×

Wir verwenden Cookies, um LingQ zu verbessern. Mit dem Besuch der Seite erklärst du dich einverstanden mit unseren Cookie-Richtlinien.


image

7 metrów pod ziemią, Lwy, tygrysy, broń, narkotyki... Prawda o zoo Joe Exotica – 7 metrów p... (1)

Lwy, tygrysy, broń, narkotyki... Prawda o zoo Joe Exotica – 7 metrów p... (1)

Kowboj, tak przynajmniej się stylizował na kowboja,

chodził zawsze w tych swoich butach kowbojskich,

w wielkim kapeluszu,

z rewolwerem na pasie.

Były tygrysy, broń,

wiesz, tam były zamieszana gwiazdy porno, narkotyki.

Tam Boga nie ma, tam jest Jeo Exotic w tym miejscu.

Mateusz. Trzy lata swojego życia spędziłeś w zoo

Joe Exotica w Oklahomie.

No, to jest

szczególne miejsce, o którym mówi dziś cały

świat, ale z całą pewnością nie wszyscy jeszcze

o nim słyszeli.

Jak ty byś opisał to miejsce?

Słuchaj, wiele osób właśnie zadaje takie pytanie, właśnie jak to miejsce opisać, ale...

To nie jest łatwe zadanie.

To nie jest łatwe zadanie, ponieważ tam było wszystko właściwie, czego się spodziewa

człowiek, czego się nie spodziewa. Wiesz,

były tygrysy, broń,

wiesz, tam były zamieszane gwiazdy

porno, narkotyki,

wszystko, co po prostu jakby...

Tyle rzeczy naraz,

że ciężko to opisać jednym słowem tak naprawdę. Po prostu

czym to miejsce nie było bardziej, niż

czym było chyba.

Jak ty się tam znalazłeś? No takie pytanie podstawowe.

Jak młody chłopak

z Polski ląduje w takim miejscu?

W jaki sposób?

Wiesz co? Będąc na wakacjach w Stanach... Ponieważ

już byłem operatorem wcześniej w Polsce

i postanowiłem, że w Stanach chciałem

zrobić taki mały dokument i pojechałem na wakacje na trzy

tygodnie. Ale postanowiłem, że wejdę

na stronę z ogłoszeniami i zobaczę,

czy pojawi się jakaś praca dla montażysty wideo

w Stanach.

W tym momencie byłem akurat w Kentucky,

które jest bardziej blisko wschodniego wybrzeża,

i pojawiła się

właśnie oferta w Oklahomie

u Joa Exotica. Praca nad reality show,

w miejscu, o którym wcześniej nigdy nie słyszałem, nie wiedziałem,

czego się spodziewać za bardzo.

Pogooglowałem

trochę, znalazłem, co tam mniej więcej się dało.

Wtedy, wiadomo, tych artykułów

o Joe było bardzo mało,

w tej chwili to można znaleźć...

Trafiłem trochę przypadkiem na niego, wtedy to w ogóle nie było

takiej możliwości, żeby na niego przypadkiem trafić.

No ale zadzwonili do mnie po pół godzinie, powiedzieli, żebym przyjechał

i zobaczymy, jak się

pracuje razem i czy

mnie zatrudnią do tego reality show.

No i pojechałeś.

No i pojechałem. Wsiedliśmy w samochód kolejnego dnia i pojechaliśmy. 16 godzin samochodem

z przerwą gdzieś chyba w okolicach Memphix,

na noc, na szybko, i potem

dojechaliśmy kolejnego dnia na miejsce.

Po drodze się jeszcze zgubiliśmy trochę, bo to w pewnym momencie

trzeba było zjechać z głównej autostrady,

tam nie było sygnału w niektórych miejscach,

więc w ogóle jechaliśmy... Wyłączyły się Google Maps

i trzeba było wyciągać mapę

taką normalną papierową jak wiesz, nikt nie używa.

Jeszcze na tej mapie szukaliśmy, gdzie to miasteczko jest.

