„Balet sam w sobie jest piękny, to ludzie zrobili z niego coś strasznego” – 7 metrów pod ziemią
Skierowała moją twarz do lustra
tak chwyciła ją
klepnęła mnie w ten sposób po uszach
i powiedziała spójrz jakie z ciebie Dumbo
Coś by trzeba było zrobić z tymi twoimi odstającymi uszkami.
Szturchanie, bicie, klepanie.
Dociągnij coś albo wykręć coś
Nie. Tylko dociągnij, wykręć.
Chodziłam na zajęcia i patrzyłam
na łzy.
Łzy. Balet sam w sobie
jest piękny.
To ludzie
zrobili z tego coś strasznego.
Natalia, byłaś uczennicą szkoły baletowej
5 lat twojego życia.
Jak wspominasz tamten czas?
No, różnie.
Nie mogę powiedzieć, że było
kolorowo, różowo i jak na obrazku
pięknej baletnicy. Pozytywka,
Marzenie każdej dziewczynki i tak dalej.
No to
na pewno nie ten obrazek.
I na pewno nie taki piękny,
kolorowy, bajkowy świat baletnic.
To jak wygląda rzeczywistość?
Trafiłam do drugiej klasy szkoły baletowej, bo na samym początku
mnie nie przyjęto
zwracając uwagę, że jestem
jako 9-latka czy coś w tym stylu zbyt masywna
jak na balet. Potem mnie,
bo ja się bardzo starałam,
chciałam, cały czas rodzicom wierciłam dziurę w brzuchu. No to
załatwili mi egzamin, tak, taki prywatny.
I tuż po tym prywatnym egzaminie, gdzie ja
powiem już byłam troszeczkę
przerażona. Przyszłam z zewnątrz
i widziałam te wszystkie dziewczynki, które
są takie strasznie chude.
Tak aż niezdrowo. I jest taka jakaś dziwna atmosfera
panująca w tej szkole.
I po tym prywatnym egzaminie
jedna z osób, która
wówczas miała tam wysokie stanowisko
powiedziała mi, że
bioderka Ci się zaokrąglają jak u kobiety.
To bardzo niedobrze.
Trzeba coś z tym zrobić. Czyli dziecko
w wieku 11 z hakiem
dostało komunikat, że jest grube,
to jest niedobrze, źle. Kobiece,
okrągłe bioderka - zło.
No i od tego się zaczęło. To był mój wstęp.
Tak wyglądał początek
I to tylko początek.
Tak?
Schudłam parenaście kilo w trakcie
rośnięcia kilkunastu centymetrów
i stałam się najchudszą
osobą w szkole. Przezroczystą.
Ile ważyłaś?
W pewnym momencie ważyłam
na około 163cm wzrostu
25,7kg
Brzmi przerażająco.
Bo to było przerażające.
Patrzę na swoje zdjęcia, gdzie
po prostu
widać każde ścięgno, każdą kość
i jestem wystawiana na konkursy.
I mnie się promuje jako tą najlepszą.
I się pokazuje mnie jako przykład,
jako ideał.
Chorą osobę.
To co mówisz brzmi tak jakby Cię zachęcano do tego żebyś Ty chudła.
Bo zachęca się. W szkole baletowej promuje się chudość.
W jaki sposób, jak to wygląda?
No to na przykład
jest właśnie to, że stawia się takie osoby jak ja wówczas za przykład i
osoby, które nie spełniają tych kryteriów,
szczególnie w wieku dojrzewania zaczynają tutaj trochę puchnąć,
hormony i tak dalej.
Na przykład bierze się je i pokazuje się
na lekcji baletu
tą inną osobę, taką mnie na przykład i mówi się:
zobacz
tak powinnaś wyglądać.
Ponieważ to jest współzawidnictwo,
jest duża rywalizacja. Za zamkniętymi
dzwiami dzieje się dużo różnych, dziwnych rzeczy.
