KOREKTA PŁCI. Rok na TESTOSTERONIE – 7 metrów pod ziemią
Było tak, że w szkole funkcjonowałem jako mężczyzna
i używałem mojego wybranego imienia,
a w domu wracałem i nadal, znowu byłem tą ich córką.
To, co mam na klatce piersiowej, nie reprezentuje tego, kim jestem.
Nie nazywasz tego.
Tak.
Dlaczego? Z czego to wynika?
Bo nie identyfikuję się z tym w żaden sposób.
To są po prostu dwa worki tłuszczu na mojej klatce piersiowej. Po co mam to nazywać?
Po jakimś miesiącu albo dwóch zauważyłem włosy na brzuchu,
co było ekscytujące, potem włosy na udach,
teraz mam włosy wszędzie.
Jestem dumny z tego, kim jestem teraz, więc nie zmieniłbym tego.
Stanisław, od jak dawna używasz tego imienia?
W sumie od pierwszej klasy liceum, czyli jak miałem 16 lat.
Dzisiaj masz?
20. Czyli cztery lata około. Jakie było poprzednie twoje imię?
Mógłbym to powiedzieć, ale jednak jest to informacja,
którą nie chcę się dzielić za bardzo.
To jest tak, że osoby trans
często po prostu wolą zostawić to stare imię
w przeszłości.
W mojej sytuacji jest tak, że jest to nadal moje prawne imię, więc...
Czyli masz je na dokumencie?
Tak. I muszę go używać czasami,
ale wolę, żeby osoby,
z którymi mam taką zwykłą, przyjacielską relację,
po prostu nie musiały sobie zaprzątać głowy
tym moim starym imieniem, bo i tak go nie używam. Więc po co im ta wiedza?
I pewnie słusznie.
Zdarza ci się mimo wszystko je słyszeć dzisiaj?
Tak, zdecydowanie.
W jakich sytuacjach?
Po pierwsze, jest na wszystkich listach obecności na studiach,
bo jednak prawnie musi to odpowiadać temu.
Jak idę do lekarza.
Jak moi rodzice ze mną rozmawiają.
Rodzice?
Tak.
To znaczy, że nie zaakceptowali twojej zmiany?
Mój ojciec jest już w takim procesie akceptacji,
tak mi się wydaje. Mówi do mnie Stanisław
i używa męskich zaimków itp.
Ale wiem, że gdzieś w głębi głowy,
z tyłu głowy będzie miał tę myśl, że nadal jestem jego córką.
Mama?
Się do mnie nie odzywa.
Nie odzywa się do mnie, a jeżeli się odzywa,
jeżeli wydaje mi jakieś polecenia,
to używa mojego starego imienia.
Jak to znosisz?
No jest to dosyć ciężkie, bo jednak było tak, że
w szkole funkcjonowałem jako mężczyzna
i używałem mojego wybranego imienia,
a w domu wracałem i nadal, znowu byłem tą ich córką,
którą tak naprawdę nie byłem nigdy.
Kiedy po raz pierwszy poczułeś, że jesteś nastolatkiem, chłopakiem?
To było tak, że...
od dzieciństwa miałem głęboką świadomość tego, że
jest coś takiego jak płeć społeczna i że są pewne role,
które ludzie wykonują.
I miałem wrażenie, że skoro ja mam takie części, jakie mam
i moi bracia mają takie części, jakie oni mają,
to oni wykonują swoją rolę, ja wykonuję swoją rolę
i będę ją wykonywać najlepiej na świecie.
I po prostu dostanę Oscara za odgrywanie roli kobiety najlepiej.
I przez długi czas tak właśnie było, że
nosiłem sukienki,
bawiłem się lalkami i byłem naprawdę dziewczęcy
i naprawdę kobiecy.
Potem, jak miałem jakoś...
15 lat, to...
coś we mnie pękło.
Kupiłem sobie męską bluzę
i wtedy po raz pierwszy, jak ją założyłem na siebie,
to zobaczyłem w lustrze kogoś
innego niż tę rolę, którą grałem.
I tama pękła i już nie mogłem wrócić do grania tego.
Co działo się później?
Z dnia na dzień zmieniłem całkowicie mój styl ubierania się.
Z dnia na dzień?
Tak.