Ale dojechaliście. Ile ty

miałeś wtedy lat?

22 lata wtedy miałem.

Okej, czyli młody chłopak w poszukiwaniu przygody.

Tak, dokładnie.

Dojeżdżasz na miejsce, co zastajesz?

Wiesz co? Najbardziej co pamiętam,

to był dźwięk cykad. Tam było, wiesz,

tam masz te cykliczne

lata, kiedy cykady wykluwają się,

i akurat to był ten rok. To po prostu

był ten oszałamiający, taki ogłuszający dźwięk cykad.

40 stopni na dworze i to taki

ukrop, otwierasz po prostu i od razu

człowiek spocony cały.

To pierwsze co, to tak

uderza cię w twarz, jak wysiada się z samochodu.

Potem, wiesz, dochodziły

ryki tych tygrysów i lwów

w oddali, zza płotu.

Tam było ponad dwieście...

Dwieście tygrysów, tak.

Sporo lwów jeszcze i plus

mieszanki tygrysów i lwów jeszcze.

W różnych kombinacjach, tak jak tam Joe też robił.

No właśnie. I był przede wszystkim Joe,

czyli taka bardzo nietuzinkowa

postać. Jak ty byś go opisał?

Wiesz co? Jest człowiekiem, którego...

To jest bardzo ekscentryczna postać, którą naprawdę

ciężko w jakiś sposób opisać.

"Ekscentryczny" to chyba najbardziej pasujące

słowo, a poza tym po prostu...

Kowboj,

przynajmniej się stylizował na kowboja.

Chodził zawsze w tych swoich butach kowbojskich, w wielkim kapeluszu,

z rewolwerem na pasie.

Długie włosy blond...

Miał ten "mullet" tak zwane,

fryzura taka - przystrzyżona z przodu, z tyłu dłuższe włosy, jakieś tam kolczyki. Do tego miał

bardzo konserwatywne poglądy,

był republikaninem, ale...

A jednocześnie był...

Był poligamistą i miał dwóch mężów w tym samym czasie. Po prostu taki...

Pełno sprzeczności, które normalnie wydawałoby się,

że nie mają prawa istnieć w jednej osobie, ale

jednak istniały i był nią Joe Exotic.

Pamiętasz wasze pierwsze spotkanie, kiedy

ty go poznałeś?

Tak, to było tego samego dnia, kiedy tam przyjechałem.

Akurat kiedy tam byłem, przyjechałem

na miejsce, on był w sklepie chyba. I...

ja siedziałem sobie w studiu i coś tam montowałem,

żeby pokazać, co umiem.

I nagle podszedł Joe. Przyszedł Joe,

to się przedstawił na szybko i

nagle odpiął swój pas,

zdjął tą skórę z rewolwerem,

położył na stole i poprawiał sobie spodnie.

A ja, wiesz, przyjechałem z Polski.

Nigdy tak blisko broni nie byłem. A tu nagle podchodzi

ktoś, kładzie sobie rewolwer u mnie na biurku,

jak ja próbuję coś montować

i coś tam gadam. Spytał się, jak mam na imię,

powiedziałem, że Mateusz. Powiedział, że nie ma opcji,

żeby to powtórzył. To mówię mu "Matt".

On usłyszał "Mot" i zostało "Mot" do końca

już. Zawsze było przez "o".

Czyli nazywał cię "Mot".

Tak.

No takie pytanie, które mi się nasuwa

na język, dotyczy tego, czy

on był po prostu dobrym,

to znaczy jest wciąż,

dobrym czy złym człowiekiem?

Wiesz co? Ja

uważam go ogólnie za

dobrego człowieka. Wiem, że

wiele osób się ze mną nie zgodzi pewnie, bo

to też zależy, jak on się z kimś

dogadał. Wiele osób

go nienawidziło i...

Też słusznie, bo on dla wielu osób był

strasznie... nie wiem, czy mogę tu przeklinać

czy nie, ale...

Czuj się swobodnie.

