×

Wir verwenden Cookies, um LingQ zu verbessern. Mit dem Besuch der Seite erklärst du dich einverstanden mit unseren Cookie-Richtlinien.

Neujahrsverkauf Bis zu 50% Rabatt
Kostenlose Registrierung
image

Klasa pani Czajki - Małgorzata Karolina Piekarska, CZYSTE KONTO NA ŚWIĘTA

CZYSTE KONTO NA ŚWIĘTA

Historia z mikołajkowymi prezentami, referatem i zachowanie Kamili wobec Czarnego Michała zniesmaczyły nawet Małgosię.

– Nie poznaję cię! – powiedziała z wyrzutem i zaczęła nerwowo wycierać okulary.

– Ja siebie też nie – westchnęła Kamila. – I na dodatek nie wiem, co zrobić. Chyba pójdę do pani Czajki i się przyznam. Co radzisz, iść czy nie iść?

– Jeśli chcesz, żebym cię szanowała, to idź – doradziła Małgosia. – Chyba że to świństwo to twoja metoda walki z jego uczuciami. Bo jak nie pójdziesz i się nie przyznasz, że to ty nie miałaś referatu, to jest szansa, że Michał się odkocha. Żaden facet, nawet tak złośliwa świnia jak on, nie będzie pod wrażeniem dziewczyny, która zrobiła coś takiego.

– A co na to Maciek? – spytała Kamila, patrząc w podłogę.

– Chyba nie chciałabyś wiedzieć – odparła Małgosia.

– Idę – zdecydowała Kamila i wyszła z klasy.

* * *

Pani Czajka przyjęła opowieść Kamili zadziwiająco spokojnie. Może dlatego, że Kamila wyznała jej wszystko? Najpierw chciała powiedzieć tylko o referacie, ale od razu się rozpłakała i przez łzy mówiła i o amorach Michała, i o tym, jak bardzo ją drażni. Wspomniała i o Olku, jego ceramicznej tajemnicy, i o tym, jak się na nią obraził. A wszystko przez Michała. Opowiedziała nawet, że na andrzejkach wyszło jej z obierków M. Po ostatnim wyznaniu nauczycielka zrobiła coś, czego Kamila się nie spodziewała – wychowawczyni po prostu ją przytuliła!

„Normalnie szok” – myślała dziewczyna, tkwiąc w objęciach pani Czajki i wdychając zapach perfum, którymi przesiąknięte było jej ubranie.

– Nikt nie obdarzył mnie większym zaufaniem – wzruszyła się wychowawczyni. – Czuję się zobowiązana.

Milczały i patrzyły w podłogę.

– Z referatem zrobimy tak, że napiszesz go zamiast Michała. Ale za to, że nie przyznałaś się od razu, musisz zostać ukarana. Pomożesz… Pomożesz w okładaniu książek w bibliotece. Będziesz tam chodziła codziennie aż do świąt! Ogłoszę to na lekcji.

Kamila kiwnęła głową i chciała odejść, ale pani Czajka zatrzymała ją.

– Dobrze jest pewne konflikty, spory i niedomówienia wyjaśnić przed świętami. By łamiąc się opłatkiem, mieć czyste konto. Rozumiesz, co mam na myśli?

– Rozumiem – odparła Kamila i poszła w stronę sali.

Na lekcji pani Czajka poinformowała o karze, jaką wyznaczyła Kamili. Zapadła cisza – i to taka, że gdyby w powietrzu latał jakiś owad, z pewnością byłoby słychać szum jego skrzydeł. Pierwsza przerwała ciszę Kaśka. Jej głośne: „Kto by pomyślał!” najbardziej wkurzyło Małgosię, która skomentowała:

– Ja! Wiedziałam, że Kamila tak zrobi. Jest honorowa!