Bo to była tak silna emocja,
tak obezwładniające uczucie ulgi
i tego, że już...
Że przyznałeś to przed samym sobą, tak?
Już rozumiem, co we mnie jest i rozumiem czemu przez lata
czułem, że udaję i czułem, że...
spełniam jakiś obowiązek zamiast po prostu bycia sobą
i dorastania tak, jak powinienem dorastać.
Ile czasu potrzebowałeś na coming out?
Wydaje mi się, że jakoś już trzy czy cztery tygodnie po...
Szybko.
... po tym, jak sobie uświadomiłem, to zrobiłem pierwszy coming out.
Niestety już nie rozmawiam z tą osobą,
do której powiedziałem te słowa.
Po prostu ta przyjaźń się jakoś rozpadła po pewnym czasie.
Jednak.
Tak, niestety.
Ale no tak się zdarza. Ale teraz jak już...
jestem sobą, jak już funkcjonuję tak, jak chcę funkcjonować,
to zdecydowanie mogę tworzyć relacje na głębszym poziomie.
I nie czuję tego, że udaję. Nie czuję tego, że...
mam jakiś obowiązek, który muszę spełniać.
Jest naprawdę lepiej. Tak jak teraz funkcjonuję jest naprawdę dobrze.
Jak technicznie wyglądał twój coming out? Byłeś wtedy w której klasie?
Byłem w pierwszej liceum, kiedy...
Zorganizowałeś jakieś spotkanie?
Jak to ogłosiłeś?
Uświadomiłem sobie, że jestem trans
pod koniec trzeciej gimnazjum, więc jak już szedłem do liceum,
wiedziałem. I zdecydowałem, że nie chcę
iść do liceum i przedstawiać się używając mojego starego imienia,
ale jeszcze nie do końca zdecydowałem się nad nowym,
więc...
zacząłem używać imienia Misza.
I tak się przedstawiałem na początku pierwszej klasy
i tak mówili do mnie nauczyciele i uczniowie.
A skąd się wziął Stanisław?
Stanisław? No potem wylosowałem je.
Wylosowałeś?
Tak, zaraz mogę to powiedzieć, bo w sumie to jest zabawne.
Tak i używałem tego imienia Misza
przez parę miesięcy, ale jednocześnie używałem
zarówno żeńskich i męskich końcówek.
Myliłeś się?
Nie do końca się myliłem, ale tak jakoś chciałem zaznaczyć tym,
którzy by to zauważyli, że jednak nie jestem do końca tylko kobietą.
OK.
I parę osób podłapało i zaczęło się do mnie zwracać męskimi końcówkami
i to było bardzo fajne z ich strony.
I potem jak już...
załapałem, kto jest po mojej stronie, kto nie jest,
z kim się przyjaźnię, z kim nie,
to zacząłem wychodzić do nich tak już osobiście,
a w połowie pierwszej klasy rozmawiałem z moją dyrektorką
i potem z wychowawczynią.
I one zdecydowały, że mogą mi udostępnić radę pedagogiczną
na...
moje miejsce oficjalnego coming outu.
I właśnie poszedłem na radę,
powiedziałem:
„dzień dobry, od dzisiaj proszę się zwracać do mnie Stanisław”
i oni od razu stwierdzili „OK, spoko, nie ma problemu”.
I już od następnego dnia wszyscy mówili do mnie Stanisław.
I następnego dnia też było spotkanie,
była godzina wychowawcza czy coś takiego i po prostu
wychowawczyni powiedziała, że od dzisiaj Misza jest Stanisławem.
Powiedziałeś o tym, jak wyglądały te pozytywne reakcje.
Były też takie negatywne?
Czasami dochodzą do mnie jakieś komentarze z internetu, ale...
jeżeli ktoś nie ma odwagi powiedzieć mi tego w twarz,
to tak naprawdę co mi może zrobić.
Ale z drugiej strony są sytuacje, w których czuję się...
w jakiś sposób zagrożony albo niepewny i...
unikam pewnych sytuacji ze względu na to, że...
Mówisz o ulicy, tak?
Na przykład.
Ostatnio była taka sytuacja, że musiałem przejść przez grupę jakichś karczków
i trochę...
I zamilkłem, bo akurat rozmawiałem na tematy trans, więc...
musiałem zamilknąć, przejść przez tę grupę i iść dalej.