Był bardzo chujową osobą dla niektórych ludzi. Potrafił, wiesz, wyrzucać

ich z miejsca, celować w nich bronią,

drzeć się.

No to nie wygląda tak wymarzony szef.

Nie, nie był wymarzonym szefem. On był...

po prostu to było jego

zoo, to było jego, więc tam...

Żartowaliśmy, że tam Boga nie ma, tam jest Joe Exotic w tym miejscu.

On był takim despotą?

No tak, tak. Joe był rzeczywiście

dyktatorem w tym miejscu. Tak jak mówię,

tam nie ma Boga, jest tylko Joe

w tym miejscu. Po prostu nie ma...

Tylko Joe tam rządzi, nikt nie może, wiesz...

Próbowała też policja tam działać z różnymi rzeczami

i tak dalej, i nikt nie ma tam

swoich praw poza

nim. Jedynie on mógł cokolwiek tam

zarządzać i jak on

coś chciał, żeby zrobić, to trzeba było tego dnia

to zrobić i już, nawet jeśli się działo

to o 23.00, już z latarkami się chodziło

po nocy, to i tak trzeba było skończyć to, co on

chciał, żeby było skończone.

No ale mimo wszystko ty mówisz, że

to był dobry facet.

Tak. No bo ogólnie wszystko

to, co on robił, według

mnie on miał dobre intencje.

Przynajmniej w większości z tych rzeczy. Wiadomo, że

czasami się zdarzają rzeczy, które są

bardziej samolubne lub mniej,

ale z tego, co zauważyłem,

rzeczywiście dbał o ludzi wokół siebie

i o swoje zwierzęta.

Może nie do końca czasami rozumiał,

jak to zrobić poprawnie, ponieważ

był...

nie był za bardzo taką społeczną osobą,

nie lubił za bardzo ludzi.

Miał wiele złych różnych

sytuacji z ludźmi, po prostu

nie bardzo lubił się z ludźmi

zaprzyjaźniać. Ale starał

się wszystko jak najlepiej zrobić dla

każdego wokół siebie,

dla siebie i dla zwierząt.

Tylko nie zawsze mu to wychodziło, tak jak

powinno, ponieważ to wyglądało poprawnie.

Okej.

Czym ty tam się zajmowałeś?

Jak byś opisał to, na czym

polegała twoja praca tam na miejscu?

To znaczy... Zostałem ściągnięty

jako montażysta

do tego reality show. W miarę szybko Rick...

Tu trzeba wyjaśnić.

Tego reality show, czyli

powstał nagle pomysł...

Tak, znaczy, wiesz... To był pomysł, który...

Joe od zawsze pragnął sławy ogólnie.

To ważna informacja.

Tak. Joe po prostu chciał być sławny.

Od zawsze chciał, wiesz...

Dlatego się tak jak najbardziej kreował,

miał taki charakter, żeby

stać się jak najbardziej sławną osobą.

No i tak średnio wychodziło. W pewnym momencie mieli już

kontrakt z jakąś tam

stacją telewizyjną w Stanach.

I to robił taki poprzedni producent.

I on...

Podpisali już kontrakt, ale w tym momencie

jeden z pracowników zoo

tam stracił rękę

w klatce tygrysa, no i

to się wszystko posypało. I potem przez długi czas nic się nie działo.

I w pewnym momencie

w jakiś sposób trafił tam Rick Kirkham,

który był producentem telewizyjnym z lat

90. On sporo działał, potem trochę przepadł

przez swoje przygody z narkotykami itd.

I Joe uwierzył, że on

pomoże mu zostać

sławnym.

Tak. I Rick... Udało mu się przekonać Joe, że on ma znajomości, że ma zaplecze, żeby

do tego doprowadzić.

Rick tam trafił gdzieś na wiosnę

2014 roku. Ja trafiłem w lato 2014

roku. I...

zaczynaliśmy już wtedy tą produkcję

tego reality show, zaczęliśmy produkcję tego

kawałka jakby materiału,

który mieliśmy sprzedać do telewizji,

żeby ktoś przyszedł, zapłacił za to i kupił,

żebyśmy mogli to kręcić już za porządne pieniądze.

