie na badaniach socjologicznych,
nie wnioskach antropologów kulturowych, tylko na tym, co właśnie przytrafia mi się
w spotkaniu z rodzinami, parami, małżeństwami w gabinecie.
To jest taka sytuacja burzliwa.
To jest sytuacja taka, kiedy ludzie są w kryzysie
i szukają pomocy.
Chcę państwu powiedzieć o kryzysie męskości, zaznaczając,
że to jest właściwie dobra wiadomość.
Ten kryzys jest dobrą wiadomością.
Troszkę zgodnie z takim powiedzeniem, że może być początkiem czegoś dobrego.
A o tym kryzysie chcę państwu powiedzieć
poprzez takie trzy odsłony.
Pierwsza odsłona to jest sytuacja mężczyzny, który traci władzę.
Trochę to jest tak, jak na tym obrazku po lewej stronie.
Z jednej strony przypomina to może państwu koronę,
a to jest także kastet.
Ale kobieta powiedziała, że sobie poradzi,
że może wygrać, a w każdym razie, że nie da się poniżać.
To będzie, w tym sensie, dalszy ciąg tego,
o czym państwo przed chwilką słyszeliście z poprzedniego TED-a.
I gdyby popatrzeć na to z perspektywy gabinetu terapeutycznego,
to można powiedzieć o czymś takim, jak o zdetronizowaniu macho.
Państwo może macie taką wiedzę, jak wygląda genogram,
czyli pewien rodzaj graficznego zapisu drzewa rodzinnego.
Ci na czerwono, to są rodzice, a potem jest taki król.
Król, władca, ten, który wie lepiej, ten, który dysponuje władzą finansową,
prawem kultury rządzi.
A po prawej ten ród niebieski to są z wzorca egalitarnego,
gdzie kobieta ma równe prawa jak mężczyzna,
gdzie jest szanowana, gdzie zarówno dostęp do pracy i pieniędzy jest taki,
że ona twierdzi, że może coś zrobić i ma takie prawa jak ten mężczyzna.
No i oczywiście taka sytuacja rodzi konflikt.
Taka sytuacja sprawia, że nie wiadomo, co ten chłopczyk na zielono zaznaczony
będzie robił.
To zderzenie dwóch wzorców, patriarchalnego i egalitarnego,
to będzie coś, co będzie w dodatku, początkowo przeżywane
jako naturalne prawo walki:
"Ja mam rację, ja wygram, ja przekonam drugiego",
ale od pewnego momentu będzie oznaczało
"Ty mnie widocznie nie kochasz".
"Bo jeżeli ty się ze mną nie zgadzasz, jeżeli ty chcesz iść do pracy,
a w mojej rodzinie było tak,
że kobieta - moja mama, moja babcia,
była od tak zwanego 'krzątactwa', czyli kuchnia, wikt, opierunek;
a ja byłem tym, który przynosił kasę, ja byłem tym, który rządził,
to jeżeli ty tego nie chcesz zrobić, jeżeli ty masz jakieś fochy
i wymyślasz sobie, że pójdziesz do pracy, to widocznie ty jesteś przeciwko mnie".
I to jest sytuacja, która można by powiedzieć,
jest odsłoną pierwszą.
Odsłona druga to jest odsłona mężczyzny, który goni za sukcesem.
To jest sytuacja taka, gdzie, znowu - nauczeni,
że mamy dostarczać nie tylko pieniędzy, ale należy nam się sława,
należy nam się honor i należą nam się złote medale,
no więc najlepiej to będzie, jeżeli będziemy dużo w pracy.
Tak, jak tu macie państwo na tej fotografii po prawej stronie.
Już jest chyba północ, a oni wszyscy jeszcze pracują.
Tutaj małymi literkami stoi napisane, że:
On jej unika, bo ona go goni.
Ona go goni, bo chce mieć go więcej przy sobie.
Ona potrzebuje czułości, bliskości, rozmowy, kontaktu.
No najkrócej rzecz biorąc - miłości.
Ale ona tego tak chce, albo tak o to prosi,
że on się chowa w pracy.
Jak on się chowa w pracy,
to ją to jeszcze bardziej boli.
