TYGODNIOWE SPÓŹNIENIE
Kamila dołączyła do klasy tydzień po rozpoczęciu roku szkolnego. Zawiązywały się już pierwsze przyjaźnie. Maciek przebywał najczęściej w towarzystwie Aleksa, Białego Michała, grubego Mateusza oraz Staśka i Tomka. Ewa siedziała z Kingą. Inni też znaleźli jakoś swoje pary. I tylko Kaśka siedziała sama – choć nie wyglądała na osobę, która się tym przejmuje. Pewnie dlatego, że na dużych przerwach chodziła do III b, by pogadać z Krzyśkiem, który okazał się kuzynem Maćka.
Pojawienie się Kamili wywołało spore poruszenie. Po pierwsze fakt, że spóźniła się na rozpoczęcie roku aż tydzień, bo cały sierpień spędziła u ciotki w Anglii, wzbudził w klasie pewną zazdrość. A to, że Kamila nie zadzierała z tego powodu nosa, zjednało jej sympatię. Po drugie już na pierwszej lekcji angielskiego Kamila wykazała się dobrą znajomością języka. Po angielsku mówiła z akcentem, który brzmiał bardziej brytyjsko niż akcent nauczycielki, zwanej przez wszystkich Milady. No i chętnie podpowiadała innym. To dlatego na dużej przerwie Kamilę otoczył wianuszek dziewcząt i chłopców, którzy chcieli jak najwięcej dowiedzieć się i o Anglii, i o Kamili.
– Moja ciotka Iwona wyszła za Anglika – tłumaczyła Kamila. – I to dlatego mówię po angielsku. Pewnie gdyby wujek Hugh znał polski, nie mówiłabym tak dobrze. Ale że ciocia często zostawiała mnie samą z wujkiem, bo chodziła do pracy, to z nim gadałam. Pokazywał mi Londyn. A to tak głupio nie wiedzieć, co ktoś do ciebie mówi. Trudno milczeć. No i telewizję oglądałam…
– W Polsce też można oglądać, jak się ma kablówkę! – prychnęła pogardliwie Kaśka.
– Ale tobie nawet kablówka nie pomoże – dogryzł jej Maciek. – I tak będziesz z angielskiego nogą.
– Za to w mini – zachichotała Małgosia.
– A ty, kobra, co się wcinasz? – Kaśka spiorunowała Małgosię wzrokiem.
– Kobra? – powtórzyła Małgosia ze zdziwieniem usłyszane przed chwilą przezwisko.
– No, okularnik inaczej – wyjaśniła Kaśka. – Czyli ty.
– Wiesz co…? – zirytowała się Małgosia. – Dziwię się, że w gimnazjum prezentujesz poziom niższy niż w podstawówce. Okulary noszę od dawna, a pierwszy raz w życiu ktoś próbuje mi z tego powodu dokuczyć. Ty się w głowę stuknij! Jesteś jakaś opóźniona w rozwoju!
– Dajcie spokój! – próbowała załagodzić sytuację Kinga i spytała, czy Kamila zna dużo angielskich idiomów.
– Jak tam jest w Anglii? – zainteresował się Aleks, który zwiedził pół Europy, ale na Wyspach Brytyjskich jeszcze nie był. – Czy to prawda, że Anglicy są flegmatyczni?
– Tak, i flegmę w słoikach sprzedają na eksport, a takie głupki jak ty ją kupują – burknął Czarny Michał, który też przysłuchiwał się rozmowie.
– Spadaj! – krzyknął Aleks i go odepchnął.
Michał doskoczył do Aleksa i zaczęli się szamotać.
– Możecie się uspokoić? – spytała Ewka. – Chciałabym dowiedzieć się jeszcze czegoś od Kamili.
– Lepiej niech powie, gdzie straciła pigment – wtrąciła znowu Kaśka, która od dłuższego czasu przyglądała się włosom Kamili.
Były tak jasne, że wydawały się prawie białe.
– Nie straciła pigmentu, tylko jest blondynką – warknęła Małgosia, przewidując, że to, co powiedziała Kaśka, może wywołać sporą burzę.