Po prostu...
Bałem się, że ktoś to usłyszy i zareaguje negatywnie.
Wróćmy do Stanisława. Skąd się wziął Stanisław?
To było tak, że...
wymyśliłem sobie trzy imiona, które jakoś mi pasowały.
To był Tomasz, Adam i Stanisław.
I stwierdziłem, że nie ma jak, nie zdecyduję się na żadne,
bo...
to jest zbyt duży wybór, a wszystkie mi się podobały.
I losowałem. I wylosowałem trzy razy imię Tomek,
ale za każdym razem...
Zmieniłeś!
Za każdym razem było tak, że „nie, ja nie chcę mieć na imię Tomek,
przecież chcę mieć Stanisław”. Dobra, losuję jeszcze raz.
Tomek.
No i w końcu stwierdziłem, że skoro już
podświadomie wiedziałem, że chcę się nazywać Stanisław...
To zostaje Stanisław?
Tak.
Jak funkcjonowałeś w szkole?
Pytam o takie rzeczy jak toaleta, jak WF.
Mieliśmy toalety unisex,
więc nie było problemu, żebym po prostu chodził do toalety.
A WF też był trochę robiony na własną rękę
na zasadzie...
takiego fakultetu powiedzmy, że...
nie był wpisany w plan lekcji, tylko jeżeli ktoś np. chodzi na siłownię,
to może dostać jakiś papierek, że to mu zalicza WF.
I ja właśnie w ten sposób zaliczyłem WF.
OK. A poza szkołą? Jesteś na lotnisku, w McDonaldzie.
No to...
Tak naprawdę było pół na pół.
I ludzie mówili do mnie czasami „proszę pana”, czasami „proszę pani”.
Zwykle jeżeli mówili do mnie „proszę pana”, to jak tylko otworzyłem usta
było już: „przepraszam, przepraszam, proszę pani”.
To się dopiero zmieniło jak zacząłem testosteron.
I w sumie to było dosyć słodkie, że...
za każdym razem jak byłem z moimi znajomymi gdzieś na mieście
i ktoś właśnie powiedział do mnie „proszę pani”,
to oni byli tacy zbulwersowani: „boże, jak oni mogą mówić do Stanisława »proszę pani«, przecież...”
Twoi znajomi?
Tak.
A ja tak: „spokojnie, nie ma problemu”.
Ja z tą osobą się widzę po raz pierwszy i nigdy więcej jej nie zobaczę na oczy,
więc nie mam po co robić awantury.
Nie żałujesz dziś coming outu?
Nie.
Coś byś zmienił?
Przesunął go w czasie?
Zdecydowanie, ale myślę, że...
Jakie błędy popełniłeś?
... wiele osób tak ma.
Na przykład...
zmieniłbym lokalizację mojego coming out do mojej matki.
Bo jednak robienie tego w samochodzie nie jest dobrym pomysłem,
bo nie masz gdzie uciec.
I też jednak jest tak, że w momencie dojechania do celu
już jest koniec rozmowy, więc...
Miałem za mało czasu, a jednocześnie zbyt...
napięta atmosfera była, żeby to zrobić komfortowo.
A poza tym...
Nie żałuję niczego, bo to jest tak, że nawet jeżeli bym coś zmienił,
to wszystkie te sytuacje doprowadziły do tego, że
jestem teraz tym, kim jestem.
I cieszę się z tego, kim jestem teraz.
Jestem dumny z tego, kim jestem teraz, więc nie zmieniłbym tego.
Mniej więcej od roku jesteś na testosteronie,
przyjmujesz zastrzyki.
Jak zmienia się twoje ciało?
Jaka była pierwsza zmiana, jaką zauważyłeś?
Pierwsza zmiana to było...
libido.
Tak, to jest jednak to, co ciało zauważa na samym początku.
Czyli co? Zwiększył się popęd seksualny, tak?
Tak.
Co jeszcze się działo?
Potem było...
Był taki efekt placebo
i wydawało mi się, że mój głos się zmienia,
ale to tak naprawdę było takie, że...
Sam obniżałeś?
No trochę chyba tak.
Bardzo chciałem, żeby ten głos się zmienił, więc trochę...
wmuszałem siebie w tę zmianę.