Jak ją to boli, to ona jeszcze bardziej prosi o to,
żeby tego więcej mieć.
Ale może tak prosi natarczywie, w ten sposób on ucieka do pracy,
ale nie mówi: "Ja uciekam do pracy", tylko mówi: "Ja muszę pracować,
bo muszę ciebie utrzymywać".
Zauważcie państwo, że jest coś, co my w terapii nazywamy
przyczynowością kolistą.
To znaczy, mówimy:
to nie jest on winien, to nie jest ona winna,
tylko to jest to sprzężenie zwrotne winne.
W ten sposób możemy bardziej im pomóc,
ponieważ gorzej się pomaga w ten sposób, że się obwinia.
A łatwiej jest pomóc, kiedy pokażemy tej parze,
że ich kłopotem jest nie to, że ona jego potrzebuje
albo że on jej unika,
tylko że są w takiej pętli zarzutów.
I to jest ta odsłona samotnego pracoholika.
Samotny pracoholik.
Wiadomo, że ci, którzy dużo pracują,
z jednej strony, o godzinie 20., mniej więcej, mają wykład,
a także w tym czasie,
moja żona czeka w domu i pyta się, czy mi zrobić kolację.
Ale ona też pracuje,
więc nie muszę się tak uważać za samotnego.
W każdym razie, mogę uznać, a właściwie chcę państwa zachęcić
do takiego spojrzenia, że kiedy jesteście w konflikcie
z partnerem, z partnerką, to starajcie się unikać takiej wersji
pod tytułem "To twoja wina".
Bo po pierwsze w zamian będziecie mieli to samo, tylko w rewersie,
a po drugie nie da to żadnego rozwiązania.
Raczej postarajcie się zobaczyć, jakie jest sprzężenie zwrotne,
na czym polega to, że dzieje się to po kole.
Troszeczkę tak, jak na takiej karuzeli, gdzie dwa koniki jeżdżą dookoła
i trudno powiedzieć, jeżeli są po przeciwnej stronie tej osi,
to trudno powiedzieć, kto kogo łapie, a kto kogo goni.
Zwłaszcza, jeżeli są właśnie dokładnie po drugiej stronie.
I często małżeństwa, często pary,
które trafiają do gabinetu terapeutycznego,
są właśnie w takiej sytuacji.
Wtedy pokazujemy, że to nie on winien, nie ona winna,
tylko to, że wsiedli na tę karuzelę i tej karuzeli mechanizm
warto by było zobaczyć.
I trzecia sytuacja, coraz bardziej popularna,
w związku z tym klimatem, który nazywamy, chyba trafnie,
postmodernistycznym - gdzie wiele wolno
i gdzie nie zawsze coś innego niż przyjemność jest prymarne.
Otóż, mówimy o tym rodzina 'patchworkowa',
a to oznacza, że ta rodzina składa się z kilku rodzin.
To jest moje doświadczenie, właściwie z aktualnie prowadzonych
przeze mnie terapii.
Rzecz jasna, nie jest to moim prawem, ani ochotą, żeby szczegóły ujawniać,
ale sytuacja polega na tym, że jest para małżeńska,
to jest ten pan niebieski i z tą panią zieloną po drugiej stronie,
taką szaro-zieloną,
i ta para jest w rozwodzie.
I ta para ma dwójkę dzieci.
Ale ta pani zielona ma też męża tego żółtego i oni są razem.
Ale ona ma także córkę z poprzedniego małżeństwa
i jest w rozwodzie.
Ten pan, który był w rozwodzie drugim, ma także syna
z poprzedniego rozwodu.
Daję słowo honoru, to nie jest sytuacja wymyślona przeze mnie
na potrzebę spotkania z państwem.
I problem polega na tym, że ta kobieta i ten mężczyzna
oni mają tak zwaną rozdartą lojalność.
Oni chcą być dobrymi ludźmi, oni nie chcą zostawiać swoich dzieci
z poprzednich związków samopas.
Oni chcą zadbać o ich wykształcenie.
Oni chcą przemyśleć, jak im pomagać.
Oni się spotykają na każde święta w kilku miejscach.