Czyli takie demo, powiedzmy, tak?

Tak, takie demo.

Okazało się dosyć szybko,

po miesiącu, dwóch, że jednak Rick

tego nie umie doprowadzić, że on jest...

Te narkotyki jednak z lat 90.

dalej się za nim ciągną, alkohol się dalej

za nim ciągnie i wiele problemów różnych osobistych.

I on nie jest w stanie tego zrealizować.

Mimo że cały czas był w stanie przekonać Joe

do tego, ponieważ

robił jakieś takie różne ciekawe sytuacje.

Na przykład mówi, że zrobi dzień dla producentów

i ściąga jakichś znajomych, którzy udawali

jakichś producentów telewizyjnych, czyli przychodzili do parku

i chodzili i tak dalej.

I nie chciał mówić Joe,

którzy to są ci producenci, ponieważ nie chciał,

żeby Joe się do nich jakoś tam

za bardzo przystawiał też.

Więc Joe był przekonany, że każdy z tych osób

to może być producent z jakiejś wielkiej

stacji telewizyjnej.

Czyli po prostu go oszukiwał, tak?

Tak.

Utrzymywał go w tym przekonaniu, że to może się udać.

Tak.

A jak ty na tamten czas oceniałeś,

oceniasz szansę na to, że to mogło wypalić?

To miało rację bytu czy kompletnie nie?

Na początku wierzyłem, że naprawdę to mogłoby coś z tego wyjść,

ponieważ były tam wszystkie elementy, które potrzebne są w telewizji.

Były, wiesz, dramaty, były rozwody

jak Joe mąż odszedł z kobietą ze sklepiku z pamiątkami nagle...

Jego mąż...

Czyli pierwszy mąż?

Nie pierwszy, bo pierwszy umarł, drugi okazał się pedofilem, a to

był trzeci jego mąż już.

Jego trzeci mąż

John nagle odszedł z... Joe go przyłapał

jak zdradzał go z dziewczyną ze sklepiku z pamiątkami.

Potem się okazało, że ona w ogóle jest w ciąży z nim,

więc mieliśmy tutaj dramaty. Potem okazało się,

że Joe ma raka, to jeszcze kolejne sytuacje dochodziły...

Jego problemy z jego młodszym mężem Travisem, który miał

18 lat, trochę ponad 18 lat,

a Joe już był w swojej czterdziestce

i ta, wiesz, ta...

No tak, tych historii była cała masa.

Tak. Plus oczywiście cała ta sprawa ze zwierzętami

dookoła, te tygrysy, te wszystkie przeprowadzki. Były takie momenty, że

zamknęło się zoo w Luizjanie

i nagle trafiło do nas trzydzieści tygrysów i trzeba było je, wiesz,

przetransportować, po klatkach rozłożyć itd.

Po prostu cały czas była tam akcja, cały czas coś się działo.

Mieliśmy tego materiału bardzo, bardzo dużo i to było naprawdę

coś, co można by z tego zrobić.

Ale z drugiej strony baliśmy się, że... Największym atutem całego był Joe

i największym problemem całości był też Joe,

który... któremu się nie dało powiedzieć, co ma zrobić. On

robił tak, jak chciał. I jak jemu ktoś się chciał postawić,

to on się denerwował. Nie potrafił

iść według scenariusza, a wiadomo, że

nawet reality show nie do końca zawsze jest w 100 proc.

tak jak idzie. To trzeba troszeczkę naciągać fakty.

Joe też prowadził YouTube'a, kanał na YouTube'ie. On...

Nie wiem, czy codziennie, powiedz mi, jak było, ale

występował na żywo,

mimo że nie miał widzów.

O co chodzi? Jak to działało?

Więc...

W pewnym momencie Joe postanowił, że on chce... To jeszcze było zanim ja tam trafiłem.

On chciał zrobić takie codzienne live tv ze swojego studia,

gdzie wchodził na około 30 minut i opowiadał, co tam się działo na terenie parku.