Za zamkniętymi drzwiami może się wydarzyć bardzo
dużo różnych, dziwnych rzeczy. Gdzie jest taka presja, że
moja klasa ma być najlepsza, że moja uczennica
ma wygrać jakiś tam konkurs. Nie co jest najlepsze
dla wszystkich, nie że wszyscy mają równe szanse. Tylko na przykład
ktoś jest notorycznie stawiany
na bocznym drążku
i jest mówione mu bezpośrednio, że
"nie pasujesz mi do grupy".
Przepraszam, czy to nie jest przemoc psychiczna przypadkiem?
I na przykład rośnie sobie małe dziecko odstawiane
cały czas na boczny drążek,
bo ono nie zasługuje na środkowy drążek,
bo nie jest mu dana szansa
żeby zasłużył na ten środkowy drążek.
Nie ma tych szans.
Nie ma równych szans.
I cały czas stawiane z boku, z boku, z boku.
Jest stawiane jako zły przykład, a to są tylko dobre przykłady.
I cały czas porównywanie. Czy to nie jest
przemoc psychiczna?
Ignorowanie problemów. Czy to nie jest przemoc psychiczna?
Czy na przemocy psychicznej się kończy?
Czy pojawia się także przemoc fizyczna?
Swego czasu, teraz nie wiem,
nie mam zielonego pojęcia.
Jak było za Twoich czasów?
Szturchanie, bicie, klepanie
w celu uzyskania efektu
żeby ktoś się mocniej spiął.
Czyli nie, że na przykład taki ruch
dociągnij coś albo wykręć coś.
Nie. Tylko dociągnij, wykręć!
Ja byłam świadkiem tego
od wtedy kiedy się dostałam.
Chodziłam na zajęcia i patrzyłam na łzy.
Łzy.
Klep.. Nie klepanych.
Bitych po prostu dziewczyn.
Tobie też zdarzało się płakać?
Oczywiście, że zdarzało mi się płakać, bo widziałam to co widziałam,
Byłam dzieckiem...
Byłam dzieckiem. Ja nie byłam świadoma, nie wiedziałam jak się bronić.
Jak to wpływa na dziecko, na nastolatkę?
Te komentarze, ta krytyka nieustająca.
Powiem tak
ja byłam w tej
"lepszej grupie", ja byłam na prawdę
promowana. Nie, nie dbano o mnie
czy ja jestem za chuda i tak dalej. Ja na prawdę byłam
promowana.
Stawiana jako przykład. Więc ja
nie byłam w tej grupie tych dziewczynek,
do których się mówiło
"jak Ty wyglądasz, jesteś za gruba,
zrób coś z tym".
Jak można tak do dziecka mówić?
Potem tak
Jak przemoc psychiczna w ogóle wpływa na dziecko?
Może ono potem w przyszłości
załamać się do tego stopnia, że nie będzie w stanie
patrzeć na siebie do lustra, mieć normalnego związku.
Jedna kobieta ma napisała coś tak strasznego, że
nie jest w stanie do tej pory
przejść ulicą równoległą do ulicy Moliera,
bo dostaje ataku paniki.
To między innymi tak działa przemioc psychiczna.
Tam znajduje się szkoła baletowa?
Tak, na ulicy Moliera, tak.
Są również osoby,
które nie są tak wrażliwe. Bo to musi trafić
na podatny grunt.
Nie są osoby tak wrażliwe.
I one nie są świadome nawet, że to jest przemoc psychiczna.
Potem w ogóle, ale o co chodzi?
Nic się nie działo, nic się nie wydarzyło.
Okej. Ja to rozumiem, ale nie można ignorować, ze
ktoś obok
mówi o czymś zupełnie innym.
Trochę empatii po prostu by wystarczyło.
A odnośnie przemocy fizycznej jeszcze była taka
słynna
osoba, która ma ksywkę Rzeźnik z Moliera.
Mówisz o nauczycielu?
Tak, mówię o nauczycielu.
Ludzie się z tego śmieją.
Czym sobie zapracowała na taką ksywkę?
Biciem po uszach, po głowie.