I, niestety, mimo Małgosinej interwencji tak się stało. Kamila, z trudem powstrzymując łzy, wybiegła z klasy. Małgosia wiedziała, że teraz należy ją zostawić samą. Nie zauważyła, że tuż za nią wyszedł Czarny Michał.
Kamila od dziecka cierpiała z powodu koloru swoich włosów, bo to one najpierw zwracały uwagę innych. Wprawdzie znajomi rodziców wielokrotnie mówili jej, że w niektórych kulturach byłaby uważana za boginię, a ciotka Iwona za każdym razem zaklinała, by nigdy tych pięknych włosów nie farbowała, ale Kamila chciała, by choć trochę jej ściemniały. Kaśka najwyraźniej wiedziała, gdzie uderzyć. I uderzyła, a wszystko dlatego, że minutę wcześniej Krzysiek, który akurat wpadł do ich klasy, spytał ją:
– Ty, co to za laska?
– Która? – Kaśka udała, że nie wie, o kogo Krzysiek pyta.
– Ta z tymi jasnymi włosami.
Kaśka tylko wzruszyła ramionami, a Krzysiek podszedł do Maćka.
– Fajna?
– Na pewno fajniejsza od Kaśki.
– Kiedy ty przestaniesz mi ją wypominać? To już dawno i nieprawda.
– A ona myśli, że prawda. Patrz, jak się zachowuje. Człowieku! Ona przez ten tydzień dała tu prawdziwy popis.
– Ależ ty jej nie lubisz.
– Nieprawda – sprostował Maciek. – To nie jest tak, że ja jej nie lubię. Mnie straszliwie denerwuje jej głupota. Denerwuje i męczy.
– Eee, dobra. Pies ją drapał – powiedział Krzysiek i zmienił temat.
* * *
Kamila stała nad umywalką i przemywała zapłakaną twarz.
„Zaczęło się – pomyślała, patrząc na swoje odbicie w lustrze. – Chyba całe życie będą mi dokuczać z powodu tych włosów”. Nagle drgnęła. Przestraszył ją dzwonek na lekcje. Wytarła twarz i wyszła z łazienki. Pod drzwiami stał Czarny Michał.
– Ty się nie przejmuj gadaniem Kaśki – powiedział. – Ona jest głupia. Dogryza ludziom z powodów, na które oni nie mają wpływu.
– A co ty możesz o tym wiedzieć? – spytała nieprzyjemnym głosem.
– Nic. Po prostu rozumiem, jak się czujesz. Ja też tak miałem w podstawówce. Też mi dokuczano. Nie z powodu włosów, ale czegoś innego, na co też nie miałem wpływu.
– To znaczy? – dociekała Kamila już milszym tonem.
– Kiedyś ci opowiem – odparł Michał. – Jak się lepiej poznamy. – Potem otworzył drzwi do klasy, w której właśnie rozpoczęła się geografia.
– Gadałaś z tym chamem? – spytała Małgosia, gdy Kamila usiadła na miejscu.
– Z jakim chamem?
– No, z Michałem.
– Tym czarnym kolesiem?
– Tak.
– To on się Michał nazywa?
– Tak.
To straszny cham.
– A dla mnie był miły.
– No wiesz… Nie widziałaś go kilka dni temu.
– Rany! Musisz mi wszystko dokładnie opowiedzieć. Przez to tygodniowe spóźnienie nie wiem, kto jest fajny, a kto nie. Zupełnie jakbym przyszła tu w połowie roku.
– Nie gadać mi tu! – krzyknął nauczyciel geografii, zwany przez uczniów Labradorem. – Jak masz na imię? – spytał, spoglądając karcącym wzrokiem na Kamilę.
– Kamila.
– Aaa, to dla ciebie rok szkolny rozpoczyna się później niż dla innych. Upominam cię, że nienawidzę gadulstwa i niepunktualności. I mam nadzieję, że na dzisiejszą lekcję spóźniłaś się po raz pierwszy i ostatni.
– Pewnie nie, bo to taka angielska flegma – skomentowała dość głośno Kaśka i wybuchnęła śmiechem.
Nikt jej nie wtórował.