Ale to nastąpiło dopiero...
no parę miesięcy później.
I tak moja mutacja przechodziła bardzo stopniowo,
więc nie miałem wielu momentów, kiedy mi się łamał głos
ani nic takiego. I nie było tak, że się obudziłem jednego dnia i mówiłem basem.
Ale też na przykład...
po jakimś miesiącu albo dwóch zauważyłem włosy na brzuchu,
co było ekscytujące, potem włosy na udach,
teraz mam włosy wszędzie, tak autentycznie.
Te zmiany cię cieszą? Cieszyły cię?
Tak.
Jak je przyjmowałeś?
To było tak, że...
zawsze myślałem, że nie będę chciał być bardzo włochatym facetem,
ale jak już mam te włosy, to jestem z nich tak dumny, że...
po prostu nie.
Kiedy chodziłeś do liceum, kiedy zmieniłeś swoje ubrania,
czy ty jakoś korygowałeś swoją sylwetkę?
Tak, można np. nosić binder,
który jest taką bardzo ciasną bluzką,
która spłaszcza wszystko to, co mam na klatce piersiowej.
I noszę to praktycznie codziennie teraz,
bo jednak...
no to, co mam na klatce piersiowej, nie reprezentuje tego, kim jestem.
Nie nazywasz tego.
Tak.
Dlaczego? Z czego to wynika?
Bo nie identyfikuję się z tym w żaden sposób.
OK.
To są po prostu dwa worki tłuszczu na mojej klatce piersiowej. Po co mam to nazywać?
Zwłaszcza że nazywanie tego trochę łączy mnie z jakąś kobiecością,
z którą się nie identyfikuję.
A na biodra niestety mogę założyć tylko spodnie.
Bo moje biodra są przygotowane do porodu w każdej chwili.
Więc trudno jest je ukryć i...
wydaje mi się że teraz np. jak już jestem na testosteronie,
to moja sylwetka trochę się zmieniła.
I jeżeli odpowiednio się ubiorę, to jednak jest iluzja węższych bioder, ale...
No...
Nie jest to tak oczywiste, a jednocześnie staram się jakoś wyuczyć w sobie te reakcje, że
nie obchodzi mnie to, co inni myślą.
I jeżeli jestem pewny siebie, jeżeli wiem, kim jestem,
to ludzie będą mnie traktować jako tę osobę, którą jestem.
Czy ty planujesz, czy ty myślisz o operacji korekty płci?
Tak, ja myślę właśnie o mastektomii, czyli usunięciu...
Usuwanie tych worków tłuszczu.
Tak.
Tak, dokładnie.
Ale jest to no dosyć...
I na tym chcesz się zatrzymać?
Czy zamierzasz iść dalej, bo to są jak gdyby trzy etapy, tak?
No...
Każda osoba trans może podjąć taką decyzję, jaką podejmuje w tej sprawie.
Ja osobiście najbardziej się skupiam właśnie na mastektomii,
ponieważ jest to najprostsza z tych operacji.
Mogę ją przeprowadzić jeszcze przed zmianą dokumentów.
I też jednocześnie no to jest, to będzie ta zmiana,
która najbardziej wpłynie na moje życie.
W tej chwili zbieram pieniądze, żeby...
Jakie są to pieniądze?
... móc pójść do prywatnego chirurga.
To zależy od chirurga. Ja celuję w jakieś...
Ile twój bierze?
10-12 tysięcy.
Kupa kasy.
Chyba.
No. A jako biedny student trochę mi to zajmie.
Kiedy myślisz o przyszłości, o swoim dorosłym życiu,
to jaki jest idealny, wymarzony model,
do którego dążysz?
Po prostu chcę być szczęśliwy.
I dzień po dniu jakoś do tego małymi krokami dochodzę.
Jest tak, że naprawdę...
Nie poznałbym siebie sprzed dwóch lat teraz.
Bo byłem... miałem depresję,
nie miałem żadnej nadziei na to, że przeżyję w ogóle.
Naprawdę nie wiedziałem.
Nie wydawało mi się, że dożyję do 18 roku życia,
a teraz mam 20 lat i jestem na studiach
i jestem naprawdę szczęśliwy teraz.
Bardzo dziękuję ci za rozmowę. Dziękuję ci za twoją szczerość.
Nie ma sprawy.