Gadał jakieś tam bzdury...

Czasami strzelał z broni jeszcze na żywo.


Lwy, tygrysy, broń, narkotyki... Prawda o zoo Joe Exotica – 7 metrów p... (1) Lions, tigers, guns, drugs.... The truth about Joe Exotica Zoo - 7 meters p... (1)

Kowboj, tak przynajmniej się stylizował na kowboja,

chodził zawsze w tych swoich butach kowbojskich,

w wielkim kapeluszu,

z rewolwerem na pasie.

Były tygrysy, broń,

wiesz, tam były zamieszana gwiazdy porno, narkotyki.

Tam Boga nie ma, tam jest Jeo Exotic w tym miejscu.

Mateusz. Trzy lata swojego życia spędziłeś w zoo

Joe Exotica w Oklahomie.

No, to jest

szczególne miejsce, o którym mówi dziś cały

świat, ale z całą pewnością nie wszyscy jeszcze

o nim słyszeli.

Jak ty byś opisał to miejsce?

Słuchaj, wiele osób właśnie zadaje takie pytanie, właśnie jak to miejsce opisać, ale...

To nie jest łatwe zadanie.

To nie jest łatwe zadanie, ponieważ tam było wszystko właściwie, czego się spodziewa

człowiek, czego się nie spodziewa. Wiesz,

były tygrysy, broń,

wiesz, tam były zamieszane gwiazdy

porno, narkotyki,

wszystko, co po prostu jakby...

Tyle rzeczy naraz,

że ciężko to opisać jednym słowem tak naprawdę. Po prostu

czym to miejsce nie było bardziej, niż

czym było chyba.

Jak ty się tam znalazłeś? No takie pytanie podstawowe.

Jak młody chłopak

z Polski ląduje w takim miejscu?

W jaki sposób?

Wiesz co? Będąc na wakacjach w Stanach... Ponieważ

już byłem operatorem wcześniej w Polsce

i postanowiłem, że w Stanach chciałem

zrobić taki mały dokument i pojechałem na wakacje na trzy

tygodnie. Ale postanowiłem, że wejdę

na stronę z ogłoszeniami i zobaczę,

czy pojawi się jakaś praca dla montażysty wideo

w Stanach.

W tym momencie byłem akurat w Kentucky,

które jest bardziej blisko wschodniego wybrzeża,

i pojawiła się

właśnie oferta w Oklahomie

u Joa Exotica. Praca nad reality show,

w miejscu, o którym wcześniej nigdy nie słyszałem, nie wiedziałem,

czego się spodziewać za bardzo.

Pogooglowałem

trochę, znalazłem, co tam mniej więcej się dało.

Wtedy, wiadomo, tych artykułów

o Joe było bardzo mało,

w tej chwili to można znaleźć...

Trafiłem trochę przypadkiem na niego, wtedy to w ogóle nie było

takiej możliwości, żeby na niego przypadkiem trafić.

No ale zadzwonili do mnie po pół godzinie, powiedzieli, żebym przyjechał

i zobaczymy, jak się

pracuje razem i czy

mnie zatrudnią do tego reality show.

No i pojechałeś.

No i pojechałem. Wsiedliśmy w samochód kolejnego dnia i pojechaliśmy. 16 godzin samochodem

z przerwą gdzieś chyba w okolicach Memphix,

na noc, na szybko, i potem

dojechaliśmy kolejnego dnia na miejsce.

Po drodze się jeszcze zgubiliśmy trochę, bo to w pewnym momencie

trzeba było zjechać z głównej autostrady,

tam nie było sygnału w niektórych miejscach,

więc w ogóle jechaliśmy... Wyłączyły się Google Maps

i trzeba było wyciągać mapę

taką normalną papierową jak wiesz, nikt nie używa.

Jeszcze na tej mapie szukaliśmy, gdzie to miasteczko jest.

Ale dojechaliście. Ile ty

miałeś wtedy lat?

22 lata wtedy miałem.

Okej, czyli młody chłopak w poszukiwaniu przygody.