Wyśmiewaniem się z czyjejś seksualności albo
poddawaniem
w wątpliwość czyjejś seksualności.
U chłopców to jest drażliwy temat.
Mówienie "a co Ty (inwektywa, inwektywa, inwektywa) mężczyzną nie jesteś?
Albo takie inne. I tak
niejeden raz
Ileś lat.
Ileś lat. I czy następują różne dziwne
potem syndromy? Tak.
Niektóre ofiary kochają swoich katów przecież.
Już wiemy o tym od niedziś.
To jest syndrom Sztokholmski, tak?
Oczywiście, że to też następuje.
Nie ma co winić tych osób.
One tylko sobie po prostu starają się radzić.
Chcą przetrwać.
Dlaczego Ty,
dlaczego Twoje koleżanki,
dlaczego się na to godziłyście?
Dlaczego panowwało takie przyzwolenie?
Kiedy dziecko idzie do szkoły baletowej
albo podejmuje się takiej rzeczy,
którą tak strasznie chce, którą tak strasznie kocha
i nie wie, że są inne drogi do tego,
a w moich czasach nie było, była szkoła baletowa po prostu
to
zniesie się wszystko dla tej rzeczy.
Jeszcze jest wmawiane, że
jak nie zachowujesz się
tak i tak to znaczy, że tego nie kochasz.
To było bezpośrednio mówione niektórym osobom.
No to czyli ja,
czyli ja mam to znosić. Bo to kocham.
Jakim kosztem
kształci się wrażliwych, pięknych
ludzi?
Za jaką cenę? Czy to jest tego warte?
Opowiadałaś o tym rodzicom?
Co dzieje się w szkole?
Tak i
oni mieli na bieżąco też
kontakt ze szkołą baletową gdzie
moi rodzice byli...
Mieli
dobre pozycje społeczne.
Inaczej się ich traktowało, naprawdę.
Ale to nie,
to nie znaczyło,
że
za zamknętymi drzwiami w szkole baletowej
nie było uszczypliwości w moją stronę.
Nie było jakichś takich "nie podskakuj mała".
Nie dokładnie tymi słowami, ale
taki ton zachowania, tak.
W taki sposób.
I tak ja mówiłam rodzicom co się dzieje, szczególnie w kontekście
takim, że
ja byłam na tyle świadoma i empatycna,
że ja obserwowałam inne dzieci, inne dziewczynki.
Nie, nie mogłam nic zrobić. Nie wiedziałam jak.
Tylko mówiłam o tym co się dzieje.
I kiedy już naprawę było źle.
Kiedy ja już nie mogłam znieść presji psychicznej,
tego obrzydliwego traktowania innych i tak dalej,
kiedy ja już naprawdę często płakałam..
Umówmy się, w dzieciństwie nie powinno się płakać
w ogóle tak naprawdę.
A już nie z powodów takich, że koleżance obok
mówi się, że ma za grube uda i powinna sobie
obfoliować je folią śniadaniową
żeby
wypacać tą tkankę tłuszczową obrzydliwą.
Kiedy już było naprawdę źle rodzice podjęli decyzję o tym, że
zabierają mnie z tej szkoły baletowej i, ponieważ ja
nie mogli mi zabrać baletu i dobrze o tym wiedzieli.
Ja za bardzo to kochałam.
Bo balet sam w sobie jest piękny,
to ludzie
zrobili z tego coś
strasznego.
I chcieli mnie przenieść do
szkoły baletowej w Łodzi gdzie dyrektorką była
znajoma i wiedzieli, że by się
mną zajęła, ale na szczęście stało się
jeszcze inaczej.
Ja dostając się do finału bardzo prestiżowego
konkursu baletowego Prix de Lausanne
dostałam ofertę iluś tam stypendiów i wybrałam Hamburg.
No i dlaczego mówię na szczęście, że tak się stało?
Bo ja trafiłam do
świata baletu na zachodzie.
Który wygląda inaczej niż nasz?
Gdzie zaczęłam się uczyć, że
balet może być inny.