I tylko Czarny Michał nic nie mówił. Nerwowo rysował na kartce krzyżyki i serpentynki, a w głowie kłębiły mu się najrozmaitsze myśli. Jeszcze wczoraj, zły na siebie i cały świat, przekłuł cyrklem oczy Kamili na klasowym zdjęciu. Zadawał sobie przy tym pytanie: „Co mi się w niej podobało?” i nie znajdował odpowiedzi. Dziś znalazł. I tylko z powodu ramki w żaby nadal było mu przykro.

* * *

Kamila długo zastanawiała się nad słowami wychowawczyni. Tymi o czystym koncie. Olek też musi oczyścić swoje konto. Też musi jej coś wyjaśnić. O co chodzi z tą ceramiką? Dlaczego wtedy ją okłamał? Dlaczego gdy robili dla Małgosi aniołki z masy papierowej, powiedział, że zajmuje się czymś takim pierwszy raz? Postanowiła, że pogada z Maćkiem.

„Przez tę aferę mam pewnie u niego krechę” – myślała. Dlatego dopiero gdy napisała cały referat o Bożym Narodzeniu, choince i kolędach, odważyła się wysłać do Małgosi esemesa: Chcę przeczytać wam swój referat, bo nie wiem, czy mi wyszedł.

Umówili się u Maćka na czwartek, bo w czwartki Kamila nie widywała się z Olkiem, który właśnie wtedy trenował zawzięcie swoje mięśnie.

Referat podobał się obojgu. Tylko Maciek dorzucił Kamili jako ciekawostkę góralską legendę o tym, jak powstała choinka i bombki.

– Zwierzęta też szły pokłonić się Jezuskowi i każde ze zwierząt coś niosło – opowiadał dziewczynom. – Niedźwiedź wyrwał z ziemi drzewko iglaste, a że był leniwy, to nie chciało mu się go nieść, tylko wlókł je po ziemi przez wszystkie kraje. Nawet gdy przez rzeki przechodził, to nie podnosił drzewka. Aż przyszedł do stajenki i ofiarował je dzieciątku. Po drodze woda na gałęziach drzewka pozamarzała, więc wyglądało to jak dzisiejsze bombki. Górale mówią, że to stąd ta tradycja. Od niedźwiedzia.

Dziewczynom bardzo się podobało. Kamila postanowiła umieścić to w swoim referacie, ale po opowieści Maćka w pokoju na dłużej zapadła cisza. Kamila odezwała się pierwsza:

– Maciek… Ty mnie już nie lubisz przez tę historię z referatem? – spytała cicho.

– Przeszło mi. Ale podłamałem się, gdy Czajka wyznaczała jemu karę, a ty milczałaś. Nie lubię go, bo jest zarozumiały, ale zachował się z tym referatem jak nie on. A ty jak nie ty. I tylko nie wiem, o co chodzi z ramkami.

Kamila opowiedziała o tym, jak to wylosowała Michała i pani w sklepie poradziła ramkę do zdjęć jako prezent. Jak potem spotkała w drzwiach sklepu Michała i przez okno zobaczyła, że on kupuje to samo. A na mikołajkach okazało się, że oboje mają takie same ramki.

– Taaa. To dlatego ta ramka bardziej go zabolała niż referat – domyślił się Maciek.

– A jeśli idzie o Olka… – zaczęła Kamila – to on mnie wtedy okłamał.

– Kiedy? – spytał Maciek.

– Jak robiliśmy dla Małgosi prezent. Mówił, że pierwszy raz coś lepi. A potem wyszło, że znacie się z ceramiki. Czemu mi nie powiedział? A na dodatek pani Czajka oznajmiła mi dzisiaj, że dobrze jest niedomówienia wyjaśnić przed świętami. By łamiąc się opłatkiem, mieć czyste konto. Dla mnie to jest niedomówienie i nie wiem, jak z nim pogadać. Tak jak wy na mnie inaczej patrzycie przez historię z referatem, tak ja na Olka patrzę inaczej przez to kłamstwo. Ja swoją winę postarałam się zmazać. A on?