Tak, dokładnie.

Dojeżdżasz na miejsce, co zastajesz?

Wiesz co? Najbardziej co pamiętam,

to był dźwięk cykad. Tam było, wiesz,

tam masz te cykliczne

lata, kiedy cykady wykluwają się,

i akurat to był ten rok. To po prostu

był ten oszałamiający, taki ogłuszający dźwięk cykad.

40 stopni na dworze i to taki

ukrop, otwierasz po prostu i od razu

człowiek spocony cały.

To pierwsze co, to tak

uderza cię w twarz, jak wysiada się z samochodu.

Potem, wiesz, dochodziły

ryki tych tygrysów i lwów

w oddali, zza płotu.

Tam było ponad dwieście...

Dwieście tygrysów, tak.

Sporo lwów jeszcze i plus

mieszanki tygrysów i lwów jeszcze.

W różnych kombinacjach, tak jak tam Joe też robił.

No właśnie. I był przede wszystkim Joe,

czyli taka bardzo nietuzinkowa

postać. Jak ty byś go opisał?

Wiesz co? Jest człowiekiem, którego...

To jest bardzo ekscentryczna postać, którą naprawdę

ciężko w jakiś sposób opisać.

"Ekscentryczny" to chyba najbardziej pasujące

słowo, a poza tym po prostu...

Kowboj,

przynajmniej się stylizował na kowboja.

Chodził zawsze w tych swoich butach kowbojskich, w wielkim kapeluszu,

z rewolwerem na pasie.

Długie włosy blond...

Miał ten "mullet" tak zwane,

fryzura taka - przystrzyżona z przodu, z tyłu dłuższe włosy, jakieś tam kolczyki. Do tego miał

bardzo konserwatywne poglądy,

był republikaninem, ale...

A jednocześnie był...

Był poligamistą i miał dwóch mężów w tym samym czasie. Po prostu taki...

Pełno sprzeczności, które normalnie wydawałoby się,

że nie mają prawa istnieć w jednej osobie, ale

jednak istniały i był nią Joe Exotic.

Pamiętasz wasze pierwsze spotkanie, kiedy

ty go poznałeś?

Tak, to było tego samego dnia, kiedy tam przyjechałem.

Akurat kiedy tam byłem, przyjechałem

na miejsce, on był w sklepie chyba. I...

ja siedziałem sobie w studiu i coś tam montowałem,

żeby pokazać, co umiem.

I nagle podszedł Joe. Przyszedł Joe,

to się przedstawił na szybko i

nagle odpiął swój pas,

zdjął tą skórę z rewolwerem,

położył na stole i poprawiał sobie spodnie.

A ja, wiesz, przyjechałem z Polski.

Nigdy tak blisko broni nie byłem. A tu nagle podchodzi

ktoś, kładzie sobie rewolwer u mnie na biurku,

jak ja próbuję coś montować

i coś tam gadam. Spytał się, jak mam na imię,

powiedziałem, że Mateusz. Powiedział, że nie ma opcji,

żeby to powtórzył. To mówię mu "Matt".

On usłyszał "Mot" i zostało "Mot" do końca

już. Zawsze było przez "o".

Czyli nazywał cię "Mot".

Tak.

No takie pytanie, które mi się nasuwa

na język, dotyczy tego, czy

on był po prostu dobrym,

to znaczy jest wciąż,

dobrym czy złym człowiekiem?

Wiesz co? Ja

uważam go ogólnie za

dobrego człowieka. Wiem, że

wiele osób się ze mną nie zgodzi pewnie, bo

to też zależy, jak on się z kimś

dogadał. Wiele osób

go nienawidziło i...

Też słusznie, bo on dla wielu osób był

strasznie... nie wiem, czy mogę tu przeklinać

czy nie, ale...

Czuj się swobodnie.

Był bardzo chujową osobą dla niektórych ludzi. Potrafił, wiesz, wyrzucać

ich z miejsca, celować w nich bronią,

drzeć się.

No to nie wygląda tak wymarzony szef.