Że człowiek w balecie,
dziecko w balecie może być zadbane.
Może być mi mówione, że
ja jestem piękna, wspaniała i że się wyróżniam.
A nie, że
jestem niewystarczająca. Zawsze
albo za gruba albo za chuda.
Mam zbyt odstające uszy.
Pamiętam taką jedną sytuację, gdzie
podczas koncertu szkolnego moja
pierwsza, nie nazwę jej
pedagogiem ani nauczycielem, bo to są zbyt
piękne
słowa. Po prostu instruktorka
najwijmy to, baletu.
Kiedy się rozczesywałam już skierowała moją
twarz do lustra. Tak chwyciła ją,
klepnęła mnie w ten sposób po uszach
i powiedziała "spójrz jakie z Ciebie Dumbo".
Coś by trzeba było zrobić z tymi Twoimi odstającymi uszkami.
Zobacz jaka Twoja koleżanka
jest ładniutka.
Ciężko się tego słucha.
Ciężko się o tym mówi.
To jest przemoc psychiczna.
Potem rośnie się w nienawiści.
Ja
bardzo długo się z tym borykałam. Byłam osobą,
ja nazywałam siebie cykaczem.
Na siebie cykałam, na innych cykałam.
Bo przemoc i nienawiść to było jedyne
co znałam. Byłam na tym wychowana od dziecka.
Na tym, że jestem
w skrócie brzydka, niewystarczająca,
gruba, taka, siaka, owaka, a potem obrzydliwie chuda.
Gdzie nie oferowano mi pomocy, zaplecza
psychologicznego, nic.
Tak,
można się zapytać w tym momencie gdzie byli moi rodzice.
To inny temat.
To jest osobny temat.
Gdzie była szkoła, która wiedziała o zaburzeniach odżywiania?
U innych również.
No właśnie, Ty w pewnym momencie
zachorowałaś na anoreksję.
No to nie jest w pewnym momencie. To jest coś takiego
co po prostu trwało od wtedy
kiedy usłyszałam, że jestem za gruba.
To się wtedy zaczęło, ta choroba się wtedy zaczęła, ten proces
psychologiczny, który zjadał mnie od środka,
że ja jestem...
Jeżeli nie będę
chuda jestem niczym, jestem obrzydliwa, jestem za gruba,
jestem niedobra.
Jak to wpłynęło na Twoje życie? Jak wyglądała Twoja dieta?
Jak Ty funkcjonowałaś?
Wyrzucałam kanapki, udawałam, że jem
rozbebłając na talerzu jedzenie,
że niby coś zjadłam.
A że byłam bardzo przekonująca, bo
tak jak teraz jestem taka harda, ja byłam taka harda.
I jestem taka harda i zawsze taka byłam.
To jak ktokolwiek zaczynał ten temat to..
I znowu, ponieważ znałam przemoc i agresję
to odpowiadałam przemocą i agresją.
Czyli, że nikt nie będzie ze mną rozmawiał na ten temat.
A co Ty wiesz na ten temat? Czy to do mamy, czy to do taty.
Argument świetny. A co Ty wiesz o balecie?
No i już.
I temat się ucinał.
A rodzice byli nieświadomi. Dużo rodziców
nawet teraz, oni są nieświadomi
procesów psychologicznych
u dzieci z zaburzeniami odżywiania. U dzieci
pod presją.
Poddanych przemocy psychicznej.
A nauczyciele?
Którzy chyba jednak powinni znać ten problem.
Powinni. Są głusi i ślepi.
Nie dostrzegali tego?
Albo nie chcieli, ja nie wiem które z tych.
To już pytanie do nich.
Dlaczeo nikt
nie zareagował? Nie tylko na mnie.
Z tego co mówisz możnaby właściwie
wyciągnąć taki wniosek, że ci nauczyciele
to jacyś bezduszni ludzie.
Czy tak jest? Dlaczego tak jest?
To nie tak. To wszystko nie tak.
Może problem leży gdzieś indziej?
Tak, bo to jest
przemoc psychiczna, presja.