– Długo go znasz? – spytał Maciek.

– Przecież od dzieciństwa – odparła Kamila. – Czy wy sklerozę macie? Opowiadałam wam, jak go nienawidziłam. Był maminsynkiem, chucherkiem, kujonem…

– To masz odpowiedź na swoje pytanie. – Maciek najwyraźniej uznał temat za skończony.

– Jaka to odpowiedź?

– Ojejku! – Maciek wyraźnie był zniecierpliwiony, ale mimo to wytłumaczył Kamili, że jak poznał Olka, to miał takie samo wrażenie jak ona w dzieciństwie. Ale w pewnym momencie w Olku dokonała się wielka przemiana. To było w szóstej klasie, a sprawcą przemiany była oczywiście dziewczyna. Chodziła z nimi na ceramikę i podobała się Olkowi. Zrobił dla niej gliniane serduszko i dał jej na walentynki. Ale dostał kosza. Powiedziała mu, że nienawidzi w nim kujonowatości i lizusostwa. Że jej potrzebny jest prawdziwy mężczyzna. Owszem, inteligentny i błyskotliwy, ale i wysportowany, a nie taka łamaga. – No i wtedy się zaczął wielki szał Olka na sporty – skończył opowieść Maciek.

– A ta dziewczyna?

– Nie liczyła się. Zresztą Olek szybko przekonał się, że w tym, co mówiła, jest coś z prawdy, bo nagle dziewczyny zaczęły się za nim oglądać na ulicy. Chyba po pół roku łażenia na treningi i pływalnię nawet ona sama go zaczepiła.

– I co? – Kamila zadała swoje pytanie zbyt szybko, bo Maciek zorientował się, że pierwszy raz w życiu chyba za dużo powiedział, bo jednym krótkim: „Nic” uciął rozmowę i zaczął rozkładać planszę do scrabbli.

* * *

Kiedy następnego dnia Kamila spotkała się z Olkiem, od razu zacytowała mu panią Czajkę:

– Dobrze jest pewne konflikty, spory i niedomówienia wyjaśnić przed świętami. By łamiąc się opłatkiem, mieć czyste konto. Rozumiesz, co mam na myśli?

– Nie – odparł Olek.

– Ceramikę. Okłamałeś mnie, twierdząc, że nigdy wcześniej nic nie lepiłeś.

Olek westchnął i po długim milczeniu opowiedział to samo, co poprzedniego dnia usłyszała od Maćka. Fakt, że historie się zgadzały, sprawił, że Kamili kamień spadł z serca. Wzięła Olka pod rękę.

– Ja też chcę mieć w pewnej sprawie czyste konto przed Wigilią.

Chłopak spojrzał na Kamilę pytająco, ale ona milczała. W końcu sprawa Michała i ramki w żabki dotyczyła tylko jej.

* * *

Gdy ostatniego dnia przed świętami wygłosiła swój referat o Bożym Narodzeniu, wszystkim najbardziej podobała się góralska legenda o pochodzeniu choinki i bombek. Kamila przyznała, że usłyszała ją od Maćka. Pani Czajka pochwaliła referat i poinformowała klasę, że na przerwie każdy ma zgłosić się do sekretariatu po odbiór paczek ze słodyczami.

Kamili ta wiadomość była bardzo na rękę, bo gdy tylko wszyscy z klasy wybiegli po paczki, zbliżyła się do plecaka Czarnego Michała. Nie była przekonana, czy to dobry pomysł dawać mu tę ramkę. Przecież nie chciała, by się w niej kochał. Ale z drugiej strony…

„Co innego nie kochać, a co innego nie szanować” – pomyślała i wyszła z klasy. Zielona ramka w żabki z karteczką Przepraszam tkwiła w plecaku Czarnego Michała. Oby ją tylko znalazł przed Wigilią…

Learn languages from TV shows, movies, news, articles and more! Try LingQ for FREE