Nie, nie był wymarzonym szefem. On był...

po prostu to było jego

zoo, to było jego, więc tam...

Żartowaliśmy, że tam Boga nie ma, tam jest Joe Exotic w tym miejscu.

On był takim despotą?

No tak, tak. Joe był rzeczywiście

dyktatorem w tym miejscu. Tak jak mówię,

tam nie ma Boga, jest tylko Joe

w tym miejscu. Po prostu nie ma...

Tylko Joe tam rządzi, nikt nie może, wiesz...

Próbowała też policja tam działać z różnymi rzeczami

i tak dalej, i nikt nie ma tam

swoich praw poza

nim. Jedynie on mógł cokolwiek tam

zarządzać i jak on

coś chciał, żeby zrobić, to trzeba było tego dnia

to zrobić i już, nawet jeśli się działo

to o 23.00, już z latarkami się chodziło

po nocy, to i tak trzeba było skończyć to, co on

chciał, żeby było skończone.

No ale mimo wszystko ty mówisz, że

to był dobry facet.

Tak. No bo ogólnie wszystko

to, co on robił, według

mnie on miał dobre intencje.

Przynajmniej w większości z tych rzeczy. Wiadomo, że

czasami się zdarzają rzeczy, które są

bardziej samolubne lub mniej,

ale z tego, co zauważyłem,

rzeczywiście dbał o ludzi wokół siebie

i o swoje zwierzęta.

Może nie do końca czasami rozumiał,

jak to zrobić poprawnie, ponieważ

był...

nie był za bardzo taką społeczną osobą,

nie lubił za bardzo ludzi.

Miał wiele złych różnych

sytuacji z ludźmi, po prostu

nie bardzo lubił się z ludźmi

zaprzyjaźniać. Ale starał

się wszystko jak najlepiej zrobić dla

każdego wokół siebie,

dla siebie i dla zwierząt.

Tylko nie zawsze mu to wychodziło, tak jak

powinno, ponieważ to wyglądało poprawnie.

Okej.

Czym ty tam się zajmowałeś?

Jak byś opisał to, na czym

polegała twoja praca tam na miejscu?

To znaczy... Zostałem ściągnięty

jako montażysta

do tego reality show. W miarę szybko Rick...

Tu trzeba wyjaśnić.

Tego reality show, czyli

powstał nagle pomysł...

Tak, znaczy, wiesz... To był pomysł, który...

Joe od zawsze pragnął sławy ogólnie.

To ważna informacja.

Tak. Joe po prostu chciał być sławny.

Od zawsze chciał, wiesz...

Dlatego się tak jak najbardziej kreował,

miał taki charakter, żeby

stać się jak najbardziej sławną osobą.

No i tak średnio wychodziło. W pewnym momencie mieli już

kontrakt z jakąś tam

stacją telewizyjną w Stanach.

I to robił taki poprzedni producent.

I on...

Podpisali już kontrakt, ale w tym momencie

jeden z pracowników zoo

tam stracił rękę

w klatce tygrysa, no i

to się wszystko posypało. I potem przez długi czas nic się nie działo.

I w pewnym momencie

w jakiś sposób trafił tam Rick Kirkham,

który był producentem telewizyjnym z lat

90\. On sporo działał, potem trochę przepadł

przez swoje przygody z narkotykami itd.

I Joe uwierzył, że on

pomoże mu zostać

sławnym.

Tak. I Rick... Udało mu się przekonać Joe, że on ma znajomości, że ma zaplecze, żeby

do tego doprowadzić.

Rick tam trafił gdzieś na wiosnę

2014 roku. Ja trafiłem w lato 2014

roku. I...

zaczynaliśmy już wtedy tą produkcję

tego reality show, zaczęliśmy produkcję tego

kawałka jakby materiału,

który mieliśmy sprzedać do telewizji,

żeby ktoś przyszedł, zapłacił za to i kupił,

żebyśmy mogli to kręcić już za porządne pieniądze.

Czyli takie demo, powiedzmy, tak?