I to jest coś, co można by nazwać
niedomkniętym związkiem i chaosem zobowiązań.
To jest sytuacja, których będzie coraz więcej,
właśnie z uwagi na to, jak zmienia się wzorzec rodziny,
jak zmienia się wzorzec miłości,
jak zmienia się sens słowa zobowiązanie.
Nie jestem teraz od tego, żeby to poddawać krytyce,
czy mówić: co należy, a co nie należy.
Ale w każdym razie, przypomina to ów patchwork,
czyli coś troszeczkę jak kolaż, tak.
W każdym razie, zauważcie państwo, że obok tego problemu,
który się przewijał przez nasze dzisiejsze spotkanie,
to znaczy, jaki mężczyzna ma kłopot z okazywaniem emocji, uczuć,
w szczególności uczuć słabości, bo nie wypada,
bo wzorzec kulturowy zakazuje.
To jest jeszcze coś takiego, zobowiązanie wewnętrzne,
na przykład do bycia dobrym dla tych, których się poczęło,
albo bycia dobrym dla kobiety, z którą było się w związku.
W ten sposób powstaje pewien, może uproszczony,
portret współczesnego mężczyzny.
Jak państwo widzicie, zważywszy, że cały w rdzy,
to da się uznać, że on jest w kryzysie.
On jest unieważniony, własnie przez tę sytuację
utraty tronu.
To jest ten mężczyzna, który już wie, że nie ma prawa
do bycia monowładcą.
On jest zmęczony tą rywalizacją, która mu nakazuje
cały dzień i całą noc pracować i marzyć o karierze,
i uczestniczyć w tym rat-race'ie.
On jest też bezradny wobec tego rozdarcia lojalnościowego,
między koniecznością tego, żeby być dobrym dla wszystkich.
A co kobiety uznają za męskość?
To jest pytanie, jak się ma ten jego wyścig,
ta jego detronizacja i ta jego rozdarta lojalność
do tego, co statystyki podpowiadają.
Otóż kobieta życzy sobie opiekuńczości.
No tylko czy on może dać jej opiekuńczość
wtedy, kiedy on jest tak długo w pracy?
Kobieta życzy sobie szacunku.
No tak, ale jeżeli on jest tym królem, tam szacunku wiele nie będzie.
No ale czy on może dać jej może trochę więcej stabilności materialnej?
No nie bardzo, jak on jest taki rozszczepiony
między szereg dzieci, szereg kobiet z poprzednich związków.
Te trzy najważniejsze wartości procentowo wyliczone,
okazuje się, że w tej wersji dotychczasowej
słabo się spełnią.
I to jest właśnie ten kryzys, o którym myślę, że to dobrze się składa,
że ten kryzys ma miejsce, bo w ten sposób,
jeżeli będzie więcej opiekuńczości, więcej szacunku
i więcej poczucia bezpieczeństwa,
to, co prawda, ten mężczyzna będzie musiał zakwestionować
swoją dotychczasową męskość,
ten pomysł, który ma z dziada pradziada, on jako patriarcha rodziny,
ale możliwe, że bardziej, w gruncie rzeczy, odpowie na to,
czego kobieta potrzebuje.
Okazuje się, że zaledwie 10% kobiet
potrzebuje dominacji w związku.
To jest dobra wiadomość
dla 90% mężczyzn i 100% kobiet.
Zatem, mężczyzna stoi przed wyzwaniem.
Musi lepiej zrozumieć to, co się dzieje dookoła.
Te filmy, które państwo widzieliście w minionej godzinie,
to jest właśnie wgląd, to jest taka okazja
do zobaczenia, jak to jest od środka.
Ale jednocześnie mężczyzna musi stworzyć siebie na nowo,
to znaczy, już nie ma być tym królem,
już nie musi być tym biegaczem,
ani taki porozdzierany na szereg zobowiązań.
No w tym sensie jest źle, ale nawet dobrze dlatego,
że, chcąc nie chcąc, jak to drzewo z plaży w Grecji,
musi się utrzymać, jeżeli nie chce zginąć.
Musi się utrzymać na nowy sposób.
Dziękuję bardzo.
(Brawa)