To jest strach.
Po prostu. To jest strach.
Niewychylanie się, bo się straci pracę. Niewychylania się,
bo to, bo tamto.
I ja tyle nie podejmowałam tego tematu,
bo żyłam w strachu. Ja się bałam
o tym mówić. Ja dopiero teraz po
iluś miesiącach terapii, wydanych
tysiącach na terapię
jestem w stanie tu być.
Ja się im nie dziwię, ja ich nie oceniam.
Nie szukam winnych. To nie o to chodzi.
Chodzi o uświadomienie, edukację, reedukację.
O zmianę. I to nie są
bezduszne osoby. Na pewno nie.
Boją się, nie wiedzą jak.
Są same
zagubione. Same może siebie nie lubią.
Są sfrustrowane.
I tak działa przemoc właśnie. Potem wyżywają
to wszystko na kimś innym.
Czy to o czy opowiadasz to jest
jakieś świadectwo przeszłości czy być może dzisiaj też dostajesz sygnały
od młodszych koleżanek, że
wciąż jest tak samo, że jest podobnie.
Że są stawiane na bocznym drążku,
że jest mówione
nie pasujesz mi do grupy.
Że
są sugestie
że te najchudsze
są najlepsze.
I mówi się, że powinnaś wyglądać tak jak ona.
Tak.
To nadal się dzieje.
Był moment,
nie robisz z tego tajemnicy kiedy
Ty sama stosowałaś przemoc wobec innych.
Na czym to polegało?
Dokładnie na tym samym.
I dlaczego tak się działo?
To jest właśnie kontynuum
To jest to co się dzieje pod wpływem
przemocy psychicznej stosowanej na dziecku.
Potem wzrasta się, rośnie się w tej przemocy,
w tej nienawiści do siebie,.
W tym, że łączy się dyscyplinę i rygor
z przemocą, a to w ogóle totalnie inn tematy.
Że
jak uzyskać odpowiedni efekt?
No przemocą.
I człowiek nie jest tego świadomy.
Nie jest świadomy, że to jest przemoc. Ja dopiero zrozumiałam
po przeczytaniu definicji, co to jest przemoc.
Ja się nie edukowałam na ten temat.
Mogłam
być tak jak inni
i się nie przyznać, dalej kontynuować.
Nic nie było, nie, nie, nie, absolutnie nie. Nie!
Właśnie nie.
Wyłamuję się z tego kręgu przemocy.
Właśnie
tym oświadczeniem, że ja ją stosowałam.
Dlatego, że stosowano ją na mnie.
Poznałam to narzędzie
i tego narzędzia urzywałam.
Nie w skali
takiej,
ale w moim życiu była obecna przemoc, tak.
Jak sobie to uświadomiłaś?
Poieważ temat przmocy jest w moim życiu
obecny od
bardzo dawna
jest on dla mnie trudny, ważny.
Ja również wstępowałam w przemocowe związki.
I kiedy był taki moment, w którym
potrzebowałam obuchem dostać
po prostu
w związku, w którym byłam, nagle zobaczyłam
przed swoimi oczami człowieka
z zaciśniętymi pięściami, twarzą,
który prawie mnie pobił.
Zorientowałam się, że coś jest ze mną nie tak,
że ja na to pozwalam.
Że do tego stopnia na to
pozwalałam i zaczęłam się edukować na temat przemocy.
I wtedy się zaczęło.
No i to było ciężkie.
Ale powiem tak. Im więcej osób takich jak ja
przyzna się przed samymi sob
do tego, że nie jest okej.
Zaczną się zmieniać, edukować, leczyć
i staną się zupełnie innymi ludźmi.
Tym lepiej. Właśnie o to chodzi.
Nie o to,
nie o to chodzi żeby ukrywać, że się popełniało
straszne błędy.
Tylko żeby się zmieniać.
I przeprosić za to wszystko.
I o to chodzi.
Ja też przepraszam.
Natalia, bardzo dziękuję Ci za tą rozmowę.
Dziękuję bardzo, dzięki.