Tak, takie demo.

Okazało się dosyć szybko,

po miesiącu, dwóch, że jednak Rick

tego nie umie doprowadzić, że on jest...

Te narkotyki jednak z lat 90.

dalej się za nim ciągną, alkohol się dalej

za nim ciągnie i wiele problemów różnych osobistych.

I on nie jest w stanie tego zrealizować.

Mimo że cały czas był w stanie przekonać Joe

do tego, ponieważ

robił jakieś takie różne ciekawe sytuacje.

Na przykład mówi, że zrobi dzień dla producentów

i ściąga jakichś znajomych, którzy udawali

jakichś producentów telewizyjnych, czyli przychodzili do parku

i chodzili i tak dalej.

I nie chciał mówić Joe,

którzy to są ci producenci, ponieważ nie chciał,

żeby Joe się do nich jakoś tam

za bardzo przystawiał też.

Więc Joe był przekonany, że każdy z tych osób

to może być producent z jakiejś wielkiej

stacji telewizyjnej.

Czyli po prostu go oszukiwał, tak?

Tak.

Utrzymywał go w tym przekonaniu, że to może się udać.

Tak.

A jak ty na tamten czas oceniałeś,

oceniasz szansę na to, że to mogło wypalić?

To miało rację bytu czy kompletnie nie?

Na początku wierzyłem, że naprawdę to mogłoby coś z tego wyjść,

ponieważ były tam wszystkie elementy, które potrzebne są w telewizji.

Były, wiesz, dramaty, były rozwody

jak Joe mąż odszedł z kobietą ze sklepiku z pamiątkami nagle...

Jego mąż...

Czyli pierwszy mąż?

Nie pierwszy, bo pierwszy umarł, drugi okazał się pedofilem, a to

był trzeci jego mąż już.

Jego trzeci mąż

John nagle odszedł z... Joe go przyłapał

jak zdradzał go z dziewczyną ze sklepiku z pamiątkami.

Potem się okazało, że ona w ogóle jest w ciąży z nim,

więc mieliśmy tutaj dramaty. Potem okazało się,

że Joe ma raka, to jeszcze kolejne sytuacje dochodziły...

Jego problemy z jego młodszym mężem Travisem, który miał

18 lat, trochę ponad 18 lat,

a Joe już był w swojej czterdziestce

i ta, wiesz, ta...

No tak, tych historii była cała masa.

Tak. Plus oczywiście cała ta sprawa ze zwierzętami

dookoła, te tygrysy, te wszystkie przeprowadzki. Były takie momenty, że

zamknęło się zoo w Luizjanie

i nagle trafiło do nas trzydzieści tygrysów i trzeba było je, wiesz,

przetransportować, po klatkach rozłożyć itd.

Po prostu cały czas była tam akcja, cały czas coś się działo.

Mieliśmy tego materiału bardzo, bardzo dużo i to było naprawdę

coś, co można by z tego zrobić.

Ale z drugiej strony baliśmy się, że... Największym atutem całego był Joe

i największym problemem całości był też Joe,

który... któremu się nie dało powiedzieć, co ma zrobić. On

robił tak, jak chciał. I jak jemu ktoś się chciał postawić,

to on się denerwował. Nie potrafił

iść według scenariusza, a wiadomo, że

nawet reality show nie do końca zawsze jest w 100 proc.

tak jak idzie. To trzeba troszeczkę naciągać fakty.

Joe też prowadził YouTube'a, kanał na YouTube'ie. On...

Nie wiem, czy codziennie, powiedz mi, jak było, ale

występował na żywo,

mimo że nie miał widzów.

O co chodzi? Jak to działało?

Więc...

W pewnym momencie Joe postanowił, że on chce... To jeszcze było zanim ja tam trafiłem.

On chciał zrobić takie codzienne live tv ze swojego studia,

gdzie wchodził na około 30 minut i opowiadał, co tam się działo na terenie parku.

Gadał jakieś tam bzdury...

Czasami strzelał z broni jeszcze na żywo.